Inwestorzy kupowali akcje zachęceni m.in. wypowiedzią przewodniczącego Rezerwy Federalnej, który stwierdził, że amerykański bank centralny „odpowiednio” będzie reagował na rozwój sytuacji na rynkach i w gospodarce. I choć nie potwierdził jednoznacznie ewentualnej obniżki stóp procentowych, również jej wyraźnie nie zaprzeczył. A to woda na młyn dla kupujących akcje, które w takim otoczeniu są atrakcyjniejszym celem inwestycyjnym niż choćby obligacje skarbowe.

Wzrosty na parkiecie napędzane były przede wszystkim zdecydowanym odbiciem w segmencie spółek technologicznych, które od historycznego maksimum z 3 maja, mierzone indeksem Nasdaq, opadły o ponad 10 proc. We wtorek szczególnie dobrze zachowywały się walory takich gigantów high-tech jak Apple, Amazon czy Alphabet, które mają duży udział w indeksach.
Odreagowywały też akcje koncernu Tesla, największego na świecie producenta w pełni elektrycznych samochodów. Momentami aprecjacja kursu sięgała ponad 7 proc. po tym jak dzień wcześniej na zamknięciu kosztowały najmniej od lutego 2016 r.
Na wartości zyskiwali też przedstawiciele branży finansowej, która rosła najmocniej spośród dziewięciu drożejących sektorów w indeksie S&P500. To zasługa wzrostu rentowności amerykańskich obligacji.
Na finiszu wtorkowej sesji indeks blue chipów Dow Jones IA zyskiwał 2,06 proc. Wskaźnik szerokiego rynku S&P500 rósł o 2,14 proc. Z kolei technologiczny Nasdaq zwyżkował o 2,65 proc.