Zastygłe dźwięki

Karolina Guzińska
opublikowano: 2006-06-02 00:00

Mawia się, że architektura to symfonia w kamieniu — trudno się z tym nie zgodzić, podziwiając wysmakowaną secesję centrum stolicy Łotwy.

Co roku z odmętów Dźwiny wynurza się karzeł i pyta czy Rygę już zbudowano. Trzeba mu odpowiedzieć: jeszcze nie. Inaczej rzeka pochłonie miasto wraz z jego zabytkami, ogrodami, sztuką. Tyle legenda — jedna z wielu, którymi obrosła Ryga. Może tkwi w niej ziarnko prawdy, bo nadrzeczny bulwar zdobi pomnik Wielkiego Krzysztofa z dzieckiem w objęciach — mitycznego przewoźnika, chroniącego miasto przed powodzią. Ponoć żył on nad Daugavą (Dźwiną) zanim powstała tu Ryga. Kiedyś, słysząc w nocy płacz dziecka, przeprawił się na drugi brzeg, odszukał je i zabrał do domu. Rankiem dziecko znikło, lecz pojawił się wór pieniędzy. Skromny Krzysztof schował skarb i nadal przewoził ludzi przez rzekę. Po jego śmierci pieniądze znaleziono i zbudowano za nie Rygę.

Głowa w herbie

— Gdy myślę o Rydze, wspominam atmosferę wielokulturowości, tolerancji, liberalizmu. W mieście, którym rządzili Niemcy, Duńczycy, Polacy, Szwedzi, Rosjanie, dziś zgodnie współżyje kilka nacji i religii. Ryga, harmonijnie łącząca style od gotyku po secesję, zalicza się do najpiękniejszych miast Europy. Nazywana często Małym Paryżem, uwodzi klimatem radości, wolności, dobrej zabawy… — przekonuje dr Monika Michaliszyn, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, specjalista od krajów bałtyckich.

Mieszkała w Rydze pięć lat. Lubi spacery wąskimi, brukowanymi uliczkami Vecrigi — starówki wpisanej na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Tłoczą się tu masywne mieszczańskie kamienice, resztki murów obronnych, gmachy kupieckiej gildii, stare spichlerze… Czuć powiew historii — przy uliczce Maza Pils przycupnęły najstarsze miejskie budynki: kamieniczki — Trzej Bracia — ze wspaniałymi frontonami. Najpiękniejszą — żółtą, środkową kamienicę — wzniesiono w XVII w. w stylu niderlandzkiego manieryzmu. Przetrwał też zamek niemieckiego, rycerskiego zakonu liwońskiego, założonego w 1202 r. przez biskupa ryskiego Alberta do obrony i rozszerzania granic diecezji. Gmach, początkowo gotycki, po licznych przebudowach zmienił się w klasycystyczny pałac — siedzibę rosyjskich władz gubernialnych. Dziś urzęduje w nim prezydent kraju i mieszczą się muzea (m.in. historii Łotwy). Równie ciekawe są pamiątki hanzeatyckiej przeszłości — jak Dom Czarnogłowych, najpiękniejsza budowla placu Ratuszowego. Jego lokatorami do 1939 r. byli ryscy kupcy w stanie kawalerskim. Zwano ich czarnogłowymi od herbu organizacji — głowy Murzyna. Na starówce zachowała się także unikatowa, drewniana zabudowa mieszkalna oraz świątynie, których wysokie, smukłe iglice rzeźbią sylwetkę miasta.

Wróżba z kielicha

Warto zajrzeć do najstarszej: luterańskiej Katedry Tumskiej z 1211 r., kryjącej imponujące organy — jedne z największych w Europie. Kościół św. Piotra wabi tarasem widokowym na szczycie swej 122-m wieży. W XVIII w. była to największa drewniana konstrukcja na świecie, niestety często stawała w płomieniach. W 1746 r., po odbudowie wieży z kolejnego pożaru, główny architekt wspiął się na mosiężnego koguta wieńczącego jej szczyt i wzniósł toast szampanem. Potem cisnął kryształowy puchar na ziemię, twierdząc, że wieża postoi tyle stuleci, na ile części rozbije się kielich. Puchar wylądował na stercie siana i pękł na pół... Wieża przetrwała dwa wieki, padając ofiarą starć niemieckich i radzieckich wojsk w 1941 r. Kończąc rekonstrukcję świątyni w 1973 r., zadbano o jej przyszłość — tym razem kielich upadł na bruk, rozpryskując się na tysiące kawałków… Legendą czaruje także gotycki, rzymskokatolicki kościół św. Jakuba. Ponoć dzwon na jego wieży odzywa się, gdy w pobliżu przechodzi niewierna żona…

— Centrum Rygi zachwyca secesją — zachowało się tu ponad 500 obiektów w stylu art nouveau z przełomu XIX-XX w. Więcej niż w Wiedniu! — dodaje dr Monika Michaliszyn.

Wielbiciele Jugendstilu wędrują ulicami Alberta, Elizabetes i Strelnieku. Zadzierają głowy, podziwiając fantazyjne gzymsy zdobione gargulcami, nimfami, satyrami, sfinksami. Zachwycają się stylizowanymi ornamentami roślinnymi, kolorową cegłą, wstawkami z płytek ceramicznych… W jednej z takich kamienic mieszkał legendarny rosyjski reżyser Siergiej Eisenstein. Nie miał wyboru — tę i wiele innych secesyjnych budowli zaprojektował jego ojciec, architekt Michaił Eisenstein.

Bezsenność

Mnóstwo ryskich zabytków odnowili w latach 90. XX w. konserwatorzy z Polski. Wtedy miasto otworzyło się na cudzoziemców. Dziś przyjeżdża ich coraz więcej, zwłaszcza latem, gdy życie w Rydze tętni o północy równie mocno jak w południe. Ach, te białe noce…

— To jedno z miast, które nigdy nie śpią. Ludzie spotykają się najchętniej na placu Tumskim i Skwerze Liwskim, choć całą starówkę i centrum wypełniają bary, restauracje, nocne kluby. Latem wyra-sta ich jeszcze więcej — muzyka rozbrzmiewa z kawiarenek i ulicznych ogródków piwnych. Przy tej liczbie lokali trudno zdecydować, gdzie pójść. Wahającym się doradzi Ryskie Centrum Informacji Turystycznej przy placu Ratuszowym 6 — zapewnia Romuald Bykowski, dyrektor Ryskiego Centrum Koordynacji i Informacji Turystycznej w Warszawie.

Atrakcyjność kafejek i restauracji zwiększają przystępne ceny — za 30 zł zje się w Rydze dobry obiad z deserem.

— Łotysz nie wyobraża sobie tego posiłku bez słodkości. A są wspaniałe! Zwłaszcza ciastka vecriga — nazwane na cześć starówki — przypominające nieco nasze ptysie, ale z innego ciasta i z nadzieniem twarożkowym. Nie można też pominąć zupy chlebowej — deseru z rozdrobnionego czarnego chleba z dodatkiem owoców i bitej śmietany. To sympatyczne, że na Starym Mieście wszędzie można usiąść i zjeść w miłej atmosferze — wspomina dr Monika Michaliszyn.

Placki ziemniaczane, naleśniki, pierogi, mięsa i duży wybór ryb. Łotewska kuchnia.

— Najbardziej smakują mi niespotykane u nas ryby: minogi w galarecie. Równie nieznany w Polsce szary groch — podawany ze skwarkami, w ceramicznych garnkach — to tradycyjne łotewskie danie. Do tego — kubek zsiadłego mleka. Doskonałe są też sery z kminkiem i czarny chleb — najlepszy na świecie! A piwo? Ludzie warzą je w domu. Receptury przechodzą w rodzinach z pokolenia na pokolenie. To pilnie strzeżona tajemnica — zapewnia dr Monika Michaliszyn.

Ryżanie polecają zgłodniałym turystom sieć samoobsługowych restauracji Lido — największą z nich wzniesiono kilka lat temu na obrzeżach miasta.

— Ten nowoczesny obiekt rozrywkowy otwarto w noc sylwestrową 2000 r. Króluje tu łotewska gościnność, wyśmienite dania narodowej kuchni i doskonałe piwo (bez konserwantów). Gości obsługuje młodzież w strojach ludowych, gra muzyka „na żywo”... No i nie jest drogo! — zachęca Irena Platace, dyrektor Polskiego Centrum Informacji Turis w Rydze.

Kto lubi buszować wśród straganów z jedzeniem, może też wybrać się na tradycyjny Targ Centralny.

— Co począć z hangarami zeppelinów, gdy zeppeliny wyszły już z mody? W latach 30. XX w. przeniesiono cztery takie budynki w pobliże rzeki, gdzie powstał największy targ w mieście. Dziś pod wysokimi sufitami byłych hangarów kupić można wszystko: od owoców i warzyw, słodyczy i nabiału, po mięso i ryby. Wyremontowane budynki odzyskały dawny blask i stanowią jedną z atrakcji Rygi — uważa Romuald Bykowski.

W dębowym wieńcu

Jak żyją na co dzień mieszkańcy tego stołecznego miasta?

— Korki, korki i jeszcze raz korki. Jedyny dzień w roku, kiedy w Rydze nie spotkasz żywej duszy, to noc świętojańska (23 czerwca). Na obchody święta Jani — sobótki — większość mieszczuchów wyjeżdża nad jeziora czy morze — tłumaczy Irena Platace.

Imprezy przesilenia letniego mogą trwać nawet trzy dni — czegoś podobnego nie doświadczy się już nigdzie indziej w Europie…

— Ludzie całą noc śpiewają przy ognisku, młodzież skacze przez płomienie. Dziewczyny noszą na głowach wianki z kwiatów polnych: rumianku, bławatków, a mężczyźni o imieniu Janis — Jan — wieńce z gałązek dębu. Wszyscy trzymają pęki paproci, którymi biją się nawzajem. Zabawie towarzyszy beczkowe piwo i tradycyjny „janosiers” — ser Jana: żółty ser z kminkiem. O północy dziewczęta idą w las szukać kwiatu paproci — legenda głosi, że paproć kwitnie tylko w noc świętojańską, a kto ją wtedy znajdzie, tego spotka wielkie szczęście… — opowiada Irena Platace.

Według dr Moniki Michaliszyn, Jani to dla Łotyszy święto ważniejsze niż Boże Narodzenie czy Wielkanoc. A to przez silny związek z naturą i przywiązanie do pradawnego pogańskiego folkloru.

— Hucznie obchodzone jest także jesienne święto plonów. Centrum Rygi zdobią wówczas ogromne rzeźby z warzyw, owoców i kwiatów. Z ludowymi tradycjami spotkać się można w leżącym w pobliżu miasta skansenie. Pozna się tam nie tylko łotewskie stroje i potrawy, ale i święte kamienie, w których energetyczną moc wierzą tubylcy — ja zresztą też — czy drzewa, z których czerpie się energię — opowiada.

Umiłowanie natury sprawia, że Ryga to jedno z najzieleńszych miast Europy. Wszystkie jej parki i ogrody — założone w XIX w. w miejsce zburzonych średniowiecznych murów obronnych — to dzieła sztuki ze swymi wypielęgnowanymi trawnikami, odpornymi na mróz klombami, wyszukanymi gatunkami drzew i krzewów.

— W Lesie Bikernieki spacerowicze znajdą także profesjonalną trasę wyścigów samochodowych oraz Muzeum Motoryzacji, z luksusowymi limuzynami Stalina, Chruszczowa i Breżniewa — na błotniku jednego „gaza” widnieje polski orzełek... Równie przyjemnie wypoczywa się w otoczonym lasem Parku Leśnym, zwanym Meżaparks. Jest tu jezioro i rzeczny port, skąd latem kursują promy do centrum miasta — dodaje Romuald Bykowski.

Na początku XX w. Meżaparks był dzielnicą elit — wciąż stoją tu eleganckie, zabytkowe wille. Dziś park zapełniają restauracje, kawiarnie, letni teatr i muzyczna estrada, infrastruktura sportowa i rekreacyjna, a także zoo i ogród botaniczny.

— Co 4 lata w Meżaparks odbywa się Narodowe Święto Pieśni — Dziesmuswetki — część obchodów święta Jani. Ze wszystkich zakątków Łotwy przyjeżdżają wtedy chóry, tworząc jeden olbrzymi zespół ze śpiewakami w wieku od lat 7 do 90. Występują w ludowych strojach ręcznej roboty. Śpiewom towarzyszą popisy taneczne, a całą imprezę otwiera parada uczestników, idących spod pomnika Wolności — opisuje Irena Platace.

— To nie przypadek, że proces odłączania się od byłego ZSRR nazywano „śpiewającą rewolucją”. Bo Łotysze kochają śpiew! Chóry łotewskie zdobywają nagrody na całym świecie, wysoko ceniona jest też Łotewska Opera Narodowa. W Rydze urodziły się i działały takie sławy, jak choreograf baletu Michaił Barysznikow, skrzypek Gideon Kremer czy gwiazda opery Inese Galante — przypomina Romuald Bykowski.

Babka Stalina

Pomnik Wolności to dla łotewskiej tożsamości miejsce równie ważne jak Maża kapi — Cmentarz Leśny z 1923 r., gdzie pochowani są żołnierze walczący o niepodległość i wybitni Łotysze. Pomnik, wzniesiony w centrum Rygi ze środków ofiarowanych przez naród w czasie pierwszego niepodległego państwa, później symbolizował tęsknotę za wolnością.

— To świadek chwil zarówno tragicznych, jak i pięknych — przede wszystkim ogłoszenia niepodległości Łotwy w sierpniu 1991 r. Tradycją stało się składanie pod nim kwiatów przez absolwentów i młode pary. To święte miejsce — Łotysze powiadają, że tu kamień przemawia. Modli się do Boga… — przekonuje Irena Platace.

Po rozpadzie ZSRR miasto ogromnie się zmieniło, nie znikły jednak budowle z czasów sowieckiego imperium.

— Wprawdzie z wieży Łotewskiej Akademii Nauk — zwanej „Babką Stalina” — zdemontowano świecącą gwiazdę z czerwonego plastyku, lecz pozostaje ona symbolem architektury ZSRR. Widocznym z daleka… W Rydze działa też kilka restauracji w klimatach minionej epoki, lecz nastrój i ustrój ZSRR zniknął. I nikomu go nie brakuje — zapewnia Romuald Bykowski.

Podobnie jak w Polsce, tak i tu od czasu do czasu wybucha spór, co zrobić z architektonicznymi reliktami przeszłości.

— Jedni uważają, że to nasza historia. Inni — że nie musimy po niej zostawiać śladu. A młode pokolenie jest obojętne — wszyscy gadają po angielsku i nikogo nie obchodzi, co było kiedyś. O wojnie czy Syberii nie mają pojęcia. I nie chcą mieć. Ale może to i lepiej? — zastanawia się Irena Platace.