Zaszkodziłeś przyrodzie, możesz słono zapłacić

opublikowano: 02-09-2019, 22:00

Usuwanie skutków awarii, które grożą środowisku, sporo kosztuje. Na specjalne polisy decydują się branże, gdzie takie ryzyko jest duże

W ubiegłym tygodniu doszło do awarii kolektora oczyszczalni ścieków Czajka w Warszawie. Zarząd Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji podjął decyzję o dokonaniu kontrolowanego spustu nieczystości do Wisły. W efekcie do rzeki dostaje się 3 tys. litrów nieczystości na sekundę.

Sprawca szkody środowiskowej może być zobowiązany do
realizacji programu przywrócenia stanu środowiska do sytuacji sprzed awarii, co
często oznacza lata pracy — mówi Piotr Wójcik, dyrektor ubezpieczeń OC w Axie.
Zobacz więcej

ODPOWIEDZIALNOŚĆ PRZEZ LATA:

Sprawca szkody środowiskowej może być zobowiązany do realizacji programu przywrócenia stanu środowiska do sytuacji sprzed awarii, co często oznacza lata pracy — mówi Piotr Wójcik, dyrektor ubezpieczeń OC w Axie. Fot. Marek Wiśniewski

Roszczenia z wielu stron

Przyczyny awarii bada prokuratura. Najpewniej jednak to warszawski samorząd będzie musiał pokryć wszelkie koszty likwidacji zdarzenia i przywrócenia równowagi biologicznej. Zgodnie z ustawą o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie jest to obowiązek sprawcy zdarzenia. Stołeczny urząd będzie też musiał zapłacić za przeprowadzenie dodatkowych badań ekologicznych i monitoring skutków działań naprawczych. Ponadto za spowodowanie skażenia środowiska na sprawcę może zostać nałożona kara administracyjna.

— Kwoty w takich przypadkach są wysokie. Z danych GUS wynika, że łączna wysokość kar nałożonych za spowodowanie szkód w środowisku w 2017 r. wyniosła 51,4 mln zł — mówi Łukasz Zoń, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych (SPBUiR).

W maju 2018 r. doszło do podobnego zdarzenia w Gdańsku. W wyniku awarii przepompowni ścieków dokonano ich zrzutu do Motławy. Na spółkę odpowiedzialną za odprowadzanie ścieków nałożono karę w wysokości 332,5 tys. zł.

— Trudno jednak porównać tak dużą awarię, jak ta, do której doszło w oczyszczalni Czajka w Warszawie, z jakimkolwiek innym zdarzeniem o charakterze środowiskowym. Dlatego niełatwo oszacować przybliżoną wartość kosztów usunięcia skutków emisji zanieczyszczeń do Wisły. Niemniej jednak mogą one wynieść kilka milionów złotych, a nawet więcej — mówi Łukasz Górny, radca prawny i dyrektor departamentu rozwoju z firmie brokerskiej EIB.

Zdaniem Karoliny Chełmickiej, menedżera w firmie Chubb, na szacowanie kosztów szkody jeszcze za wcześnie. Wcześniej trzeba przeprowadzić badania środowiskowe, żeby ustalić, czy awaria wpłynęła na różnorodność biologiczną rzeki oraz czy osady rzeczne lub brzeg rzeki zostały zanieczyszczone i należy je oczyścić. Marcin Amrosz, specjalista do spraw oceny ryzyka w Axie, podkreśla, że roszczeń w przypadku podobnej awarii może się pojawić cały wachlarz.

— Zanieczyszczenie może doprowadzić do śnięcia ryb, zatrucia zwierząt hodowlanych, zniszczenia gniazd ptaków wodno-błotnych żyjących na obszarach objętych programem Natura 2000 czy chociażby problemów pokarmowych i dermatologicznyvch u ludzi — mówi Marcin Amrosz.

Roszczenia mogą płynąć z miast i gmin, a także od osób fizycznych, które będą udowadniać swoje indywidualne straty w związku z wyciekiem.

Trudne szkody

Koszty awarii mógłby pokryć ubezpieczyciel, gdyby stołeczny samorząd miał wykupioną polisę środowiskową.

— Jednak niewiele samorządów decyduje się na zakup takich ubezpieczeń. Większość ogranicza się do rozszerzenia polisy odpowiedzialności cywilnej o klauzule środowiskowe. Zakłada ono jednak wyłącznie wypłatę odszkodowań dla osób poszkodowanych w wyniku skażenia, a nie pokrywa działań naprawczych — tłumaczy Łukasz Górny.

Natomiast specjalistyczne ubezpieczenia środowiskowe zapewnią wypłatę pieniędzy potrzebnych m.in. na przeprowadzenie działań zapobiegających rozprzestrzenieniu się skażenia, badań oceniających skalę zniszczeń, likwidację szkód czy przywrócenie środowiska do stanu sprzed wypadku. Ponadto ubezpieczyciel pokryje koszty postępowań prawnych związanych ze zdarzeniem oraz zapłaci ewentualne kary administracyjne. Piotr Wójcik, dyrektor ubezpieczeń OC w Axie, tłumaczy, że ubezpieczeniowe skutki zdarzeń, takich jak awaria kolektora ściekowego w Warszawie albo w ubiegłym roku przepompowni w Gdańsku, można podzielić na trzy grupy. Pierwsza, najgroźniejsza, dotyczy zdrowia ludzkiego. Awaria warszawska dotąd nie stwarza takiego zagrożenia, ale właściciele ujęć wody położonych w dolnym biegu Wisły podejmują działania zapobiegawcze. A to kosztuje. Druga grupa to różnego rodzaju koszty i straty finansowe, które dotykają tych, dla których rzeka ma walor gospodarczy — np. ujęcia wody, gospodarstwa rybackie, przewoźnicy wodni, a nawet restauracje położone nad jej brzegiem.

3650b480-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Ubezpieczeniowe wieści
Newsletter, który dostarczy informacji na temat tego, co dzieje się w branży ubezpieczeń.
ZAPISZ MNIE
Ubezpieczeniowe wieści
autor: Karolina Wysota
Wysyłany co dwa tygodnie
Karolina Wysota
Newsletter, który dostarczy informacji na temat tego, co dzieje się w branży ubezpieczeń.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Kiedy w 1977 r. pożar zakładów chemicznych Sandoz wywołał silne zanieczyszczenie wód Renu, duże roszczenia zgłosiły browary z Kolonii, które tradycyjnie korzystały z ujęć wodnych położonych przy rzece i musiały zatrzymać produkcję słynnego Koelscha. Za to jako anegdotę ubezpieczyciel zakładów Sandoz wspomina roszczenia finansowe pewnego staruszka, którego katastrofa pozbawiła przyjemności codziennego spaceru nad rzeką — opowiada Piotr Wójcik.

Trzecią grupę skutków stanowią koszty odbudowy siedlisk przyrodniczych i odtworzenia bioróżnorodności. Odmiennie niż w przypadku dwóch poprzednich grup skutków poszkodowanym tutaj jest środowisko jako takie. W jego imieniu działają organy, takie jak Dyrekcja Ochrony Środowiska, które nakładają na sprawcę zanieczyszczenia obowiązek podjęcia odpowiednich działań, często wymagających długoletniego wysiłku.

— W takim przypadku ubezpieczony sprawca zanieczyszczenia i jego ubezpieczyciel współdziałają przez kilka, a nawet kilkanaście lat, realizując uzgodniony program przywrócenia stanu środowiska do sytuacji sprzed awarii przemysłowej — mówi Piotr Wójcik.

Dla kogo polisa

O zabezpieczeniu się na wypadek szkód w środowisku rzadko myślą nie tylko samorządy, ale i przedsiębiorcy. W raporcie firmy Aon o zarządzaniu ryzykiem i ubezpieczeniami w firmach w Polsce takie polisy wymieniane są dopiero na 39. pozycji z 55.

— Wynika to w dużej mierze z faktu, że na zagrożenie zanieczyszczenia środowiska zwracają uwagę praktycznie tylko ci przedsiębiorcy, którzy wykorzystują duże ilości materiałów niebezpiecznych lub prowadzą działalność wymagającą nadzwyczajnej ostrożności. Branżami o podwyższonym poziomie ryzyka wystąpienia szkody środowiskowej są m.in. chemiczna, paliwowa, energetyczna, budowlana czy transportowa. Wśród nich ubezpieczenie od szkód spowodowanych w środowisku stało się standardem. Pozostałe przedsiębiorstwa nie są zainteresowane ubezpieczeniem od skutków tego typu zdarzeń — mówi Łukasz Zoń.

Ponadto polisa środowiskowa nie jest tania. Roczny koszt takiego ubezpieczenia z sumą gwarancyjną w wysokości 10 mln zł przy dobrej ocenie ryzyka odnośne do np. podziemnych zbiorników (czyli takich bez historii szkodowej, prawidłowo skonstruowanych i eksploatowanych) sięga ok. 60 tys. zł.

— Przy większym stopniu ryzyka za taką polisę trzeba zapłacić minimum 100 tys. zł rocznie — szacuje Łukasz Górny.

W przypadku dużego jednostkowego ryzyka, jak np. inwestycje w energetyce (budowa nowych bloków energetycznych) koszt polisy z sumą gwarancyjną ok. 5 mln euro, sięga ok. 1,7 mln zł. Przy tym aby w ogóle móc kupić polisę środowiskową, składka powinna wynosić co najmniej 5 tys. zł rocznie.

— Dlatego tego typu ubezpieczenia wykupują głównie podmioty średnie i duże. Zwłaszcza gdy w zakresie ich działalności, nawet pobocznej, znajduje się zbieranie i wytwarzanie odpadów lub prowadzenie ich składowisk, na które muszą uzyskać odpowiednie zezwolenia. Polisa środowiskowa może być formą zabezpieczenia roszczeń związanych z taką działalnością, które jest wymagane przez organ wydający zezwolenie — mówi Łukasz Górny.

Zdaniem Karoliny Chełmickiej ubezpieczenie środowiskowe jest odpowiednie zarówno dla przedsiębiorstw państwowych, jak i firm prywatnych, niezależnie od ich wielkości. Na polskim rynku jest kilku ubezpieczycieli oferujących tego rodzaju polisy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu