ZIMOWE SZKÓŁKI ŻYJĄ Z NAUKI SNOWBOARDU

Małgorzata Zdunek
opublikowano: 1999-12-29 00:00

ZIMOWE SZKÓŁKI ŻYJĄ Z NAUKI SNOWBOARDU

Koszt zakupu wyposażenia do śnieżnej jazdy na desce może przekroczyć 7 tys. zł

Dowodem na to, że snow- board cieszy się coraz większym zainteresowaniem, jest fakt, że jak grzyby po deszczu powstają szkółki, w których można poznać tajniki jazdy. Na pasjonatach szusowania na desce zarabiają także sklepy sprzedające sprzęt i snowboardowe akcesoria. Komplet do jazdy może kosztować nawet powyżej 7 tys. zł.

— Snowboard jest u nas znany dopiero od niedawna. Sam nauczyłem się jeździć na desce pięć lat temu, natomiast szkółkę narciarską prowadzę od trzech lat. W przeciwieństwie do jazdy na nartach, do opanowania snowboardu potrzebne są wskazówki instruktora. Nie znam ludzi, którzy sami nauczyliby się jeździć na desce. W tej dyscyplinie sportu istnieje duże ryzyko kontuzji rąk i głowy, więc wskazówki nauczyciela pozwolą ich uniknąć — tłumaczy Roman Radwan, właściciel Wiślańskiej Szkoły Snowboardu Bakcyl.

Sklep i nauka

Właściciele szkółek często prowadzą także wypożyczalnie sprzętu. To przyciąga osoby, które decydują się na naukę, a nie chcą od razu inwestować w kosztowne wyposażenie.

— Warto było otworzyć szkołę. Sklep prowadzę od sześciu lat, a kursy — od dwóch. Szkółka stała się dobrą reklamą dla sklepu: od kiedy działa, obroty znacznie się zwiększyły — wyjaśnia Krzysztof Caputa, właściciel Licencjonowanej Szkoły Snowboardu Partner Sport oraz sklepu Skate Shop z Bielska-Białej.

Lata nie przeszkadzają

Godzina nauki kosztuje od 35 do 40 zł. Jak zapewniają instruktorzy, po 3-4 godzinach pracy z instruktorem, uzupełnionych samodzielnymi ćwiczeniami, można już szusować po stoku. Najlepiej, gdy ćwiczenia te rozłoży się na 4 kolejne dni. Za zdobycie umiejętności płynnego jeżdżenia na śniegowej desce zapłacimy więc 105-160 zł. Szkółki snowboardowe oferują zwykle zdobycie I i II stopnia sprawności. Pierwszy zapewnia znajomość podstawowych ewolucji, natomiast drugi — ewolucji średniozaawansowanych. Oba kończą się egzaminem i otrzymaniem odznaki. Ponieważ zajęcia odbywają się wyłącznie na świeżym powietrzu, szkółki działają zwykle w miejscowościach narciarskich, w których funkcjonują wyciągi.

— Mamy podpisane umowy z agencjami turystycznymi ze Śląska, które włączają zajęcia w szkółce do swojej oferty wycieczkowej czy wczasowej. Najchętniej jeździ młodzież ze szkół średnich. Zdarzają się jednak wyjątki — mój najmłodszy uczeń miał 5 lat, natomiast najstarszy był po 60. Wszyscy nauczyli się jeździć — zapewnia Roman Radwan.

Snowboardzista nie poprzestaje na opanowaniu umiejętności wykonywania ewolucji na desce. Do tego potrzebny jest sprzęt do jazdy — deska (300-2250 zł) z wiązaniami (250-900 zł) oraz buty (300-900 zł). Snowboard to również specyficzna moda. Tu obowiązuje specjalny strój — luźne spodnie (300-600 zł), kurtka (300-1800 zł) oraz rękawice (160-600 zł), wykonane z nieprzemakalnego trwałego materiału oraz czapka z ogromną liczbą naszywek (około 60 zł). Skompletowanie potrzebnego sprzętu kosztuje więc od 1600 do 7100 zł. Znacznie tańszy jest używany komplet, który coraz częściej można kupić na giełdach sprzętu narciarskiego, w komisach lub przez Internet. Zapłacimy za niego od 400 zł wzwyż. Najpopularniejszą, niemal kultową firmą snowboardzistów, jest Burton, chętnie kupowany jest również sprzęt marki Hot Hammer, Nitro, Ride, Forum, a także firm znanych miłośnikom nart: Salomon czy Rosignole.

DO PRZODU: Rozszerzymy ofertę szkoleniową o kursy na pomocnika instruktora — taką możliwość stworzyła nam licencja PZS — opowiada Krzysztof Caputa, właściciel Licencjonowanej Szkoły Snowboardu Partner Sport oraz sklepu Skate Shop z Bielska-Białej.

NIE TYLKO BIZNES: W Wiśle prowadzę również Uczniowski Klub Sportowy Stożek. W 1998 roku nasi wychowankowie wygrali Mistrzostwa Polski, zajęli również wysokie lokaty w Olimpiadzie Młodzieży — chwali się Roman Radwan, właściciel Wiślańskiej Szkoły Snowboardu Bakcyl.

KŁOPOTLIWI KLIENCI: Nie na każdym wyciągu snowboardziści są mile widziani. Zarzuca im się, że przez ostrą jazdę niszczą ubite przez ratraki trasy narciarskie.