Złoto nieśmiało nabiera blasku

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 13-02-2015, 00:00

Argumentów za zwyżką cen nie brakuje, ale rajd cen nie jest pewny

Po stuletnim małżeństwie złoto wzięło rozwód z ropą naftową i zachowanie cen tych surowców nie jest już ze sobą skorelowane — uważają eksperci z BofA Merryll Lynch.

W szczycie hossy w 2011 r. uncja złota kosztowała 1900 USD. Teraz cena nieznacznie tylko przekracza 1200 USD. W złotych, ze względu na umocnienie dolara, różnice nie są jednak tak duże.
Zobacz więcej

WSPOMNIEŃ CZAR:

W szczycie hossy w 2011 r. uncja złota kosztowała 1900 USD. Teraz cena nieznacznie tylko przekracza 1200 USD. W złotych, ze względu na umocnienie dolara, różnice nie są jednak tak duże. Bloomberg

Przekonują równocześnie, że notowania żółtego kruszcu zależą dziś od stóp procentowych, rentowności obligacji na świecie oraz wartości dolara, a obecna kombinacja tych czynników daje argumenty za zwyżką notowań złota. Ich zdaniem, w optymalnym portfelu inwestycyjnym udział kruszcu powinien w tym roku sięgać prawie 10 proc.

— Konserwatywni inwestorzy powinni rozważyć zakup kruszcu przy obecnych cenach. Naszym zdaniem, w 2017 r. jedna uncja złota będzie kosztowała około 1,4 tys. USD — prognozują analitycy.

Czekając na Fed

W ciągu ostatnich 30 lat stosunek ceny uncji złota i baryłki ropy wynosił średnio 16 do 1, a w skali ostatnich 60 lat sięgał 17 do 1. Ostatni spadek notowań ropy o ponad 50 proc. spowodował natomiast, że wskaźnik ten wynosi obecnie 26 do 1. To najwięcej od 1998 r. Rozwód z ropą to niejedyny czynnik stymulujący ceny złota. Eksperci z BofA Merrill Lynch zwracają też uwagę na politykę Fedu, która może wprowadzić sporo nerwowości na rynku złota.

— Silny dolar nie sprzyja złotu, ale korzystny dla tego kruszcu może być wzrost zmienności na rynkach, jeśli Fed zaskoczy rynek i nie podwyższy stóp. Niemniej, w środowisku skrajnie niskich stóp procentowych złoto ponownie staje się atrakcyjne dla inwestorów. Spadek nominalnych stóp procentowych i rentowności obligacji poniżej zera w większości krajów sprawia, że kruszec odzyskuje swoją pierwotną cechę, stając się środkiem przechowywania wartości — przekonują specjaliści z BofA Merrill Lynch.

Paweł Grubiak, członek zarządu Superfund TFI, zwraca uwagę na drugą stronę medalu.

— Podwyżki stóp oznaczają, że w gospodarce jest dobrze, a kiedy gospodarka się rozwija, to rosną ceny akcji, a nie złota. Zresztą o wpływie dobrych danych makro z USA na notowania tego metalu mogliśmy się przekonać w pierwszy piątek lutego. Wówczas pojawiły się świetne dane z amerykańskiego rynku pracy. Dla inwestorów były one sygnałem coraz lepszej sytuacji w gospodarce USA, co zwiększyło ich apetyt na ryzyko, jednocześnie zmniejszając zainteresowanie bezpieczną przystanią, za jaką uważane jest złoto — uważa Paweł Grubiak.

Szukając dna

Obecnie za uncję złota trzeba zapłacić około 1230 USD, ale jeszcze dwa tygodnie temu cena sięgała prawie 1,3 tys. USD. Kurs złota znajduje się nieco powyżej przeciętnych kosztów wydobycia (1,2 tys. USD za uncję). Piotr Zagała, zarządzający z TFI Allianz, zwraca uwagę, że część producentów ma niższe koszty i wciąż przynosi zyski, ale wiele kopalni, w których wydobycie było opłacalne przy cenie 1,8 tys. USD, jest obecnie zamykanych.

— Kurs kopalni złota jest obecnie poniżej poziomu z 2009 r. W dłuższym terminie kurs złota powinien więc rosnąć, zwłaszcza że dostępne zasoby tego surowca maleją, a koszty wydobycia wciąż rosną — chodniki w najgłębszej kopalni w RPA schodzą na poziom 5 tys. metrów pod poziom gruntu — zwraca uwagę Piotr Zygała. Nie bez znaczenia pozostaje także sytuacja w Europie, która staje się coraz bardziej napięta. W powietrzu wisi konflikt na Ukrainie i obawy o przyszłość gospodarki Grecji.

— Na razie jednak to zbyt mało, aby porządnie wesprzeć kupujących na rynku złota, zwłaszcza w kontekście dobrych danych z USA, a także perspektywy osłabienia popytu na złoto w Chinach — uważa Paweł Grubiak.

W ubiegłym roku konsumpcja złota w Chinach spadła o 25 proc. Z danych China Gold Association (CGA) wynika jednak, że w głównej mierze było to spowodowane nadzwyczajnym wzrostem zakupów surowca w 2013 r. Baza porównawcza jest więc wysoka, a na powtórkę trudno liczyć. Zużycie kruszcu obniżyło się w 2014 r. do 888 ton z rekordowych 1176,4 ton w 2013 r. Popyt na sztabki złota spadł o 59 proc., zakupy monet zniżkowały o 49 proc., a wykorzystanie kruszcu przez przemysł jubilerski spadło o 6,9 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy