Widmo odpływu kapitału z rynków wschodzących krąży nad złotym. W styczniu nasza waluta dostała rykoszetem m.in. za problemy Argentyny, Turcji i Ukrainy. W lutym na przełom nie ma co liczyć, ale korekta, która oznaczałaby, że waluty potanieją, jest całkiem możliwa, zwłaszcza jeśli koło ratunkowe rzucą emerging markets międzynarodowe instytucje finansowe i banki centralne. Krótkoterminowe umocnienia złotego mogą następować także po publikacji danych z polskiej gospodarki — tak jak w poniedziałek 3 lutego po ogłoszeniu PMI sektora przemysłowego, który był wyższy od prognoz ekonomistów.



— Silny wzrost PMI potwierdza ożywienie gospodarcze. Jeśli przyspieszy inflacja, może to podsycić oczekiwania dotyczące podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. A to wesprze złotego — uważa Piotr Bujak, ekonomista Nordei.
Optymiści kontra pesymiści
Ekspert należy do obozu optymistów, którzy prognozują spadek notowań euro do 4,20 zł na koniec lutego. Podobnie uważa Maciej Reluga, szef ekonomistów BZ WBK, wicelider rankingu prognoz „Pulsu Biznesu”, a Marcin Mróz z Grupy Copernicus, lider zestawienia, typuje jeszcze niższy kurs — 4,19 zł za euro. Innego zdania jest Marek Rogalski, główny analityk walutowy Domu Maklerskiego BOŚ, który w prognozowaniu notowań wspólnej waluty nie ma sobie równych.
— W lutym będzie nadal nerwowo, ale dynamika przeceny na rynkach wschodzących będzie wygasać. Niewykluczone, że będziemy świadkami skoordynowanych działań ze strony największych banków centralnych i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, tak aby kryzys nie uderzył w największe gospodarki — mówi Marek Rogalski. Według jego prognoz, na koniec miesiąca za euro trzeba będzie zapłacić 4,26 zł.
— Oczekuję powrotu do mocnego złotego, poczynając od marca. Dlatego też w lutym eksporterzy powinni szukać korzystnych poziomów do sprzedaży walut na kilka miesięcy do przodu — radzi specjalista.
NBP zastąpi OFE
Ekonomiści zgodnie twierdzą, że podatność naszej waluty na zawirowania na rynkach zwiększawyjście OFE z rynku obligacji skarbowych, bo teraz główną rolę odgrywać na nim będą inwestorzy zagraniczni, którzy w chwilach zwiększonej nerwowości (tak jak w ostatnich kilkunastu dniach) nie będę mieć sentymentów. Jarosław Janecki z Societe Generale uspokaja, że w tej roli fundusze mogą przynajmniej częściowo zastąpić NBP i Ministerstwo Finansów, interweniując na rynku.
— W przypadku nadmiernych i nieuzasadnionych wahań kursu złotego bank centralny jest gotowy interweniować w celu zapobiegania spekulacji — deklaruje Marek Belka, prezes NBP.
Okazji w tym miesiącu może nie zabraknąć, bo zdaniem Moniki Kurtek, ekonomistki Banku Pocztowego, kurs euro względem złotego może nawet przekroczyć 4,30 zł. Podobnie uważa Konrad Białas z Alior Banku.
— Nie sądzę jednak, aby słabość złotego była długotrwała. Fundamenty polskiej gospodarki — przyspieszające ożywienie, mała zależność od zewnętrznego finansowania, perspektywa zacieśniania polityki pieniężnej — powinny przemawiać za powrotem zagranicznego kapitału na polski rynek. Wówczas aprecjacja złotego może być równie silna jak ostatnia przecena, z celem dla EUR/PLN na poziomie 4,23 zł — mówi Konrad Białas.
Najlepsi w prognozowaniu kursów walut w 2013/14 r.
Na wykresach przedstawiono typy lidera rankingu najlepiej prognozujących ekonomistów i analityków w ankiecie „PB” z ostatnich 12 miesięcy na tle rzeczywistych, rocznych notowań EUR/PLN, USD/PLN i CHF/PLN. Zasady rankingu się nie zmieniły. Każdy z uczestników na początku miesiąca (np. 2 stycznia) podaje prognozę dla wymienionych par walutowych na koniec miesiąca (np. na 31 stycznia). Wygrywa ten, którego prognozy są najbliższe rzeczywistych notowań.