Tytoniowy koncern przekaże do kasy UE miliard dolarów i nie stanie przed sądem za udział w przemycie papierosów.
Philip Morris International, amerykański producent papierosów, proponuje zapłatę na rzecz Unii Europejskiej 1 mld USD (3,85 mld zł), by w ten sposób uniknąć procesu w sprawie udziału w przemycie papierosów. Kwota miałaby być rozłożona na 12 lat.
Komisja Europejska (KE) twierdzi, że koncern eksportuje ze szwajcarskiej fabryki do krajów spoza Unii ogromne ilości wyrobów, o wiele więcej niż importerzy są w stanie sprzedać na tych rynkach. Według Brukseli, koncern jest w pełni świadomy, że nadwyżka papierosów wraca na teren Unii nielegalnie, z pominięciem należnych opłat.
Sposób na przemyt
Philip Morris chętnie zapłaci wyznaczoną kwotę i w ten sposób ominie konieczność udowadniania swojej niewinności w procesie o przemyt. Jednocześnie jednak kategorycznie zaprzecza, że ma jakikolwiek udział w nielegalnym procederze. Oficjalnie koncern interpretuje swoją wpłatę jako fundusze na zwalczanie przemytu. Takie rozwiązanie jest bardzo wygodne dla KE. Z jednej strony unika procesu, z drugiej zdobywa fundusze, choć w części rekompensujące utracone pieniądze z ceł. KE potwierdza, że na podobne rozwiązania mogą liczyć też inni producenci papierosów w podobnej sytuacji.
— Chcemy rozmawiać z wszystkimi firmami, które pokażą, że na poważnie chcą walczyć z nielegalnym handlem — zapewnia Michaele Schreyer, rzecznik komisarza ds. budżetu UE.
Straty mogą wrosnąć
Szacuje się, że do tej pory do kasy UE nie wpłynęło około 1 mln EUR (4,75 mln zł) z samych tylko ceł od przesyłek całowagonowych. Łącznie straty sięgają rocznie ponad 1 mld EUR (4,75 mld zł).
Po rozszerzeniu Unii przemyt papierosów prawdopodobnie jeszcze bardziej się rozwinie. Philip Morris troskliwie przestrzega przed problemami, szczególnie na granicach z Ukrainą, Białorusią i innymi państwami byłego ZSRR.