Wprowadzenie zmian do polskiego systemu emerytalnego i podniesienie wieku przechodzenia obu płci na emeryturę to ważny i potrzebny krok. Dobrze, że wykonujemy go już teraz. Przechodzenie na emeryturę w wieku 65 lat to XIX-wieczny przeżytek, zupełnie niedopasowany do nowych czasów, gdy żyjemy dłużej i w znacznie lepszym zdrowiu. Podnoszenie wieku emerytalnego jest teraz światowym trendem, widocznym najwyraźniej w Europie — i kroku tego nie da się uniknąć także w Polsce. Nieuniknione stanie się także… dalsze podnoszenie wieku emerytalnego w kolejnych dekadach — dzisiejsze nastolatki będą zapewne pracować jeszcze grubo po siedemdziesiątce.
W poprzednim systemie, obowiązującym w Polsce do 1999 r. i wciąż funkcjonującym w wielu państwach Europy, podnoszenie wieku emerytalnego wpływało pozytywnie przede wszystkim na finanse publiczne. Jednak w obecnym polskim systemie zmiany przegłosowane przez Sejm w piątek stają się dla niego neutralne, a korzyści z nich czerpać będą głównie jego uczestnicy. Powody są jasne, a odpowiednie zaprezentowanie ich społeczeństwu zapobiegłoby akcjom protestacyjnym. Opóźnienie rozpoczęcia pobierania świadczenia automatycznie powoduje znaczące i rosnące z każdym kolejnym rokiem pracy podniesienie jego miesięcznej wysokości. Innymi słowy: dłuższa praca to wyższa emerytura. Dobrobyt tworzy praca, bez niej w żaden sposób nie da się go zwiększać.
Samo podniesienie wieku emerytalnego jednak nie wystarczy, muszą mu towarzyszyć kolejne zmiany, o charakterze tak naprawdę prewencyjnym. Chodzi tu o prewencję zdrowotną i zawodową. Po pierwsze — o zdrowie należy dbać zanim zacznie się ono pogarszać. System opieki zdrowotnej musi to uwzględniać w większym niż obecnie stopniu, umożliwiając dłuższe funkcjonowanie na rynku pracy. Po drugie — konieczna jest zmiana podejścia do sprawy kwalifikacji zawodowych, które co kilkanaście lat całkowicie się dezaktualizują. Dawniej tak nie było. Dzisiaj musimy zrozumieć, że nasze umiejętności przeterminowują się szybko i przestają być potrzebne na rynku pracy. Warunkiem przetrwania jest zdolność oraz chęć ich głębokiej zmiany w trakcie życia zawodowego. Ludzie przywykli do tego, że raz zdobyte wykształcenie i zawód wystarcza im na całe życie. Tymczasem już jest inaczej. Zadanie rządu to stworzenie oraz finansowanie (wraz z pracodawcami) systemu sprzyjającego i zachęcającego do takiej prewencji zawodowej.
Potrzebne jest również informowanie o tym młodego pokolenia i edukowanie dzisiejszych dwudziestokilkulatków. Muszą oni wiedzieć zawczasu, że po czterdziestce będą musieli zdobyć nowe umiejętności. Inaczej jako pięćdziesięciolatkowie znajdą się w pułapce — ich zawodowe kompetencje nie będą nikomu potrzebne, a na zdobycie nowych stanie się za późno. To wielkie wyzwanie nie tylko dla władz, ale przede wszystkim dla ludzi. Polacy muszą mentalnie przystosować się do nowej rzeczywistości, w której starzy nie są pracownicy, a tylko ich umiejętności.
MAREK GÓRA
profesor Szkoły Głównej Handlowej, współtwórca reformy emerytalnej z roku 1999