Przychodzi, nie, nie baba do lekarza, tylko kontroler skarbowy do firmy handlującej paliwem, alkoholem, papierosami i prowadzącej, przy okazji, salon gier. Grzecznie prosi o pozwolenie na przeprowadzenie kontroli. Ale właściciel mówi: nie, dziękuję, nie zamawiałem. Kontroler wychodzi. I co? Ano nic. Nasi radośni prawodawcy, dokonując prawie dwa lata temu zmian w prawie, znieśli dotychczasowe sankcje za utrudnianie kontroli skarbowej (grzywna do 7,2 mln złotych i pozbawienie wolności do 6 miesięcy), ale nie wprowadzili żadnych innych.
Nasza najnowsza historia gospodarcza odnotowuje kilka tego typu zdarzeń, kiedy — z różnych przyczyn — przestawało obowiązywać stare prawo (np. stawki celne), a nowe wchodziło dopiero po dwóch dniach. Dziwnym trafem przed dniem zero tuż przed granicą stały już kilometry tirów z towarem, którego przepis dotyczył (komputery, alkohol, papierosy), i równo z wybiciem północy stawały do odprawy celnej. Ale żeby aż dwa lata? Tego to chyba jeszcze nie było.
Trudno oczywiście przypuszczać, by w tym przypadku była to działalność świadoma, trudno nawet domniemywać, że powszechna jest wiedza o tej luce. Ale mleko już się rozlało. Najbardziej zainteresowani ukryciem czegoś zapewne wiedzą o możliwości, jaką stworzyli im nasi niedouczeni parlamentarzyści, i zapewne skwapliwie z niej korzystają. A teraz dowiedzą się już wszyscy. I o ile, z zasady, jesteśmy przeciwko nadmiernym uprawnieniom aparatu skarbowego, za precyzyjnym skodyfikowaniem reguł i zasad tak, by pozostawić jak najmniej miejsca na dowolność interpretacyjną, o tyle możliwość bezkarnego uchylenia się od kontroli skarbowej w najbardziej newralgicznych i wrażliwych na nieuczciwe praktyki dziedzinach wydaje nam się wręcz zaproszeniem dla szarej strefy i kapitałów o niejasnym pochodzeniu.
Minister Gronicki, zwolennik prostych reguł i zasad, chyba jeszcze zdąży usunąć tę lukę. Bo nawet przez myśl nam nie chce przejść, że obowiązuje tu zasada: a niech się kręci — nieważne jak, aby się tylko kręciło. Bo przecież od tego do zawrotu głowy bardzo niedaleko.