Zarządy działają, ale w konspiracji

Marcin Goralewski
opublikowano: 2003-10-28 00:00

Spółki, które ograniczają kontakty z rynkiem

giełdowym tylko do

komunikatów bieżących, szkodzą same sobie.

Jednym z podstawowych obowiązków każdej spółki, szczególnie akcyjnej notowanej na giełdzie, a więc publicznej, jest dbałość o dobry wizerunek, rozpoznawalność i zaufanie inwestorów. Są firmy, które doskonale to czują i wykorzystują z pożytkiem dla siebie. Są zarządy, które wiedzą, że dobre kontakty z inwestorami to po prostu lepsza wycena przedsiębiorstwa. Jednak nie wszystkie. Co najmniej cztery spółki przyjęły inną, zaskakującą politykę informacyjną. Wistil, Gant, Stomil Sanok i Kruszwica poza przesyłaniem komunikatów do systemu Emitent nie zamierzają odpowiadać na jakiekolwiek pytania dotyczące ich działalności. Plany? Koniunktura? Inwestycje? Pssst... Cicho... Sza... Tajemnica!

Prezes nie jest zainteresowany rozmową — poinformowano nas w sekretariacie Stomilu Sanok. Nie od razu — po kilku tygodniach prób skontaktowania się z prezesem Markiem Łęckim. Nie padło nawet pytanie o temat rozmowy. Wczoraj rozpoczęło się wezwanie do sprzedaży akcji firmy. Spółkę przejmują pracownicy...

Nie udzielamy jakichkolwiek informacji na temat spółki — wchodząc w pół zdania oznajmiła Marta Kociała, asystentka prezesa Gantu. Gant? Czy ktoś jeszcze pamięta o takiej spółce? Raczej nie...

Wszelkich komentarzy udzielamy po pojawieniu się oficjalnego komunikatu — tak zastrzegł się Rafał Wadlewski, rzecznik Kruszwicy. Inwestorzy natomiast z niepokojem oczekują na wyniki za trzeci kwartał. Czy będą tak samo dobre, jak w pierwszym półroczu?

Informacyjny faworyt: Nie powiem — odpowiada na wszelkie pytania zdecydowanym głosem Jerzy Stolarek, dyrektor finansowy Wistilu. Spółka zadebiutowała niedawno na rynku notowań ciągłych. W ubiegłym roku dwa ostatnie kwartały nie były dla niej najlepsze pod względem finansowym...

Osoby, z którymi rozmawialiśmy, są jedynymi uprawnionymi do kontaktów z prasą. Spółki mają prawo realizować taką politykę informacyjną, na jaką mają ochotę, jeśli tylko ta mieści się w granicach prawa. Czy w milczeniu jest jednak jakikolwiek sens? Gdzie dbałość o przymioty wspomniane na wstępie? Trochę zapomnianą, ale ciągle podstawową przewagą spółek giełdowych nad pozostałymi jest dostęp do kapitału. Zaniedbując kontakty ogranicza się ten dostęp. Jak później wytłumaczyć inwestorom nową emisję akcji? Szkody, jakie same sobie wyrządzają wspomniane spółki, można byłoby mnożyć. Inwestorzy mają jednak do wyboru inwestycje w akcje 203 spółek. Aż 203.