Zielona fala nadal dominuje na GPW

Waldemar Borowski
opublikowano: 2008-12-09 17:05

Końcówka dzisiejszej sesji na warszawskim parkiecie była praktycznie programowa. Inwestorzy obawiając się, zgodnie z harmonogramem, realizacji zysków na Wall Street oddali trochę przestrzeni niedźwiedziom. Jednak sprzedający okazali się zupełnie nieprzygotowani do przejęcia inicjatywy, godząc się na wzrost WIG20 o 1,95 proc. Takie zakończenie utrwala pozytywny obraz ostatniej tendencji na GPW, gdzie bożonarodzeniowe  wzrosty są milej widziane, niż spadki. Kolejny udany dzień notowań, zwiększa jednak możliwość korekty tego imponującego marszu naszych indeksów.

Pierwsza godzina handlu na GPW, ku pewnemu zaskoczeniu przebiegała w czerwonej strefie, ale po mikroskopijnych obrotach widać było, że ten stan rzeczy wynika z decyzji i ospałości popytu, której druga strona nie potrafiła wykorzystać. Wystarczyło jedno zdecydowane uderzenie, aby całkowicie odwrócić tendencję i nasz indeks największych spółek skierował się na północ. To pokazuje przewagę kupujących akcje w ostatnim okresie i to, że w głównej mierze od ich nastrojów zależy przebieg sesji oraz jej zakończenie.
Warszawskie byki dostawały też wsparcie od ich europejskich odpowiedników, których ucieszyła poprawa wskaźnika ZEW, obrazującego nastroje niemieckich inwestorów w grudniu, do -45,2 pkt., co dało asumpt do poderwania indeksów w górę. Dobrej atmosfery nie był w stanie popsuć nawet znaczący spadek produkcji przemysłowej w W. Brytanii o 1,4 proc. mdm za październik, a londyńskie indeksy należały do  liderów zwyżek, ustępując jedynie wiedeńskiemu ATX.

Dzisiaj na rynki dotarło kilka nienajlepszych informacji z gospodarek realnych, w tym większe niż się spodziewano skurczenie PKB Japonii, czy obniżenie produktu krajowego na Węgrzech, ale z reakcji inwestorów widać, że traktowane one są jak przysłowiowe „odgrzewane kotlety” i nie robią na graczach większego wrażenia. Byki zamierzają spędzić zbliżające się święta w miłej atmosferze i sukcesywnie starają się  realizować swój cel, pozwalając podaży, co najwyżej, na krótkotrwałe sukcesy.

Na GPW tym razem za rosnącymi wycenami banków podążał też KGHM, który korzystał na zwyżkach swoich rywali BHP Billiton i Xstraty, a w końcowej fazie przyłączyła się do niego TP SA i dzięki temu WIG20 utrzymywał przez dłuższą część sesji bezpieczny dystans od wczorajszego zamknięcia. Prawdziwą fiestę przeżywają akcjonariusze Polnordu i GTC. Deweloperzy, ze składu naszych blue chipów, na przestrzeni zaledwie 3 tygodni dają zwrot  rzędu 50 proc. i obok Petrolinvestu należą do najlepszych inwestycji na GPW. Udziałowcy spółki poszukującej ropę w Kazachstanie dają przykład, że wiara może dokonać cudu i drastycznie podnieść wycenę firmy. Niestety nadal słabość wykazują PKN Orlen i Lotos, które nie potrafią przekuć na zwyżki spodziewanej redukcji wydobycia „czarnego złota” przez naftowy kartel na najbliższym spotkaniu, a bez nich, o kolejny, mocny strzał w górę naszych indeksów, nie jest łatwo. Z mniejszych firm na uwagę zasłużyły notowania Optimusa, który wykorzystał zadowalające dla siebie orzeczenie sądu do podreperowania portfeli akcjonariuszy.

Przed świętami czekają nas jeszcze dwa istotne wydarzenia, które wspomogą rynki akcji. Spotkanie OPEC w Algierii, gdzie kartel prawie na pewno zdecyduje się na obniżenie wydobycia o 1,5-2,5 mln baryłek dziennie oraz posiedzenie Rezerwy Federalnej, w sprawie ustalenia wysokości stóp procentowych w USA.  Coraz ciekawiej zapowiada się to drugie wydarzenie. Rząd USA, który intensywnie zwiększa zadłużenie jest zainteresowany niskim kosztem pieniądza i rynek uwzględnia już cięcia o 50 pkt. bazowych. Z drugiej jednak strony niestandardowe pozostawienie ich przez Rezerwę Federalną na niezmienionych poziomach, po pierwszym szoku, byłby bardzo dobrym sygnałem, o przywróceniu równowagi w systemie finansowym.