Zarząd AS Motors cechuje elastyczność
OTWARCI NA POMYSŁY: Mogę zapewnić, że każdy projekt, który da szansę zarobić spółce i będzie korzystny dla jej akcjonariuszy, będzie starannie rozważony — mówi Hubert Rutkiewicz, wiceprezes AS Motors. fot. BS
AS Motors pojawił się na GPW 12 listopada 1998 roku. W owym czasie działalność emitenta nie wykraczała poza branżę związaną z motoryzcją. Nazwa firmy kojarzyła się inwestorom ze sprzedażą samochodów Iveco. Spółka była znanym w kraju dealerem pojazdów tej marki. Wraz z ich sprzedażą firma oferowała swoim odbiorcom kompleksowe usługi serwisowe, gwarancyjne i pogwarancyjne. Ponadto AS Motors podejmował się sprowadzania specjalistycznych pojazdów pod konkretne zamówienia swoich klientów.
Z BIEGIEM czasu przedmiot prowadzonej działalności zaczął się rozszerzać i wykraczać poza prowadzoną od początku istnienia firmy. Z zaskoczeniem rynek przyjął wiadomość, że AS Motors zainteresował się innym emitentem giełdowym — Pekpolem. W sierpniu ubiegłego roku AS Motors ogłosił wezwanie na sprzedaż 255 tys. jego akcji. Akcjonariuszom spółki przedstawiona została propozycja odkupienia pojedynczego papieru po 11 zł. Analitycy giełdowi komentujący to wydarzenie, nie mogli (przy porównaniu obu firm) doszukać się efektu synergii. Podejrzewali, że obecność AS Motors w tej transakcji sprowadza się do roli zwykłego pośrednictwa. Jednak AS Motors postąpił wbrew krążącym po rynku przewidywaniom. Nie tylko nie odsprzedał swojego pakietu akcji, ale wziął udział w restrukturyzacji Pekpolu, a kolejnym jego krokiem okazało się następne wezwanie. W drugiej połowie marca Romuald Dzienio, prezes AS Motors, ogłosił wezwanie do sprzedaży 309,5 tys. akcji Pekpolu po cenie 18 zł za sztukę.
W PONIEDZIAŁEK rynek został ponownie mocno zaskoczony przez AS Motors. Tym razem zarząd spółki poinformował, że 22 maja zawarł umowę z udziałowcami informatycznej spółki 7bulls. com. Uzgodnienia przewidują, że spółka giełdowa przejmie poznański podmiot i zmieni nazwę na 7bulls. com. Dotąd prowadzona działalność samochodowa ma zostać zorganizowana w formie oddziału. AS Motors będzie funkcjonował na giełdzie pod nową nazwą, będzie także obecny na jednym z zagranicznych parkietów.
OSTATNIE kroki poczynione przez kierownictwo AS Motors spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem przez inwestorów. Świadczą o tym wyniki wczorajszych notowań. Kurs akcji spółki podskoczył przy redukcji kupna o 9,7 proc. Ich cena doszła do 38,3 zł i mocno zbliżyła się do rocznego maksimum, które wyznacza poziom 39 zł.
SCEPTYCY mogą powątpiewać, czy AS Motors będzie w stanie utrzymać się na bardzo wymagającym i mocno konkurencyjnym rynku informatycznym. Zapewne będą wskazywać, że warszawska spółka dopiero rozpoczyna budowanie nowej działalności, a dla jej pełnego rozwinięcia potrzebne są znaczne środki, natomiast efekty mogą (choć nie muszą) pojawić się dopiero w późniejszym terminie.
CZAS POKAŻE, czy obawy te okażą się uzasadnione i czy spółka będzie w stanie spełnić pokładane oczekiwania inwestorów na miarę wczorajszych notowań. Jednak już teraz można za to zwrócić uwagę na sposób prowadzenia biznesu przez kierownictwo AS Motors. Wyróżnia je na pewno elastyczne podejście do zarządzania. Managament AS Motors nie trzyma się kurczowo działalności, którą spółka prowadziła na początku swego istnienia (sprzedaż samochodów) . Ubiegły rok i pierwsza połowa 2000 roku pokazują, że odważnie angażuje się także poza sferą związaną z motoryzacją.
FIRMA wystartowała na GPW niezbyt przekonywająco. Debiutancki kurs wyniósł 3,6 zł. Oznaczało to 10-proc. stratę dla inwestorów, którzy w czerwcu 1998 roku wzięli udział w subskrypcji akcji serii C. Od pierwszego notowania minęło niespełna 19 miesięcy. W tym czasie kurs giełdowy był w stanie zbliżyć się do 40 zł, co daje prawie 10-krotny wzrost notowań, w porównaniu z ceną akcji z rynku pierwotnego. Akcjonariuszy spółki najbardziej interesuje cena rynkowa akcji. Z tego powodu można przypuszczać, że dotychczasowe działania podejmowane przez ścisłe kierownictwo spółki spotykają się z aprobatą posiadaczy akcji AS Motors.