Na około dwie godziny przed pierwszym dzwonkiem, kontrakty na Nasdaq 100 pikowały o 3,92 proc. ograniczając nieco wcześniejszą przecenę sięgająca powyżej 4,2 proc. Dużo niższe straty notowane są w przypadku dwóch pozostałych kluczowych kontraktów na Dow Jones IA oraz na S&P500. Traciły one odpowiednio 0,95 proc. i 2,36 proc.
Już kończąca miniony tydzień sesja wypadła dosyć blado przynosząc spadki indeksów. Nastroje jednak dramatycznie się pogorszyły w weekend, kiedy na rynki dotarła informacja, ze chiński DeepSeek, może skutecznie zagrozić dominacji amerykańskiej technologii sztucznej inteligencji. Zdaniem specjalistów chińskie rozwiązanie zapewniać może wydajność porównywalną do najnowszych chatbotów światowych potentatów, a przy tym ma jedną, bezsprzeczną przewagę. Kosztuje ułamek tego co na jej rozwój przeznaczają amerykańscy giganci.
Spekulacje boleśnie uderzyły w wyceny czołowych spółek z segmentu IT specjalizujących się w rozwoju technologii sztucznej inteligencji. Podważyła bowiem uzasadnienie dla ogromnych wycen.
Eksperci podkreślają, że mamy do czynienia z typową oznaką paniki (jak podaje Bloomberg, wolumen kontraktów futures Nasdaq 100 o jest około cztery razy większy od 30-dniowej średniej), nie potwierdzoną jeszcze prawdziwymi dowodami, mogącymi stawiać pod znakiem zapytania celowość tak wysokich nakładów na badania i rozwój ze strony amerykańskich potentatów.
Jedną z ofiar jest Nvidia, której cena akcji w handlu przedsesyjnym spada o około 14 proc., notując jedną z największych przecen w swojej historii
Silnej presji podażowej poddają się też udziały Microsoftu, Meta Platforms, Apple, Alphabet i Tesli.
Mocno obijane są przy okazji papiery innych producentów układów scalonych w tym AMD czy Micron Technology oraz producentów serwerów z Dell Technologies i Super Microcomputers na czele.
Pikanterii sprawie dodaje fakt, ze część z wymienionych firm, a dokładnie cztery wchodzące w skład tzw. Wspaniałej Siódemki, ma opublikować w tym tygodniu swoje raporty kwartalne.
Na szerszym rynku warto wspomnieć o silnym spadku rentowności amerykańskich obligacji. W przypadku benchmarkowych 10-letnich papierów zysk spadł aż o 12 punktów bazowych do nieco ponad 4,50 proc. Tłumaczone jest to poszukiwaniem przez inwestorów bezpiecznych przystani, którymi dzisiaj jawą się japoński jen i szwajcarski frank.
Z tematyki makro, w dzisiejszym kalendarium przewidziano publikację danych o sprzedaży nowych domów w grudniu (z uwagi na fakt, że stanowi to tylko niewielką część transakcji na rynku nieruchomości nie mają zbyt dużego znaczenia) oraz indeks przemysłowy oddziału Fed z Dallas, obrazujący aktywność wytwórczą w tym regionie przemysłowym USA.
Inwestorzy czekają też z niecierpliwością na wyniki rozpoczynającego się jutro dwudniowego posiedzenia amerykańskich władz monetarnych. Co prawda szanse na obniżkę stóp procentowych są tylko iluzoryczne, co już została zdyskontowane w cenach akcji, niemniej ważne może okazać się uzasadnienie dla powszechnie oczekiwanej „patowej” decyzji i ewentualne sygnały na przyszłość. Z kolei w piątek światło dziennie ujrzą dane dotyczące wydatków konsumpcyjnych ogółem (PCE) za grudzień. Są one kluczowym wskaźnikiem przy ocenie trajektorii inflacji.
Handlujący akcjami cały czas też mają w głowach cła, którymi nowy prezydent USA Donald Trump straszy kolejne kraje.
