Zamulony potencjał

opublikowano: 13-04-2016, 22:00

Rozmowa ze Zbigniewem Nowikiem, prezesem OT Logistics

Od lat przyglądamy się pogłębianiu. Nie rzek, lecz ich fatalnego stanu.

LINIA PRZERYWANA:
LINIA PRZERYWANA:
Duże zróżnicowanie parametrów na odcinkach polskich rzek sprawia, że śródlądowe drogi wodne nie tworzą jednolitego systemu komunikacyjnego, lecz stanowią zbiór odrębnych szlaków żeglugowych różnej jakości — mówi Zbigniew Nowik, prezes OT Logistics.
ARC

„Puls Biznesu”: Można dzisiaj prowadzić biznes na polskich rzekach?

Zbigniew Nowik, prezes OT Logistics: Drogi wodne w Polsce od lat ulegają stopniowej degradacji, uniemożliwiając rozwój polskiej żeglugi śródlądowej, mimo że mogłyby być wielkim impulsem rozwojowym dla całej polskiej gospodarki. Jak pokazuje najnowszy raport NIK, opisujący stan żeglugi śródlądowej, aż 90 proc. dróg wodnych w Polsce nie spełnia warunków odpowiadających ich klasyfikacji. Co więcej, łączna długość śródlądowych dróg wodnych jest teraz o 23 proc. krótsza niż 50 lat temu. To dobitnie pokazuje, że potencjał szlaków wodnych w Polsce nie jest efektywnie wykorzystywany.

Jaki jest z punktu widzenia biznesu największy problem?

Śródlądowe drogi wodne nie tworzą jednolitego systemu komunikacyjnego, lecz stanowią zbiór odrębnych szlaków żeglugowych różnej jakości. Na wielu odcinkach występują zróżnicowane — ale niezmiennie zbyt małe — głębokości minimalne i znaczne wahania długości okresu nawigacyjnego, czyli dni w roku, kiedy z rzeki można korzystać w sposób komercyjny. Na środkowej Odrze, Warcie, drodze wodnej Wisła — Odra i dolnej Wiśle te głębokości często spadają poniżej metra.

Bez ogromnych inwestycji się to nie zmieni?

Nie. Aby zniwelować utrudnienia w żeglowności na polskich drogach wodnych potrzebne są inwestycje na dużą skalę. Mamy nadzieję, że rządowe plany i inwestycje infrastrukturalne zaczną być wkrótce realizowane. Liczymy, że przyczynią się do rewitalizacji polskich rzek i zaktywizują żeglugę. Impuls rozwojowy dla całej gospodarki mogą dać inwestycje zagospodarowujące Odrę i Wisłę. W efekcie porty na północy będą lepiej skomunikowane z pozostałą częścią kraju.

To będzie kosztowało miliardy złotych. Zwróci się?

Oczywiście. Inwestycje mogą się również przyczynić do obniżenia kosztów przewozu ładunków, które są teraz przewożone kosztowniejszymi środkami transportu. Skorzystać na tym mogą różne sektory gospodarki: wydobywczy, hutniczy, ale także rolnictwo i sektor wytwórczy. Wystarczy spojrzeć na przykład Niemiec, gdzie pływa większość obsługiwanych przez nas barek.

Przewozimy tam nie tylko towary masowe, czyli węgiel i kruszywa, ale także kontenery z towarami i specjalistyczny sprzęt dla Airbusa i Siemensa. Polskie firmy też pytają o możliwość transportu towarów, ale rzadko jesteśmy w stanie im pomóc. Tymczasem transport rzeczny jest efektywniejszy kosztowo i pozwala przewieźć więcej. Jak pokazują dane NIK, litr paliwa pozwala przewieźć statkiem rzecznym 127 ton na odległość kilometra, a samochodem tylko 50 ton. Poza tym przewagą transportu wodnego jest większe bezpieczeństwo i mniejszy wpływ na środowisko naturalne.

Grupa kapitałowa OT Logistics angażuje się w prace nad przywróceniem żeglowności polskim rzekom?

Bardzo byśmy chcieli. Z uwagą obserwujemy działania rządu na rzecz rewitalizacji i lepszej eksploatacji dróg rzecznych. Jesteśmy gotowi służyć wsparciem i radą, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Mamy kompetencje i doświadczenie zdobyte za granicą.Nasza flota może z służyć w specjalistycznych pracach nad odbudową dróg rzecznych. Mamy ponad 800 jednostek pływających, co plasuje nas wśród największych podmiotów w śródlądowym transporcie wodnym w Unii Europejskiej. Mamy mocną pozycję we wschodnich i środkowych Niemczech, gdzie jesteśmy największym graczem [40 proc. udziału w rynku — przyp. red]. Mamy nadzieję, że wraz z poprawą jakości dróg rzecznych w Polsce, nasze barki na nie wpłyną.

Jak powinna przebiegać rewitalizacja polskich rzek?

Powinna być prowadzona z uwzględnieniem połączenia z międzynarodowym systemem transportowym. Niewiele osób wie, że przez Polskę przebiegają ważne międzynarodowe szlaki wodne. Droga wodna E40, łącząca Morze Bałtyckie od Gdańska z Morzem Czarnym w Odessie, E30, przebiegająca Odrzańską Drogą Wodną, łącząca Morze Bałtyckie w Świnoujściu z Dunajem w Bratysławie, i E70, łącząca Odrę z zalewem Wiślanym i stanowiąca część europejskiego szlaku komunikacyjnego wschód — zachód z Kłajpedy do Rotterdamu. Niestety, zdecydowana większość tych szlaków nie spełnia minimalnych międzynarodowych warunków żeglowności [tzw. IV klasa żeglowności — przyp. red]. Prowadzone są międzyrządowe rozmowy dotyczące budowy szlaku Dunaj — Odra — Łaba, a Polska deklaruje gotowość przystąpienia do Konwencji AGN, czyli ONZ-owskiego dokumentu będącego Europejskim Porozumieniem w Sprawie Głównych Śródlądowych Dróg Wodnych o Międzynarodowym Znaczeniu. Być może realizacja tych planów będzie wreszcie impulsem, by nadrabiać dystans dzielący nas od Europy i w końcu będziemy mieli w Polsce prawdziwe wodne autostrady.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane