Zarządy małych firm pod ochroną

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2019-04-18 22:00

Przedsiębiorcy częściej kupują ubezpieczenie członków władz spółek. Takie polisy tanieją i zapewniają coraz szerszą ochronę

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Jaki jest przeciętny koszt polisy D&O
  • Jak szybko zwiększa się rynek wśród małych i średnich firm

Większość firm nie wie o istnieniu ubezpieczenia D&O (ang. Director and Officers) chroniącego osoby zarządzające spółkami, a te, które o nim słyszały, często mylą je z polisą OC. Do tego wiele małych przedsiębiorstw nie korzysta z takich polis, ponieważ obawia się, że koszty przerosną ich możliwości — to wnioski z badania zaprezentowanego pod koniec ubiegłego roku przez Centrum Badań Marketingowych Indicator.

NIE TYLKO DLA DUŻYCH:
NIE TYLKO DLA DUŻYCH:
Coraz więcej małych i średnich przedsiębiorców kupuje ubezpieczenie D&O.Wcześniej to była rzadkość — mówi Adam Gmurczyk, menedżer linii finansowej w Chubbie.
Fot. WM

Tak tanio nie było

Jednak zdaniem ubezpieczycieli popularność takich polis się zmienia.

— W naszym kraju ubezpieczenie D&O nadal postrzegane jest przez pryzmat luksusu, leżącego w zasięgu jedynie wielkich przedsiębiorstw. To mit. Przeciętny koszt polisy to ok. 1 tys. zł za każdy milion złotych sumy gwarancyjnej — mówi Miłosz Ośmiński, dyrektor ds. dystrybucji strategicznej w STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi.

— Firma będąca w dobrej kondycji finansowej może obecnie liczyć na cenę za pierwszy milion w wysokości ok. 1,5 tys. zł, która spada do kwoty nawet poniżej 1 tys. zł dla sum ubezpieczenia rzędu kilkudziesięciu czy kilkuset milionów — wtóruje mu Łukasz Zoń, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych.

Dodaje, że rosnąca konkurencja na polu polis D&O sprawiła, że od kilku lat widać sukcesywny spadek cen za polisę D&O.

— Patrząc na oferowany zakres ochrony i wysokość sum gwarancyjnych, można wręcz stwierdzić, że są one na historycznie niskim poziomie — zapewnia Łukasz Zoń.

Ponadto ubezpieczyciele zauważają, że rośnie zainteresowanie polisami tego typu wśród MŚP. Na przykład Chubb ma coraz więcej chętnych z tego sektora na ubezpieczenie członków władz spółek.

— Do niedawna małe firmy w Polsce stosunkowo rzadko nabywały ubezpieczenia D&O.To się zmienia — przyznaje Adam Gmurczyk, menedżer linii finansowej w Chubbie.

Rynek rośnie

To efekt tego, że roszczenia coraz częściej dotyczą właśnie członków zarządów małych spółek. Zmienia się też ich charakter. Wcześniej najczęstsze przypadki dotyczyły takich kwestii, jak nieprzestrzeganie obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa i higieny pracowników. Obecnie często władze małych spółek mają do czynienia z długimi i trudnymi postępowaniami karnymi i administracyjnymi wynikającymi m.in. z kontroli podatkowych.

Wzrost zainteresowania D&O wśród MŚP odnotował także Colonnade.

— W ostatnim czasie wśród małych i średnich przedsiębiorstw dostrzegamy dwucyfrową dynamikę, jeśli chodzi o zakup D&O.— mówi Agata Grygorowicz, dyrektor działu ubezpieczeń finansowych i odpowiedzialności cywilnej w Colonnade Insurance.

Zgodnie z szacunkami Willis Rower Watson na polskim rynku jest ok. 8 tys. umów D&O. Co roku pojawia się ok. 100 roszczeń z tego tytułu, a łączna średnia kwota wypłacanych w takim okresie odszkodowań i kosztów obrony to 15 mln zł. Miłosz Ośmiński szacuje, że rynek ubezpieczeń D&O rośnie w Polsce w tempie ok. 10 proc. rocznie.

— Z naszych obserwacji wynika, że uświadamiani przez nas klienci z sektora MŚP coraz częściej proszą o zaaranżowanie polisy D&O, traktując ją z jednej strony jako czynnik poprawiający wiarygodność firmy w oczach inwestorów i kontrahentów, z drugiej jako element spójnej polityki bezpieczeństwa — mówi Miłosz Ośmiński.

Zdaniem Łukasza Zonia czynnikiem, który dodatkowo może mieć wpływ na sprzedaż ubezpieczeń D&O, są zmieniające się regulacje prawne, jak MAR czy orzeczenie Sądu Najwyższego o odpowiedzialności członków zarządu spółek z o.o. również po złożeniu wniosku o upadłość.

Uratować reputację

Ubezpieczenie D&O zapewnia ochronę przed wszystkimi roszczeniami wobec członków zarządu, które są związane z pełnionymi przez nich funkcjami.

— To ważne, bo członkowie zarządów i rad nadzorczych odpowiadają za swoje decyzje służbowe majątkiem prywatnym. Polisa zapewnia im ochronę w przypadku wszelkich roszczeń, które zostaną wobec nich skierowane, np. przez organy nadzoru, klientów, syndyków, zarządców lub przez samą spółkę — mówi Agata Grygorowicz.

— Odszkodowanie obejmuje przede wszystkim kwotę, którą musi zapłacić ubezpieczony w związku ze swoim działaniem lub zaniechaniem, ale także odpowiedzialność za zobowiązania podatkowe i kary administracyjne — wtóruje jej Miłosz Ośmiński.

Przy tym ubezpieczyciel w pierwszej kolejności po zgłoszeniu zdarzenia w ramach polisy D&O pokrywa koszty obrony ubezpieczonego członka zarządu przed wniesionym w stosunku do niego roszczeniem. To istotne w kontekście ochrony reputacji członka zarządu. Jeżeli zostanie on uznany za winnego, długo będzie ciążyło na nim piętno, że nieodpowiednio zarządzał firmą, co skutecznie utrudni mu znalezienie nowej pracy. Zdaniem ubezpieczycieli w wielu przypadkach członków zarządu udaje się wybronić.

Ponadto bywa, że nawet drobne niedopatrzenie może skutkować wysoką karą w stosunku do członka zarządu. Dobrym przykładem jest szkoda w gospodarstwie rolnym, które korzystało z unijnych dotacji. Podczas kontroli okazało się, że brakuje w nim jednej krowy. Członek zarządu nie zgłosił jej zaginięcia w odpowiednim czasie do odpowiedniego organu, czego skutkiem było zmniejszenie dotacji na całe gospodarstwo o kilkaset tys. zł. Spółka wystąpiła z roszczeniem do członka zarządu o zwrot tej kwoty, a ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie z D&O.

Konflikt interesów

Umowę o ubezpieczenie D&O zawiera spółka, obejmując ochroną członków zarządu, zarówno aktualnych, jak też byłych i przyszłych.

— Firma robi to po to, żeby zabezpieczyć zarząd przed roszczeniami z zewnątrz, ale też by zabezpieczyć samą siebie, bo członek zarządu nie zawsze ma wystarczająco dużo pieniędzy, by wyrównać straty, jakie mógł wyrządzić firmie. W tej sytuacji pojawia się potencjalny konflikt interesów, bo spółka kupuje polisę, z której może nastąpić zarówno obrona przed jej roszczeniami, jak i wypłata odszkodowania na rzecz samej spółki — zwraca uwagę Adam Gmurczyk.

Polisa D&O nie zadziała, jeżeli członek zarządu naruszy przepisy prawa i ma tego świadomość.

— W tym przypadku do sądu należy decyzja, czy nastąpiło umyślne naruszenie prawa — mówi Adam Gmurczyk.

Typową polisą D&O objęty jest nie tylko zarząd, ale również rada nadzorcza, członkowie komitetu audytu, wszyscy dyrektorzy i kierownicy, a nawet główny księgowy.

— W ostatnim czasie do grona osób ubezpieczonych włączyliśmy także prawników wewnętrznych — mówi Adam Gmurczyk.

Ubezpieczyciele zwracają uwagę na to, że w ciągu kilku ostatnich lat zakres ubezpieczenia D&O ewoluował. Oprócz podstawowej obrony przed roszczeniem i ewentualnym odszkodowaniem można liczyć także na pokrycie wielu dodatkowych kosztów, takich jak wydatki na specjalistów z różnych dziedzin.

— Ubezpieczenie D&O pokrywa obecnie także koszty powstałe w związku z zajęciem mienia, np. raty kredytu i opłaty za najem mieszkania albo rachunki za prąd i gaz. W Colonnade zapłacimy też za wynajem auta, które zastąpi samochód służbowy utracony w wyniku roszczeń ze strony spółki — mówi Agata Grygorowicz.

Wiele zmian w swojej polisie wprowadził ostatnio Chubb.

— Najważniejsze z nich to możliwość korzystania z porady prawnej jeszcze zanim pojawi się jakiekolwiek roszczenie. Można to robić bez ograniczeń terminowych. Pokrywamy koszty obsługi prawnej również dla świadków. Rozszerzyliśmy też ochronę o pokrycie kosztów postępowania wyjaśniającego. Zapewnienie wsparcia członkom zarządu na tak wczesnym etapie może zminimalizować ryzyko wystąpienia roszczenia — tłumaczy Adam Gmurczyk.