Kiedy w 2010 r. Chiny mocno ograniczyły wywóz 17 używanych w najnowocześniejszych technologiach rzadkich pierwiastków z grupy skandowców i lantanowców, na ich rynkach wybuchła panika. W kilka miesięcy notowania stosowanego do produkcji baterii do aut elektrycznych lantanu oraz służącego do budowy potężnych magnesów neodymu urosły pięciokrotnie.

Używany do polerowania szkła cer podrożał sześciokrotnie. Szybko jednak okazało się, że mimo posiadania 97-procentowego udziału w globalnej produkcji Państwu Środka nie uda się osiągnąć monopolu, a ceny metali ziem rzadkich zaczęły spadać.
— To, co w 2011 r. działo się na rynkach metali rzadkich, z perspektywy wygląda na oczywistą bańkę spekulacyjną — uważa Jon Hykawy, analityk Stormcrow Capital, zajmujący się rynkami tych metali. Symbolicznie koniec wielkiej spekulacji wyznaczył ubiegłotygodniowy wniosek o ogłoszenie bankructwa Molycorpu, amerykańskiej spółki z rynku metali ziem rzadkich, po zniesieniu w styczniu ograniczeń w ich eksporcie przez Chiny.
Historia Molycoru może służyć inwestorom za przestrogę przed inwestowaniem na rozgrzanych do czerwoności rynkach. Po tym jak giełdowy debiut akcji Molycorpu w 2010 r. zbiegł się ze wstrzymaniem eksportu pierwiastków ziem rzadkich przez Chiny, notowania spółki w 10 miesięcy zyskały blisko sześciokrotnie. Firma, której wartość rynkowa w szczycie hossy sięgnęła 4 mld USD, przywróciła do działania jedyną w USA kopalnię tych surowców — Mountain Pass, skąd przed erą Chińczyków pochodziło praktycznie całe ich światowe wydobycie.
Choć już w 2011 r. ceny skandowców i lantanowców znajdowały się na równi pochyłej, to jednak Molycorp jeszcze w kolejnym roku zdecydował się na przejęcieNeo Material Technologies, kanadyjskiej spółki z branży przetwórstwa metali, za 1,2 mld USD. Wkrótce pojawiły się pierwsze kłopoty: wątpliwości co do rzetelności sprawozdań finansowych oraz konieczność pozyskiwania kolejnych kapitałów na rozwój projektu Mountain Pass.
Nie odzyskawszy rentowności w styczniu 2015 r., Molycorp zwróciła się do wierzycieli o restrukturyzację zadłużenia, a w ubiegłym tygodniu wystąpiła do sądu z wnioskiem o upadłość. Porażka spółki, która chciała odebrać Chińczykom monopol na wydobycie metali ziem rzadkich, to skutek całkowitego odwrócenia sytuacji na ich rynku.
Choć w momencie wprowadzenia embarga Państwo Środka odpowiadało za 97 proc. ich globalnej produkcji, to jednak inni producenci szybko zareagowali na wzmożony popyt. Do eksploatacji metali ziem rzadkich poza Molycorpem ruszyli też Australijczycy i Malezyjczycy, dzięki czemu udział produkcji chińskiej spadł do 70 proc.
— Branża strzeliła sobie w stopę tak znacząco zwiększając podaż — komentował Kevin Starke, analityk firmy CRT Capital Group. Jednocześnie wobec niedoborów metali ziem rzadkich ich odbiorcy zaczęli korzystać z alternatywy.
Do polerowania szkła zaczęto używać ceru z recyklingu. Tymczasem Toyota zdołała całkowicie wyeliminować pierwiastki ziem rzadkich z baterii samochodów elektrycznych i hybrydowych. Obecnie popyt na pierwiastki ziem rzadkich znowu rośnie, jednak aby to się nie zmieniło, podaż musi być stabilna.
— Musi być stabilne źródło zaopatrzenia w metale ziem rzadkich spoza Chin. Duzi nabywcy chcą zdywersyfikować źródła dostaw — powiedziała Melissa Tan, analityczka RW Pressprich & Co. © Ⓟ
