Zielone światło dla telemedycyny

Alina Treptow
opublikowano: 2015-08-12 22:00

Branże medyczna, farmaceutyczna i ubezpieczeniowa liczą, że przepisy umożliwiające leczenie na odległość pojawią się przed wyborami.

Jeszcze kilka lat temu część ekspertów rynku medycznego uważała, że telemedycyna może przynieść więcej szkody niż pożytku. Dzisiaj nikt nie ma wątpliwości, że warto ją rozwijać. Sektor medyczny ma nadzieję, że przed jesiennymi wyborami Sejm zdąży uchwalić przepisy, które ułatwią świadczenia tego typu usług.

— Projekt rządowy został skierowany do prac w Komisji Zdrowia. Na wrzesień zaplanowane są jeszcze dwa posiedzenia, więc jest szansa, że zdążymy — uważa Michał Czarnuch, adwokat z Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, który brał udział w pracach nad nowymi regulacjami.

Pierwotnie powodem rozpoczęcia prac nad nowymi regulacjami było powstanie rządowej platformy P1, umożliwiającej zbieranie i analizę danych medycznych. Bez zmiany prawa trudno byłoby np. rozliczyć dotację na jej wdrożenie. Branża postanowiła wykorzystać okazję i powalczyć o kilka dodatkowych zapisów, które — zdaniem Michała Czarnucha — nie tylko rozwieją wątpliwości, co można, a czego nie, ale też otworzą szerzej rynek.

Niepotrzebne bariery…

— Z obowiązujących przepisów wynika, że ocena stanu zdrowia jest możliwa wyłącznie po osobistym zbadaniu chorego. Oczywiście osobisty kontakt z pacjentem jest niezwykle ważny w procesie leczniczym. Warto jednak rozszerzyć możliwości lekarzy i — uwzględniając nowoczesne metody leczenia — pozwolić im w wybranych przypadkach oceniać stan zdrowia także na odległość. Pozwoliłoby to np. przeprowadzać szybkie konsultacje ze specjalistami z różnych ośrodków, co zwiększałoby prawdopodobieństwo trafnej diagnozy — uważa Michał Czarnuch.

Tomasz Dąbrowski, szef sekcji eHealth w giełdowej grupie Neuca, też jest zdania, że — skoro medycyna idzie do przodu — przepisy nie powinny stać w miejscu. Obecnie wszystko zależy od interpretacji, których jest tyle, ilu prawników. Branża chce też powalczyć o inne ułatwienia.

Zdaniem Michała Czarnucha, wymogi lokalowe dla podmiotów specjalizujących się w telemedycynie powinny być dużo mniejsze. W obecnym stanie prawnym podmiot, który świadczy usługi na odległość, musi spełnić niemal tak samo wysokie standardy jak placówka, która przyjmuje chorych na miejscu.

— W grę wchodzą np. wymagania dotyczące zmywalności podłóg czy posiadania pomieszczeń higieniczno-sanitarnych, które w przypadku firmy telemedycznej niczemu nie służą, więc można by z nich zrezygnować lub przynajmniej ograniczyć — uważa Michał Czarnuch.

…i potrzebne definicje

Są też obszary wymagające dodatkowych regulacji, bo telemedycyna jest novum. Przepisy nie mówią, jakie usługi mogą być świadczone na odległość i z jakich połączeń należy korzystać, by wrażliwe dane medyczne nie trafiły w niepowołane ręce. Na rozwianiu wątpliwości zależy nie tylko prawnikom.

Główni zainteresowani to firmy telemedyczne, a także ubezpieczyciele, firmy farmaceutyczne oraz duże publiczne i prywatne placówki medyczne, których uwagę przyciąga ten segment rynku. Ich przedstawiciele są w grupie roboczej.

Na szczęście rządzących nie trzeba już przekonywać, że zmiana prawa jest konieczna. Telemedycyna i wideokonsultacje lekarskie znalazły się w strategii resortu zdrowia na lata 2016-20.