Przedstawiciele Isis Pharmaceuticals tłumaczą, że nazwę spółki zapożyczyli od egipskiej bogini kojarzonej z dobrym zdrowiem. Ale po ostatnich wydarzeniach w Paryżu ludziom ta nazwa łączy się zupełnie z czymś innym. Potwierdzać to może choćby sięgający 4 proc. spadek ceny akcji spółki podczas poniedziałkowej sesji na amerykańskiej giełdzie, podczas gdy zdecydowana większość rynku poszła mocno w górę. Spółka nie ujawniła tymczasem żadnych istotnych wiadomości, które mogłyby spowodować przecenę walorów.
To niejako przelewa czarę goryczy. Firma postanowiła zająć się problemem związanym z jej nazwą. Na razie nie podjęto żadnej decyzji i nie jest też jasne jakie potencjalne inne nazwy mogłyby być przedmiotem dyskusji.
Nawet jeśli ludzie wiedzą, że nasza firma nie jest powiązana z grupą terrorystyczną, jednak sama nazwa ma bardzo dużo negatywnych skojarzeń - powiedział D. Wade Walke, wiceprezes firmy ds komunikacji korporacyjnej i relacji inwestorskich. Dodał, że taka sytuacja ma miejsce od dłuższego już czasu i stale się pogarsza, choć jeszcze przed rokiem nie brano pod uwagę zmiany nazwy.
Isis Pharmaceuticals specjalizuje się w wytwarzaniu leków ukierunkowanych na leczenie raka, choroby serca i zaburzeń neurologicznych, takich jak ALS, które jest znane jest również jako choroba Lou Gehriga.
