Poprawa koniunktury w budownictwie bywa równie niebezpieczna jak jej spadek. Prezes Faelbudu poznał smak i kryzysu, i sukcesu.
Firma powstała w 1978 r. jako wykonujący prefabrykaty z wielkiej płyty zakład Kombinatu Budowlanego w Lublinie. Lata 80. przyniosły spadek popytu na te produkty. Realna stawała się likwidacja zakładu. W 1985 r. zdecydowano o restrukturyzacji. Podjął się jej Edward Sierakowski, inżynier elektryk z doświadczeniem na stanowiskach kierowniczych w firmach inżynieryjnej i inwestycyjnej oraz z uprawnieniami budowlanymi. Zakład wydzielono z kombinatu i stał się samodzielnym przedsiębiorstwem państwowym.
— Mieliśmy wiedzę, pracowników i sprzęt. Dlatego postanowiliśmy spróbować sił w prefabrykatach dla budownictwa ogólnego i mieszkaniowego, ale w technologiach innych niż dotąd. Przy okazji chcieliśmy maksymalnie zagospodarować puste hale produkcyjne dawnej fabryki — wspomina prezes Sierakowski.
Nowe technologie
Działania Faelbudu dobrze wpisały się w nurt rozwoju branży, w tzw. technologie monolityczne.
— Szybko znaleźliśmy miejsce wśród najważniejszych producentów betonu towarowego w regionie lubelskim — mówi szef firmy.
Z czasem zaczęli produkować m.in. stacje telefonii komórkowej, transformatorowe i według technologii amerykańskiej zbiorniki na paliwa płynne.
Na początku lat 90. potrzeby branży budowlanej zmalały. Kierownictwo firmy zdecydowało się na zróżnicowanie działalności.
— Uruchomiliśmy tartak. Zajęliśmy się handlem materiałami budowlanymi, produkcją styropianu, okien plastikowych i elementów drogowych — wymienia prezes Sierakowski.
Elementy drogowe według bardzo wówczas nowoczesnej technologii wibroprasowanej dobrze się sprzedawały. Ale wymagania rynku i gusta klientów wymusiły z czasem konieczność specjalizacji, czyli likwidację nierentownego tartaku i produkcji styropianu.
W 1992 r. Faelbud przekształcił się w spółkę akcyjną gminy Lublin. W 1999 r. akcje kupiła Cementownia Ożarów i firma stała się członkiem Grupy Ożarów.
— Od powstania samodzielnego zakładu w 1985 r. przedsiębiorstwo stale miało dodatni wynik finansowy. I tak jest do dziś — podkreśla Edward Sierakowski.
Najtrudniejszy dla firmy był czas dekoniunktury — rok 2001.
— Wraz ze spadkiem zamówień ograniczyliśmy produkcję. Doszło do zwolnień. Na szczęście pracownicy na mocy porozumienia ze związkami zawodowymi otrzymali odprawy. Pozwoliły im one na rozpoczęcie własnej działalności — dodaje prezes Sierakowski.
Ci, którzy zostali, już dwa lata później cieszyli się wraz z zarządem z rosnącego popytu na materiały budowlane.
Czas przejęć
Dziś Faelbud wspiera firmy z branży, które mają kłopoty z utrzymaniem dobrej sytuacji finansowej.
— Przyłączamy je do naszego przedsiębiorstwa, a pracownicy stają się częścią naszego personelu — wyjaśnia prezes.
W 2003 i 2004 r. Faelbud przejął firmy m.in. z Krakowa, Łodzi i z Warszawy. Jest jednym z największych producentów materiałów budowlanych w południowo-wschodniej Polsce.
— Oferujemy wiele wyrobów — od wibroprasowanych elementów drogowych, betonu towarowego, zapraw cementowych, prefabrykatów betonowych, przez żelbetowe obudowy stacji trafo i szczelne studnie kanalizacyjne, po naziemne zbiorniki na paliwa płynne i wyroby zbrojarskie — wylicza prezes Sierakowski.
Firma ma oddziały produkcyjne w Rzeszowie, Krakowie, Katowicach, Dąbrowie Górniczej, Łodzi, Skierniewicach, Warszawie, Konstantynowie Łódzkim i w Puławach. Rysują się przed nią dobre perspektywy.
— W gospodarce widać ożywienie, nasi klienci przygotowują projekty inwestycyjne, które mają szansę otrzymać dofinansowanie z funduszy strukturalnych. To dobry prognostyk na kolejne lata dla całej branży budowlanej — twierdzi Edward Sierakowski.
A Faelbud przygotowuje się do realizacji bardzo nietypowego zamówienia: wykonania z betonu architektonicznego konstrukcji bramy na lubelski cmentarz komunalny. Ma ona mieć kształt trójkąta równobocznego o boku 12 metrów.



