ZETO szukają szans na zarobek

Marcin Złoch
opublikowano: 2002-05-29 00:00

Powstałe w drugiej połowie lat 60. Zakłady Elektronicznej Techniki Obliczeniowej (ZETO) zostały powołane do świadczenia usług, które dziś nazwalibyśmy outsourcingowymi. Po prywatyzacji w początku lat 90. zakłady zmieniły profil działania, jednak usługi przetwarzania danych nadal stanowią trzon ich dochodów.

Zakłady Elektronicznej Techniki Obliczeniowej (ZETO) powstawały w latach 1964-68 w siedemnastu ówczesnych miastach wojewódzkich. Pierwsze przedsiębiorstwa otwarto w aglomeracjach — Warszawie, Wrocławiu, Katowicach, w których były zlokalizowane duże zakłady przemysłowe, wspomagające swoją działalność systemami informatycznymi. Od początku działalności ZETO obsługiwały instytucje państwowe m.in. banki i ZUS, który do dziś jest ich głównym klientem. Według dzisiejszych definicji, ZETO były pierwszymi w Polsce firmami świadczącymi usługi outsourcingu informatycznego.

— ZETO zostały powołane do obsługi instytucjonalnej infrastruktury państwowej i podmiotów gospodarczych oraz realizacji wszystkich zadań informatycznych, na jakie było zapotrzebowanie. Początkowo każdy zakład tworzył i rozwijał autorski software dostosowując go do zamówienia klienta, głównie były to systemy ewidencyjne, programy, które miały coś policzyć, np. wypłaty dla pracowników czy stany magazynowe. ZETO świadczyły usługi outsourcingu, bo wobec wszystkich klientów byliśmy podmiotem zewnętrznym — twierdzi Marek Majewski, prezes ZETO w Poznaniu.

— ZETO są prekursorami informatyki w Polsce, wcześniej komórki informatyczne istniały tylko na uczelniach. Te państwowe firmy były wtedy jedynymi ośrodkami obliczeniowymi. Z ich usług korzystały przede wszystkim wielkie firmy, które miały potrzebę wykorzystywania systemu informatycznego, więc stocznie, huty, banki, które użytkowały przeważnie moduły kadrowe, płacowe i finansowe — dodaje Andrzej Bendik-Wielowiejski, prezes zarządu Unizeto ze Szczecina.

Przed 1970 r. pieczę nad ZETO sprawował pełnomocnik rządu ds. Elektronicznej Techniki Obliczeniowej. Następnie przedsiębiorstwa zostały zgrupowane w Zjednoczeniu ZETO, a od 1982 r. w Zrzeszeniu ZETO. Później zarząd przeszedł w ręce Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego i Techniki. Pod koniec lat 70 zaczęły powstawać pierwsze branżowe ośrodki informatyczne, tworzone przez huty, kolej, stocznie czy górnictwo. Wiązało się to z rezygnacją z usług ZETO przez część klientów.

— Technologia upowszechniała się coraz bardziej, tworzono coraz więcej firmowych ośrodków informatycznych, wówczas informatyka zeszła do średnich firm. Jednak to rewolucja związana z upowszechnieniem się mikrokomputerów pod koniec lat 80. spowodowała, że tzw. ZETO przekształciły się w firmy wielobranżowe. Data center stały się jedynie częścią infrastruktury — uważa Andrzej Bendik-Wielowiejski.

W związku z zachodzącymi w Polsce po 1989 r. zmianami, ZETO zaczęły przekształcać się w spółki pracownicze, akcyjne lub z ograniczoną odpowiedzialnością. Podzielono majątek zrzeszenia, a przedsiębiorstwa będące filiami, np. ZETO Kalisz utworzone przez ZETO Poznań, usamodzielniły się. Nie wszystkie zakłady zostały sprywatyzowane, niektóre zlikwidowano w trakcie przygotowań do prywatyzacji, np. ZETO Łódź skasowało swoje odziały w Skierniewicach i Piotrkowie, gdyż uznano je za nierentowne.

— Przygotowania do zmiany struktury trwały od 1989 r., jednak największe nasilenie procesu prywatyzacji w ZETO miało miejsce w latach 1992-95. Większość zakładów jest obecnie albo pracowniczymi spółkami z o.o. albo akcyjnymi, a tylko ZETO Gdynia ma jednego właściciela. Według mnie Prokom kupił ten zakład, zresztą już sprywatyzowany, nie ze względu na dochody, bo te wynoszą około 2 mln zł rocznie, ale raczej ze względu na dobrą lokalizację i istniejącą infrastrukturę — sądzi Marian Polski, prezes ZETO Łódź, przewodniczący Rady Dyrektorów ZETO w latach 1998-2002.

Proces prywatyzacji większości ZETO zakończył się w połowie lat 90., jedynie ZETO-Zowar z Warszawy i ZETO Koszalin zostały sprywatyzowane w ostatnich trzech latach.

— Swego czasu byliśmy największą firmą w rodzinie, z racji tego, że działaliśmy w Warszawie. Przetwarzaliśmy dane dla FSO, Stara, WSK Okęcie, ale w miarę upowszechniania się komputerów zakłady tworzyły własne ośrodki, a grupa klientów kurczyła się. W latach 80. pracowało tu około 700 osób. W okolicach 1990 r. nastąpiła zapaść finansowa i zatrudnienie zredukowano do 100 osób. Proces prywatyzacji rozpoczęto po 1995 r., gdyż wcześniej po prostu nie było możliwości finansowych — mówi Andrzej Bonkowski, prezes zarządu Centrum Informatyki ZETO-Zowar.

Stworzenie i obsługa systemu emerytalno-rentowego powstałej przed jedenastu laty Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego zostały zlecone ZETO. KRUS stał się, obok obsługi 49 oddziałów ZUS-u, podstawowym źródłem dochodów zakładów obliczeniowych.

— Stworzono dwie aplikacje, mające się dublować na wypadek awarii jednej z nich, Emir w Bydgoszczy i Rentier w Katowicach. Systemy obsługują część związaną z wypłatami, nie zbieranie składek a dystrybucję pieniędzy — mówi Marian Polski.

— Kiedy powstał KRUS, Zowar przejął obsługę centrali kasy oraz 5 oddziałów regionalnych. To dla nas główne zadanie, pochodzi z niego około 85 proc. wszystkich wpływów. Ogólnie 90 proc. przychodów Zowaru to outsourcing, a 10 proc. przypada na szkolenia oraz tworzenie i administrację sieci — mówi Andrzej Bonkowski.

Wywodzące się ze wspólnego źródła ZETO powołały Radę Dyrektorów, mającą koordynować działania całej grupy świadczone na rzecz ZUS i KRUS oraz spełniającą funkcje informacyjne i handlowe.

— Rada Dyrektorów to forma kontaktów między firmami, mająca na celu wymianę informacji. Wszystkie ZETO są dla ZUS jednym partnerem, dlatego działanie aplikacji w całej Polsce musi być zharmonizowane. Inną, nie mniej ważną, sprawą jest negocjowanie wspólnych dostaw sprzętu. Pozwala to nam obniżyć koszty zakupu. Poza tym wspólnie podejmujemy współpracę np. z Optimusem, który stworzył dla nas pod marką Zetan komputer przeznaczony dla firm, w związku z obowiązkiem przesyłania przez przedsiębiorców informacji do ZUS Internetem. Rozwiązanie zawierało program Płatnik, system operacyjny i okrojoną wersję pakietu biurowego — mówi Marian Polski.

ZETO poszukują dla siebie nowych szans na zarabianie pieniędzy. W warunkach rynkowej konkurencji zmieniają profil swojej działalności. Zajmują się handlem podzespołami komputerowymi, kasami fiskalnymi i prowadzeniem szkoleń. Niektóre z zakładów, np. ZETO Łódź, starają się pozyskiwać nowych klientów outsourcingowych. ZETO Białystok rozwija swoje aplikacje do obsługi mleczarni. W większości firm zdecydowano się na wdrażanie obcych rozwiązań zintegrowanych, przeważają systemy firm Great Plains i Navision.

— Nie mieliśmy nigdy na swoim terenie pozycji monopolisty. Już w latach 70., wraz z rozwojem branżowych ośrodków obliczeniowych, a więc powstaniem wyboru dla klientów, poszukiwaliśmy kontraktów na zewnątrz. Dzięki znajomości reguł rynku dziś łatwiej odnaleźć się w nowej rzeczywistości biznesowej. Nie chcemy rezygnować z obsługi przemysłu, dlatego udostępniamy na zasadach outsourcingu korzystanie firmom z programu Impuls firmy BPSC. Sprzedawaliśmy kasy fiskalne, które traktowaliśmy jako element infrastruktury informatycznej, dla której można przygotowywać aplikacje, służące np. do łączenia wielu kas w sieć. Wycofaliśmy się z tego rynku, pozostawiając jedynie serwis, kiedy zaczęły dominować na rynku pojedyncze, małe urządzenia — mówi Marek Majewski.

Unizeto ze Szczecina zajęło się zagadnieniami związanymi z podpisem elektronicznym.

— Jesteśmy głównym partnerem centrum certyfikacji Unizeto, zajmującego się wydawaniem certyfikatów w związku z wprowadzeniem podpisu elektronicznego. Wspólnie prowadzimy szkolenia z tego zakresu. Doszliśmy do wniosku, że warto przenieść Centrum bliżej głównych wydarzeń, ze Szczecina do Warszawy i być może stanie się to jeszcze w tym roku — informuje Andrzej Bonkowski.

ZETO od lat współpracują z firmą IBM. W latach 80 używały komputerów klasy mainframe z drugiej ręki, teraz wszystkie zakłady wykorzystują zakupione przez siebie serwery.

— W przypadku kontaktów z ZETO mamy do czynienia z rzetelnością, co jest wartością w dzisiejszych trudnych czasach. Dostawy dla ZETO to poważny segment naszego biznesu, zakłady obliczeniowe generują dosyć duże obroty, wyposażając się w najnowszą technologię. ZETO wymieniają technologię na bieżąco, są dobrym i rzetelnym partnerem, wypłacalnym i dochodowym — twierdzi Krzysztof Bulaszewski, odpowiedzialny za rynek mainframe IBM w Polsce.

Sun Microsystems w związku z zamiarem przekształcenia swojego kanału sprzedaży ma wobec ZETO plany.

— Współpracujemy z ZETO Tarnów, ta firma nie generuje zbyt wysokiej sprzedaży bezpośredniej, jednak oferuje dużo oprogramowania autorskiego przeznaczonego dla administracji publicznej, opartego na platformie Suna. Obecnie jesteśmy w czasie przekształcania naszego kanału partnerskiego. Będziemy zwracali uwagę na współpracę z firmami oferująctmi wartość dodaną i dysponującymi własnymi aplikacjami autorskimi — mówi Jarosław Olszewski, odpowiedzialny za kanał partnerski Sun Microsystems.