Inwestorzy liczą, że Euro rozrusza rynek hotelowy
Pół miliarda złotych może zarobić branża turystyczna na organizacji przez Polskę Euro 2012.
Do Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 r. pozostały 2 lata i 252 dni. Już teraz rozpoczyna się walka o rezerwację najlepszych miejsc noclegowych.
W pierwszych dwóch kwartałach 2009 r. z obiektów zbiorowego zakwaterowania w Polsce skorzystało 8,7 mln turystów. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku to o 4,2 proc. mniej. Nasz kraj odwiedziło także mniej turystów zagranicznych, bo około 1,7 mln w porównaniu z 1, 9 mln rok wcześniej.
Większość osób odwiedzających Polskę, bo aż 6 mln, nocowała w hotelach, motelach, pensjonatach. W tych obiektach od stycznia do końca czerwca 2009 r. wynajęto prawie 6,9 mln pokoi. W pierwszym półroczu 2009 r. we wszystkich obiektach turystycznych zbiorowego zakwaterowania wykorzystanych było zaledwie 32,9 proc. miejsc noclegowych, czyli o prawie 35 proc. mniej niż w podobnym okresie ubiegłego roku.
— Gwałtowny rozwój rynku hotelarskiego w związku z Euro 2012 raczej nam nie grozi. Wszystkie projekty hotelowe, które zaplanowano w związku z rozgrywkamimi piłkarskimi w 2012 r., albo już są w trakcie realizacji, bądź znajdują się w końcowej fazie przygotowań — mówi Dorota Malinowska, doradca działu nieruchomości hotelowych Cushman Wakefield.
Hotele czekają
Chętnych do odwiedzania naszego kraju ubywa, a gwałtowny przyrost liczby miejsc w hotelach, który rozpoczął się mniej więcej rok temu, trwa w najlepsze. W pierwszym półroczu 2009 r. do użytku oddano pięć nowych cztero- i pięciogwiazdkowych obiektów. Zapał inwestorów nieznacznie ostudził kryzys na rynku budowlanym i większe wymagania banków stawiane przed kredytobiorcami. Mimo to powstają kolejne hotele, budowane z myślą o mistrzostwach Euro 2012.
Dorota Malinowska zauważa, że wiele projektów hotelowych, które pierwotnie miały powstać z myślą o Euro 2012 zostało wstrzymanych ze względu na problemy z finansowaniem i ograniczeniem dostępności kredytów przez banki. Podkreśla jednocześnie, że kosztownych inwestycji hotelowych nie rozpoczyna tylko z myślą o jednym wydarzeniu bez szerszej strategii biznesowej.
— W związku z organizacją Euro 2012 do Polski powinno przyjechać około pół miliona kibiców z zagranicy. Jak wynika z analiz Instytutu Hotelarstwa, w połowie lipca 2009 r. w Polsce działało ponad 1,7 tys. hoteli oferujących łącznie ok. 152 tys. miejsc noclegowych. Inwestycje w rozwój infrastruktury hotelowej w tzw. miastach podstawowych, jak Warszawa, Gdańsk, Poznań oraz Wrocław, oraz miastach rezerwowych — Chorzów i Kraków — wydają się konieczne. Sytuacja nie jest jednak dramatyczna. Udział hoteli w rynku wszystkich dostępnych miejsc noclegowych kształtuje się na poziomie ok. 17 proc. Oprócz hoteli, pensjonatów, zajazdów oraz ośrodków wczasowych, nie bez znaczenia są również kwatery prywatne — mówi Zbigniew Tyszko, właściciel hotelu Młyn Klekotki resort spa.
Siła promocji
Mistrzostwa Euro 2012, to także duża akcja promocyjna dla naszego kraju. Tylko od tego, jak inwestorzy zareklamują swoje inwestycje w ciągu niecałych dwóch tygodni — bo tyle trwają mistrzostwa — zależy czy kibice powrócą do Polski i ponownie skorzystają z usług nowopowstałych hoteli. Warto jednak pamiętać, że budowa hotelu, a potem jego urządzenie to inwestycja długotrwała i kosztowna, która zwraca się po wielu latach i przy bardzo dobrym zarządzaniu obiektem przez specjalistów.
— Organizacja Euro 2012 to ogromna szansa na pokazanie Polski w atrakcyjnym świetle. Poniesione wydatki należy traktować jako inwestycję w rozwój turystyki. Nowym przedsięwzięciom musi towarzyszyć jednak przemyślana strategia biznesowa, określająca rentowność projektu w dłuższej perspektywie. Hotelu nie buduje się przecież na miesiąc. Wskaźnik wykorzystania pokoi w Polsce w ciągu ostatnich kilku lat ani razu nie przekroczył 50 proc. dla całej branży — zauważa Zbigniew Tyszko.
Marta
Sieliwierstow