Po dwóch bardzo dobrych dla złotego miesiącach, w trakcie których zyskał on do euro aż 4,1 proc., w grudniu trend będzie kontynuowany, ale skala umocnienia nie pozostanie już tak wyraźna, a na koniec miesiąca kurs powinien powrócić do poziomów z jego początku. Tak przynajmniej wynika z prognoz ekonomistów i analityków, ankietowanych przez „PB”. Według uśrednionych oczekiwań trzynastu specjalistów, w końcu grudnia za euro przyjdzie zapłacić 3,81 zł, za dolara 2,87 zł, a za franka szwajcarskiego 2,40 zł.
Jeśli tak się stanie, złoty zakończy rok wobec wspólnej waluty niemal na tym samym poziomie, na którym go rozpoczynał. Znacząco mocniejszy będzie za to wobec dolara, w czym głównie zasługa silnego osłabienia amerykańskiej waluty do euro.
W przeszłości taka sytuacja (umacnianie się euro do dolara) zwykle sprzyjała równoległemu (a nawet szybszemu) wzrostowi wartości złotego do obu walut. Tyle że w listopadzie kurs EUR/USD stracił aż 3,7 proc. i zdecydowana większość analityków wskazuje, że w najbliższych tygodniach powinniśmy mieć do czynienia raczej ze stabilizacją lub wręcz z próbami odreagowania spadków przez „zielonego”.
To jednak nie oznacza, że wyczer- pują się czynniki mogące okreso- wo wzmocnić złotego. Ekonomiści wskazują, że w przeszłości grudzień bywał dobrym miesiącem dla notowań polskiej waluty, co wiązało się także z tzw. efektem kantorowym, tj. z wymianą walut obcych przez Polaków wracających na święta z zagranicy.
Na jeszcze silniejszym złotym zależeć będzie z kolei dużym inwestorom, zwłaszcza tym rozliczającym się w dolarach, bo wycena ich portfeli wyjdzie jeszcze bardziej efektownie. Zda- niem specjalistów importerzy powinni zabezpieczać płatności przy każdym spadku kursu euro poniżej 3,80 zł. W krótkiej perspektywie trudno znaleźć silniejsze impulsy, mogące doprowadzić kurs do poziomu 3,70 zł.
Dla eksporterów dobrych wieści tym razem nie ma, podobnie jak dla biorących kredyty we frankach szwajcarskich. Bartosz Pawłowski z ING zwraca uwagę, że kurs EUR/CHF, od którego bezpośrednio zależą kwotowania CHF/PLN, po tym jak dotarł do poziomu 1,60 zł, zawrócił w dół i —uwzględniając perspektywy obu gospodarek (strefy euro i szwajcarskiej), a także oczekiwania tempa i skali podwyżek stóp procentowych — bardziej prawdopodobne wydaje się lekkie umocnienie franka. A to oznaczałoby, że ci, którzy dziś decydują się na zaciągnięcie kredytu walutowego, wkrótce mogą płacić wyższe raty nie tylko ze względu na spodziewane podwyżki stóp w Szwajcarii.