Zbuduj cyfrową arkę

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2015-07-14 22:00

Jak nie utonąć w powodzi cyfrowych danych, ale złapać wiatr w żagle? Pomoże analityka biznesowa

Lodówka zaopatrująca rodzinę w owoce, warzywa i nabiał, sportowe buty nakazujące wolniejszy bieg, program sugerujący firmie kolejne kroki biznesowe… Przyszłość należy do anticipatory computingu (AC). Technologia przewidująca — jak zwykło się tłumaczyć ten termin — wykrywa i analizuje wzorce w dużych zbiorach danych, a w rezultacie prognozuje przyszłość.

SAM DECYDUJ:
SAM DECYDUJ:
Czy przedsiębiorstwo zmiecie cyfrowa powódź, czy przeciwnie: dostanie ono wiatru w żagle? Będzie to zależało od tego, jaki użytek zrobi z analityki biznesowej — mówi Tomasz Niebylski, dyrektor ds. wsparcia sprzedaży w SAP Polska.
ARC

— Choć o technologii przewidującej mało kto słyszał, to z tym zjawiskiem stykamy się od dawna. Czy biznesowe systemy IT nie umożliwiają precyzyjnego prognozowania zysków, zapotrzebowania na materiały lub zachowań klientów? — wskazuje Mirosław Sopek, wiceprezes MakoLab.

Przykładem takich rozwiązań są aplikacje zapamiętujące nawyki i upodobania użytkownika, aby przedstawić skrojoną na miarę jego potrzeb ofertę: lokaty bankowej, wyposażenia domu, wakacji all inclusive. Takie możliwości mają bardziej zaawansowane systemy ERP i CRM oraz platformy obsługujące miliardy urządzeń mobilnych i nadajników GPS. A to dopiero początek rewolucji spod znaku AC.

Plajta czy rozwój

Tomasz Niebylski, dyrektor ds. wsparcia sprzedaży w SAP Polska, przywołuje badania, według których za osiem lat sieć internetowa może przejść poważny kryzys związany z nadmierną liczbą danych.

Już Stanisław Lem w zbiorze „Bomba megabitowa” porównał zalew informacji do biblijnego potopu, w którymniechybnie utoniemy, jeśli nie zdołamy jak Noe zbudować arki. Daliśmy jednak radę i mamy potężne algorytmy komputerowe, znajdujące powiązania między miliardami danych, które z pozoru się nie łączą.

— Czy przedsiębiorstwo zmiecie cyfrowa powódź, czy przeciwnie: dostanie ono wiatru w żagle? Będzie to zależało od tego, jaki użytek zrobi z analityki biznesowej — uważa Tomasz Niebylski.

Dodaje, że coraz więcej informacji może znacząco przyczynić się do rozwoju świata biznesu albo przytłoczyć firmy. Wszystko zależy od tego, czy przedsiębiorstwa przygotują się na cyfrową powódź. Mirosławowi Sopkowi sen z powiek spędza to, że — zgodnie z raportem Gartnera — za pięć lat będzie na świecie 26 mld urządzeń podłączonych do sieci, tworzących i pobierających ogromną liczbę danych.

Co można z nimi zrobić? Na przykład upchać na firmowych serwerach. Ale to oznacza dodatkowe wydatki na IT. A przecież na cyfrowych informacjach firmy powinny zarabiać.

— Najnowsze technologie pozwalają przetwarzać dane. Dzięki temu użytkownicy nie przeoczą zmian w swoich strukturach i w otoczeniu rynkowym. Kto zapomina o analizie, działa na własną szkodę, a może nawet szykuje sobie plajtę — ostrzega Mirosław Sopek.

Jak rozbroić bombę

Jeśli wierzyć raportowi Accenture „Technology Vision 2015”, większość instytucji biznesowych wie, jaka siła tkwi w technologiach cyfrowych — 62 proc. stawia na ich rozwój, a 35 proc. bardzo w nie inwestuje. Rośnie też znaczenie analityki w sieci. Nic dziwnego. Kopalnią wiedzy o klientach są wszelkie ślady ich aktywności w internecie.

Miesięcznie spędzamy na Facebooku 700 mln minut. Codziennie wysyłamy 50 mln tweetów, a co sekundę — 2,9 mln e-maili. Z takiej masy da się wydestylować wiele użytecznych informacji. Dowiedli tego m.in. naukowcy z centrum badawczego Xerox Palo Alto Research Center (PARC), którzy przeanalizowali 500 mln wpisów na Twitterze.

Na tej podstawie stworzyli narzędzie pozwalające przewidzieć, jakie plany ma każdy użytkownik. Chwalą się, że przewidywania zachowań z 3— lub 4-godzinnym wyprzedzeniem sprawdzają się w 90 proc. W anticipatory computing wpisuje się też system SESSA, opracowany przez MakoLab.

Wskazuje klientom firmy potencjalnych kontrahentów. Aby dostawać takie spersonalizowane rekomendacje, nie trzeba kupować oddzielnych baz danych, wystarczą informacje powszechnie dostępne w sieci. Algorytm mierzy prawdopodobieństwo sprzedaży produktu lub usługi wybranym podmiotom i tworzy listy instytucji, które w największym stopniu mogą być zainteresowane transakcją. A coś dla Kowalskiego? Rozwiązania AC trafiają do komputerów w autach, aby podróżowało się bezpieczniej i przyjemniej.

— Samochód wyznaczający trasę na podstawie rozmów pasażerów to już nie science fiction. Wystarczy wspomnieć o śniadaniu, a pojazd zaproponuje restaurację odpowiadającą naszemu gustowi i zasobności portfela — opowiada Kamil Jakacki, dyrektor ds. sprzedaży w Cartrack Polska. W „Cyberiadzie” Stanisław Lem opisał, jak zbuntowane Mądro uległo Siemianom, którzy zalali je masą bezużytecznych danych. Dzisiaj dzięki oprogramowaniu analitycznemu, które pozwala przetworzyć dane w użyteczne informacje i zapanować nad cyberprzestrzenią, z takiej powodzi może wyniknąć wiele korzyści.

Możesz zainteresować się również: