Zdążymy uciec przed unijnym toporem

Ryszard Gromadzki
11-03-2004, 00:00

Zakład Mięsny Kram z Wronek nie miał szans na dostosowanie się do norm UE. Właściciele zatem... budują nowy.

To był dobry pomysł na biznes: w 1993 roku Bożena Łysiak, Zenon Doczekalski i Leszek Mleczak przejęli wspólnie od PSS Społem stary zakład mięsny we Wronkach (województwo wielkopolskie). Tak narodził się Zakład Mięsny Kram. Firma zdobyła trwałą pozycję na lokalnym rynku.

— Wiedzieliśmy od początku, że zakład nie ma szans na spełnienie stawianych przez UE wymogów dla firm z sektora spożywczego — mówi Zenon Doczekalski, jeden ze współwłaścicieli Kramu.

Problemem była lokalizacja w centrum Wronek, budynki pochodziły sprzed II wojny.

— Postanowiliśmy, że będziemy walczyć o swoje — mówi Zenon Doczekalski.

Bank lepszy niż SAPARD

W 1999 r. Kram kupił kilka hektarów społemowskiej ziemi w oddalonym kilkanaście kilometrów od Wronek Obrzycku.

— Po PSS został tam budynek — też daleki od świetności — w którym urządziliśmy małą ubojnię — opowiada Zenon Doczekalski.

Szefowie Kramu zdecydowali, że zmodernizują stary budynek, obok niego postawią nowy, zainstalują wydajny system ogrzewania, a maszyny przeniosą z Wronek.

— Wszystko ładnie wygląda na papierze, ale potrzebowaliśmy 1,5 mln zł. Jak na naszą firmę, była to wielka kasa — opowiada Zenon Doczekalski.

Firma nie brała pod uwagę SAPARD.

— Przy tak długich procedurach, najpierw zamknęlibyśmy zakład, a później dostalibyśmy dofinansowanie — wyjaśnia przedsiębiorca.

Firma uzyskała preferencyjny kredyt na 8 lat z linii na restrukturyzację i modernizację rolnictwa w Banku Spółdzielczym w Dusznikach. Budowa ruszyła w listopadzie 2003 r.

Wyścig z czasem

Dla Kramu zaczął się prawdziwy wyścig z czasem. Na budowie uwija się jak w ukropie kilkunastu robotników. Część pomieszczeń zakładu przykrywają już białe kafle, widać jednak, że przed budowlańcami jeszcze sporo roboty. Zenon Doczekalski jest pełen optymizmu.

— Za dwa tygodnie przenosimy maszyny — mówi przedsiębiorca.

Według niego, następnym priorytetowym zadaniem będzie uzyskanie certyfikatu dobrej praktyki produkcyjnej GPP. HACCP Kram chce wdrożyć nieco później.

— Obligatoryjnie HACCP muszą mieć od 1 maja firmy mięsne zatrudniające od 50 pracowników. My zatrudniamy nieco ponad 30 ludzi — mówi przedsiębiorca.

Jest pewien, że firma poradzi sobie w nowych realiach.

— Nie mamy wielkich ambicji. Tygodniowa wydajność sięgnie 7,5 t wyrobów. Chcemy oprzeć się na lokalnym rynku, nasze paróweczki i Szynka Babuni świetnie się sprzedają — mówi Zenon Doczekalski.

Orbót Kramu sięga 250 tys. zł miesięcznie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ryszard Gromadzki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Zdążymy uciec przed unijnym toporem