W sposób pośredni pomogła jej również, deklaracja wiceprezesa Narodowego
Banku Czech. Oświadczył on, że w reakcji na osłabienie korony, bank mógłby nie
tylko zakończyć cykl obniżek stóp procentowych, ale też zdecydować się na ich
podwyżkę.
Decyzja o wymianie na rynku, prawdopodobnie niewielkiej części euro
z funduszy europejskich na złote, jaka miała miejsce w dniu dzisiejszym, jest
dobrym posunięciem. Stoi ono w kontrze do wczorajszej deklaracji premiera, a to
wprowadza na rynku zamieszanie, tym samym zwiększając ryzyko spekulacji
przeciwko złotemu.
W zestawieniu z deklaracją rządu, że jest zdeterminowany do wprowadzenia Polski do ERM-2, czyli „przedsionka” do strefy euro, może przełożyć się na silniejszą realizację zysków z krótkich pozycji w złotym. Szczególnie, że inne kraje naszego regionu, również zaczynają podejmować wysiłki, na rzecz wzmocnienia swoich walut.
Ewentualna realizacja zysków, jeżeli nie zbiegnie się w czasie ze zdecydowaną poprawą klimatu inwestycyjnego na świecie lub przynajmniej wyraźną poprawą sentymentu do krajów Europy Środkowej i Wschodniej, nie stanie się elementem zmiany trendu na polskich parach. Poprawa nastrojów, a więc wzrost apetytu na ryzyko, w dalszym ciągu bowiem pozostaje warunkiem koniecznym takiej zmiany.
O godzinie 17:25 kurs dolar testował poziom 3,8168 zł, spadając o 8 gorszy w stosunku do wczorajszego zamknięcia. Euro, po spadku o 12,2 grosza testowało poziom 4,7795 zł. Za szwajcarskiego franka natomiast trzeba było zapłacić 3,2252 zł, czyli o 10,3 grosza mniej niż wczoraj.
Zanim polskie pary zaczęły dziś mocniej tracić na wartości, przed godziną 11-tą wspięły się powyżej poziomów z wtorkowego zamknięcia. Kurs USD/PLN przetestował poziom 3,9130 zł, EUR/PLN 4,9152 zł, a CHF/PLN 3,3306 zł.
W czwartek inwestorzy będą przede wszystkim szukali kolejnych potwierdzeń
aktywności Ministerstwa Finansów (poprzez Bank Gospodarstwa Krajowego) na rynku
walutowym. Na drugim planie znajdzie się natomiast nastawienie do ryzyka. A więc
czynnik, który dotychczas odgrywał pierwszoplanową rolę. Drugoplanową rolę będą
też mieć, publikowane przez Główny Urząd Statystyczny, styczniowe dane o cenach
producentów (prognoza: 2,2 proc.) i dynamice produkcji przemysłowej (prognoza:
-11,5 proc.) w Polsce.
Brak doniesień o dalszej wymianie euro przez
Ministerstwo Finansów, w połączeniu z pogorszeniem klimatu inwestycyjnego na
rynkach finansowych i słabszymi od prognoz danymi, może osłabić złotego o 5-6
groszy. Jednak już odwrotne relacje, powinny sprowokować jego dwukrotnie
silniejsze umocnienie.
---
Marcin R. Kiepas
[email protected]
X-Trade Brokers DM
S.A.