Złoto stało się passé

Największe zwyżki cen żółtego kruszcu mogą być już za nami. Lepsze perspektywy mają inne metale szlachetne

Cenę docelową dla kruszcu obniżył jeden z dotychczas najbardziej optymistycznie nastawionych banków. Szwajcarski UBS przyznał w środowym raporcie, że jego wcześniejsza rekomendacja, zakładająca cenę docelową 2050 USD za uncję, była zbyt daleko idąca.

Słabsze prognozy

Bank obniżył 12-miesięczną cenę docelową aż o 18 proc. Wyznaczył ją na 1680 USD, podczas gdy na rynku za uncję płaciło się w czwartek niespełna 1660 USD. Potencjał wzrostowy stopniał więc do 2 proc.

— Pozycja złota jest zagrożona. Ten rynek potrzebuje stałego napływu kapitału, by ceny nadal mogły rosnąć. Dlatego zrewidowaliśmy nasze poprzednie oczekiwania — zauważa Edel Tully, analityk UBS.

Bank upatruje przyczynę możliwych kłopotów złota przede wszystkim w dalszym ożywieniu w gospodarce amerykańskiej i związanym z nim znacznym spadku oczekiwań na kolejne nadzwyczajne programy wsparcia gospodarki przez Fed. Ceny kruszcu mogą pozostać pod presją do końca drugiego kwartału. Odbić powinny się dopiero w przyszłym półroczu.

Kupujący nie sprzedadzą jednak tanio skóry. Ożywienia w USA nadal nie można nazwać dynamicznym, a gospodarka strefy euro znalazła się na krawędzi recesji.

Do bessy daleko

Jak ocenia Jean-Paul Betbèze, główny ekonomista banku Crédit Agricole, stopy procentowe EBC spadną przed końcem roku do 0,5 proc. Inwestycje alternatywne, takie jak złoto, pozostają więc atrakcyjne. Do wiernych fanów złota zalicza się między innymi bank Goldman Sachs. Jego zdaniem, kruszec będzie za 12 miesięcy o 17 proc. droższy niż obecnie. Ceny wspiera ciągły napływ kapitału do funduszy inwestujących na tym rynku. Od początku roku aktywa funduszy zamkniętych tego typu zwiększyły się o 1,4 proc. W pierwszej połowie marca były największe w historii.

Złoto już tak nie kusi

Forma słabnie jednak w przypadku kupujących fizyczny kruszec. Już drugi tydzień z rzędu strajkują jubilerzy w Indiach. Żądają zniesienia 1-procentowego podatku od niemarkowych wyrobów. To jedna z przyczyn, dla których w bieżącym kwartale kraj sprowadzi o 59 proc. mniej złota niż kwartał wcześniej.

— Złoto przechodzi trudniejszy okres. Przyczynia się do tego gorsza sytuacja techniczna na rynku kruszcu — zaznacza Mark O’Byrne, dyrektor w biurze maklerskim GoldCore z siedzibą w Dublinie. Jak dodaje Edel Tully, atrakcyjność kruszcu ograniczają także wyższe rentownościamerykańskich obligacji skarbowych oraz nieco silniejszy dolar. Rynek ma wątpliwości co do wiarygodności ostatnich obietnic Fedu. Amerykański bank zobowiązał się do utrzymania niskich stóp procentowych do końca 2014 r.

Nowa gwiazda

Wśród metali szlachetnych lepszym wyborem może być pallad. Inwestorzy kupują metal w tempie najszybszym od roku. Zdaniem 11 ekspertów ankietowanych przez agencję Bloomberga, w czwartym kwartale tego roku jego ceny powinny być o 31 proc. wyższe niż obecnie. Analitycy podkreślają, że spada podaż. Liczą też, że w okresie spowolnienia ożywienie gospodarcze na świecie ponownie wesprze popyt. Metal, którego 65 proc. produkcji używane jest do budowy akumulatorów samochodowych (wg Barclays Capital), potaniał w ciągu ostatnich 12 miesięcy o 13 proc. Zaszkodziła mu spowalniająca sprzedaż samochodów w Chinach, największym rynku motoryzacyjnym na świecie.

— Zapotrzebowanie ze strony producentów katalizatorów powinno wzrosnąć, a pallad jest tani w porównaniu z pozostałymi metalami szlachetnymi. Dlatego jego perspektywy rysują się najlepiej spośród wszystkich metali szlachetnych — ocenia Bart Melek, strateg firmy TD Securities, którego prognozy w ciągu ostatnich dwóch lat były najtrafniejsze spośród wszystkich ekspertów ankietowanych przez Bloomberga.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Złoto stało się passé