Zarys przebija się przez biurokrację

Obroty medycznej firmy przekraczają już 100 mln zł, głównie dzięki własnej marce. Tylko wdrażanie nowych produktów idzie gorzej, bo medyczne urzędy stawiają bierny opór

Z zabrzańskiego magazynu firmy Zarys codziennie wyjeżdża około 30 ciężarówek do kilkuset szpitali rozsianych po całym kraju. Wiozą im igły, strzykawki, opatrunki, szwy — prawie wszystko, czego potrzebuje placówka medyczna w codziennym użytku. Na ponad 8 tys. mkw. mieszczą się zapasy na kilka miesięcy.

MAŁY SPRZĘT, DUŻE PIENIĄDZE:
Przychody Zarysu przekraczają już 100 mln
zł. — Jesteśmy chyba jedyną firmą na polskim
rynku, która jest w stanie zaopatrzyć
szpital w sprzęt jednorazowego użytku
w ponad 90 proc. W ofercie mamy ok. 8 tys.
różnych produktów — chwalą się przedstawiciele
firmy. [FOT. EDYTOR]
Zobacz więcej

MAŁY SPRZĘT, DUŻE PIENIĄDZE: Przychody Zarysu przekraczają już 100 mln zł. — Jesteśmy chyba jedyną firmą na polskim rynku, która jest w stanie zaopatrzyć szpital w sprzęt jednorazowego użytku w ponad 90 proc. W ofercie mamy ok. 8 tys. różnych produktów — chwalą się przedstawiciele firmy. [FOT. EDYTOR]

Coraz więcej własnej produkcji

Ciężarówki wyjeżdżają nie tylko w Polskę. Górnośląska Centrala Zaopatrzenia Medycznego Zarys dystrybuuje sprzęt medyczny jednorazowego użytku także do krajów ościennych — Czech, na Słowację, Litwę, Łotwę i do Niemiec. I nie tylko dystrybuuje. Firma zaczynała w 1989 r. od współpracy z hurtowniami produkującymi sprzęt medyczny, dostarczając go szpitalom. Na początku byli polscy producenci, a potem udało się nawiązać współpracę także z zagranicznymi firmami, producentami znanych marek. Z takim zapleczem własna produkcja była tylko kwestią czasu.

— Znaliśmy fabryki, od których odbieraliśmy sprzęt i szpitale, do których go dostarczaliśmy — do stworzenia własnej marki byliśmy gotowi — mówi Paweł Ossowski, business development manager w Zarysie. Pierwsze certyfikaty umożliwiające rozpoczęcie produkcji firma dostała w 2004 r., ale na szerszą skalę ruszyła z nią dopiero w 2008 r. Dzisiaj ok. 40 proc. oferty stanowią produkty pod marką Zarys. W ciągu 2-3 lat będzie to 60 proc. Prężny rozwój firma zawdzięcza kilku czynnikom. Przede wszystkim działa na rynku już ponad 20 lat, szpitale w większości ją więc kojarzą.

— Poza tym jesteśmy chyba jedyną firmą na polskim rynku, która jest w stanie zaopatrzyć szpital w sprzęt jednorazowego użytku w ponad 90 proc. W ofercie mamy ok. 8 tys. różnych produktów — przekonuje Anna Stelmach, prezes firmy.

Dla szpitali jeden dostawca, zamiast kilku, to wygoda i mniej formalności. Do tego można liczyć na dostawę maksymalnie w ciągu trzech dni. Po to właśnie gigantyczny magazyn w strategicznym punkcie, przy skrzyżowaniu autostrady A1 i A4. Szpital nie musi gromadzić zapasów. Ponadto Zarys ma aspiracje do wprowadzania na polski rynek nowych rozwiązań.

— Wprowadziliśmy na przykład pierwszy i jedyny dotychczas znacznik na bazie złota, który może być implantowany za pomocą bronchoskopu do tkanek miękkich przy naświetlaniu nowotworów — mówi Robert Żywczyk, prokurent w Zarysie. Pomysłów jest wiele, tym bardziej że kadra firmy to głównie osoby z wykształceniem medycznym. Nawet przedstawiciele handlowi są pielęgniarkami albo ratownikami medycznymi.

Nie ma odpowiedzialnych

Jednak, jak to w biznesie, na każdym kroku trzeba sobie radzić z kłodami rzucanymi pod nogi.

— Kiedy zaczęliśmy się dobrze rozwijać, wygrywać coraz więcej przetargów, konkurencja uaktywniła swoje działania. Pojawiały się zarzuty dotyczące jakości naszych produktów, wyszukiwano w nich najdrobniejszych skaz — mówi Anna Stelmach. Do tego dochodziło lekceważenie polskiej firmy przez zachodnich kontrahentów.

— Nie byliśmy dla nich partnerem, uważali, że polskiej firmie można wcisnąć byle co. Zdarzało się, że trafiały do nas produkty gorszej jakości. Musieliśmy zwracać całe kontenery — opowiada Anna Stelmach. To zmotywowało Zarys do większego nacisku na kontrolę jakości.

— Teraz sprawdzamy wszystko. Jeszcze przed rozpoczęciem współpracy weryfikujemy próbki produktów, przynajmniej dwa razy w roku odwiedzamy fabryki — mówi Anna Stelmach. Problemy się skończyły. Ale nie wszystkie. — Mamy ogromny problem z wprowadzaniem nowych produktów na rynek — mówi Robert Żywczyk.

I to nie tylko takich, które nigdzie jeszcze nie funkcjonują, ale również tych, które z powodzeniem działają w innych krajach.

— Wdrożenie nowej metody na rynek medyczny w Polsce trwa niewspółmiernie długo w stosunku do rynków zachodnich. Tam, jeśli tylko widać zestawienie korzyści dla pacjenta, lekarzy czy służby zdrowia i jest wyliczenie kosztów, nikt się nad tym długo nie zastanawia. U nas proces wdrażania trwa miesiącami, a często w ogóle nie dochodzi do skutku. Bywa, że z zupełnie błahych, niezrozumiałych powodów — mówi Robert Żywczyk.

Prokurent twierdzi, że w przypadku wdrażania jednego z produktów menedżer Zarysu wysłał do NFZ pytanie z opisem korzyści nowej metody, zasadności wdrożenia jej w Polsce i wyliczeniem kosztów z nią związanych. Fundusz polecił zgłoszenie sprawy do Ministerstwa Zdrowia. Ministerstwo ponaglane kilkakrotnymi zapytaniami, po 2 miesiącach odpowiedziało, że zajmuje się tym krajowy konsultant ds. radioterapii i brachyterapii. Konsultant stwierdził, że o niczym nie wie.

— Jedna instytucja odsyła nas do drugiej i w efekcie nie ma nikogo, kto się poczuwa do odpowiedzialności i mógłby podjąć decyzję w tej sprawie. Szkoda, bo nie chodzi tylko o to, że wprowadzając na rynek produkt, który się doskonale sprawdza, zyskuje na tym nasza firma. Przede wszystkim ułatwiają one życie pacjentom, usprawniają pracę lekarzom, zmniejszają koszty służby zdrowia — tłumaczy Robert Żywczyk.

Sto milionów

Mimo to Zarys radzi sobie coraz lepiej. W ub.r. obrót firmy przekroczył 100 mln zł. W tym roku liczy na 8 do 10 proc. więcej. Plan na najbliższy czas — rozwój własnej marki. Coraz więcej produktów, które wyjeżdżają z zabrzańskiego magazynu, będzie opatrzonych logo Zarysu. Równie istotny jest rozwój eksportu, który teraz stanowi zaledwie kilka procent obrotu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Zarys przebija się przez biurokrację