Polska wersja przepisów o zmianach zasad handlu samochodami jest próbą wyjścia przed orkiestrę — twierdzą importerzy.
Od 1 października 2003 r. w państwach Unii Europejskiej obowiązują nowe, bardziej liberalne przepisy dotyczące handlu samochodami. Przepisy te, nazywane Block Exemption (wyłączeniem grupowym), zaczną obowiązywać w Polsce od 1 maja 2004 r., czyli w momencie przystąpienia naszego kraju do struktur europejskich.
Bardziej niż unijni
Tymczasem na zatwierdzenie przez Radę Ministrów czeka rodzima wersja powyższych przepisów, które mają zmienić zasady funkcjonowania krajowych firm z branży motoryzacyjnej. Mają one wejść w życie 1 lutego 2004 r.
— Naszym zdaniem, wprowadzanie przepisów na trzy miesiące jest bezsensem. Od maja 2004 r. i tak nadrzędne będzie rozporządzenie Komisji Europejskiej. Wprowadzenie „na chwilę” polskich przepisów skomplikuje życie importerom, dealerom i klientom — mówi Paweł Antosiewicz, wiceprezes Związku Motoryzacyjnego SOIS.
Będą kłopoty
Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie kilka różnic w treści przepisów polskich i unijnych.
— W myśl polskich wymogów przez trzy miesiące bylibyśmy na przykład zobowiązani do udostępniania każdej firmie, która otworzyłaby serwis danej marki, informacji na temat zabezpieczeń pojazdów czy systemów elektronicznych do przeprowadzenia badań diagnostycznych. Brak udostępnienia tych informacji wiązałby się z bardzo wysokimi karami dla importera. Z kolei ich udostępnienie każdemu serwisowi wiąże się z ryzykiem niewłaściwego ich wykorzystania ze szkodą dla klienta — tłumaczy Przemysław Rajewski, członek zarządu ZM SOIS.
Przedstawiciele importerów są zdania, że najlepszym wyjściem z sytuacji byłoby po prostu wstrzymać prace legislacyjne nad polską wersją przepisów i poczekać na wejście Polski do UE.