Zaskoczenie: Co się popsuło? Niełatwo być trzecim bliźniakiem

ass
opublikowano: 2007-11-30 00:00

FAKTY

Ludwik Dorn stracił posadę wiceprzewodniczącego Prawa i Sprawiedliwości i jest już jedną nogą poza partią. A jeszcze niedawno był najbliższym współpracownikiem Jarosława Kaczyńskiego. A jako marszałek Sejmu — drugą osobą w państwie, wcześniej — wicepremierem. Dawniej ten zaufany towarzysz Kaczyńskich kierował też klubem parlamentarnym. Jego polityczne związki z braćmi były tak bliskie, że nazywano go trzecim bliźniakiem.

PRZYCZYNY

Ale… Nie pierwszy to konflikt między Dornem i Kaczyńskim — mieli już „ciche dni”, jak w czasie kampanii wyborczej 2005 r. Ale pierwsza tak gorąca i publiczna kłótnia. Dorn był niezadowolony z pozycji w PiS i tego, że w wewnątrzpartyjnych sporach coraz częstej przegrywał (skutkiem była np. dymisja ze stanowiska szefa resortu spraw wewnętrznych). Miarka się przebrała po wyborach. Dorn, choć się do porażki przyłożył, zażądał refom w partii. I zderzył się z murem.

SKUTKI

Dorn znów rzuca się w polityczny niebyt — jak w 1997 r., kiedy wystąpił z AWS, w proteście przeciw udziałowi Hanny Suchockiej w rządzie (odpowiedzialnej według niego za inwigilację prawicy na początku lat 90.). I był, zdawałoby się, nic nie znaczącym posłem niezależnym. Do politycznej I ligi wrócił po utworzeniu PiS. Erudyta, świetny polemista i poseł. Kapryśny polityk. Indywidualista. Trudno go sobie wyobrazić w innej partii niż PiS. A i tam coraz trudniej.