Ogrody. Pierwsze kroki
Nie wyobrażamy sobie domu bez ogrodu. A tu dom stanął niedawno i wokół jeszcze nieład. Albo kupiliśmy posesję, której właściciel nie przywiązywał wagi do otoczenia. Albo chcemy zmienić naszą zieleń, bo podpatrzyliśmy coś u Kowalskiego. Nie obejdzie się bez projektanta ogrodów. Jeśli jest solidny, będzie się najpierw kręcił po domu, a potem zaprosi nas na długą rozmowę. I pogada nie tylko o kwiatkach czy wierzbie.
Projektant ogrodu pierwsze kroki kieruje do domu. Staje na tarasie albo w drzwiach wejściowych, później w kolejnych oknach i ocenia widok.
Interesuje go najbliższa perspektywa — ukształtowanie terenu, sąsiedztwo — i krajobraz — aż po ostatni widoczny punkt.
-— Jeśli widzę malownicze rozlewisko rzeki albo linię lasu na horyzoncie, nie będę ich zasłaniać. Zasugeruję niższą, luźniej zasadzoną roślinność. Ale jeśli w pobliżu stoi pawilon handlowy albo wysoki płot sąsiedniej posesji, to zaproponuję raczej szczelniejszą ścianę zieleni — mówi Monika Prochot-Malczewska, architekt krajobrazu z firmy Ogrody Świata.
Stworzenie ogrodowego planu wymaga też obejrzenia domu w środku: w jakim stylu jest urządzony, wykończony, jakie są podłogi, w jakiej właściciel utrzymuje go kolorystyce — czyli poznania jego atmosfery. Dlaczego? Po prostu: ogród jest kolejnym pokojem, przedłużeniem salonu. Musi współżyć z budynkiem — jego architekturą i wnętrzem, z którego się doń wychodzi. Taras domu staje się już częścią ogrodu, zrazu uporządkowanego, dalej przechodzącego w ścieżki — aż po ukryte w głębi zakamarki, altanki, ławeczki pod pergolą, krzewy porzeczek... Można też z własnego ogrodu cieszyć oczy widokiem łąki, odległych drzew czy jeziora. Ogród zaczyna się w domu, a kończy daleko za parkanem.
Dla kogo alejki
— Inaczej trzeba zaplanować zieloną przestrzeń wokół domu dla wielopokoleniowej rodziny — z miejscem do zabawy dla dzieci, ocienioną, ukrytą w zaroślach altaną dla dziadków — a inaczej, jeśli właściciel ogrodu planuje go wykorzystać wyłącznie jako reprezentacyjną część posesji, służącą przyjmowaniu gości, urządzaniu garden party lub eleganckich spotkań przy świetle lamp ogrodowych — opowiada Monika Prochot-Malczewska.
Jeszcze przed powstaniem projektu, właściciel musi określić oczekiwania co do ogrodu — jak zamierza wykorzystywać teren wokół domu i komu ma on służyć.
— Ustala się warunki, panujące wewnątrz ogrodu — miejsca nasłonecznione i głęboko zacienione, gdzie wieją wiatry itd. Takie rozpoznanie pozwala ustalić powierzchnie do poszczególnych celów i trasy komunikacyjne. Wskazuje, gdzie znajdą się: składzik na narzędzia, parking, podjazdy. Oczywiście, można to wszystko zaplanować, jeśli nie zostało już zaprojektowane wraz z budynkiem mieszkalnym przez budowlanych... Ogród rodzinny, chociaż musi pełnić wiele ról, zawsze ma coś, co wiąże jego przestrzeń w jedną całość — na przykład ścieżki wykonane z jednakowego materiału — dodaje Monika Prochot-Malczewska.
Mur z zieleni
Bardzo popularnym ogrodzeniem są żywopłoty — z żywotników, cisów, cyprysików, choiny kanadyjskiej. Żywopłoty z iglaków pozostają zawsze zielone, szczelnie osłaniają przed ciekawskim okiem, ale trzeba je przycinać dwa razy w roku. Najczęściej rosną w małych ogródkach lub stanowią tylko część ogrodzenia, ponieważ są droższe niż żywopłoty liściaste, np. z grabów.
— Na większych przestrzeniach można sobie pozwolić na zasadzenie roślin, których przycinać nie trzeba, rosnących wolno i — z czasem — tworzących ścianę zieleni — przypomina Michał Kaczmarczyk, architekt krajobrazu z firmy Art-Ogród.
Właściciele ogrodów chętnie instalują też ażurowe ogrodzenia z metalu, przy których sadzi się najróżniejsze gatunki roślin. Murki i ogrodzenia pełne wymagają większej rozwagi. Można w nich wykonać świetliki i umieścić roślinne elementy ozdobne.
Kwiat po kwiatku
— Ciągłość kwitnienia... To chyba najczęściej stawiane wymaganie, o którym trzeba pamiętać, planując ogród. Właściciele chcą, by kwitł jak najdłużej i by nie było czasu bez kwiatów. Coraz częściej projektujemy też ogrody wiecznie zielone — czyli obsadzone roślinnością iglastą. Ale w takich ogrodach traci się wspaniałe wrażenia, związane ze zmianą pór roku. Nie można oglądać młodych listków, kwitnienia drzew i krzewów, no i liści jesiennych... A przecież nawet nagie drzewa zimą są piękne, kiedy osiada na nich szron czy szadź — opowiada Monika Prochot-Malczewska.
— I jeszcze jedno — dodaje. — Właściciele ogrodów są najczęściej zapracowani i najchętniej chcieliby wykonywać w ogrodzie jak najmniej prac przy pielęgnacji. Ale pewnych obowiązków nie da się uniknąć — systematycznego koszenia trawy, podlewania (automatyczne systemy zraszające włączają się w nocy). Trzeba doglądać roślin, by uniknąć rozprzestrzeniania się chorób, a wiosną i jesienią — przycinać krzewy, no i systematycznie uprzątać ogród.