(Depesza uzupełniona o wcześniejsze informacje i reakcję rynku)
Paweł Florkiewicz
WARSZAWA (Reuters) - Według premiera Leszka Millera złoty nadal jest przewartościowany, co stanowi utrudnienie dla rozwoju polskiej gospodarki. Rynek zignorował jednak środowe apele premiera i kurs polskiej waluty nadal pozostawał na wysokich poziomach.
Kurs złotego rośnie dzięki popytowi na waluty Europy Środkowej w związku z ostatnimi tygodniami negocjacji na temat rozszerzenia Unii Europejskiej. Coraz pewniejsze staje się bowiem wejście w struktury europejskiej 10 nowych krajów, w tym Polski w 2004 roku.
Nadzieje związane z rychłą akcesją do UE spowodowały, że złoty wzrósł ostatnio do dolara do najwyższego poziomu od sześciu miesięcy, a do euro do poziomu najwyższego od trzech miesięcy.
Premier Miller zapytany, czy rząd podejmie jakieś kroki mające na celu osłabienie kursu złotego, odpowiedział:
"Złoty jest przewartościowany, stopy procentowe są zbyt wysokie, co utrudnia rozwój polskiej gospodarki, ale co zrobi niezależny Narodowy Bank Polski (NBP) to pytanie do prezesa NBP" - powiedział na konferencji prasowej Miller.
Rząd wielokrotnie wzywał do podjęcia administracyjnych działań mających na celu osłabienie złotego, wspieranego przez napływ kapitału na rynek walutowy i papierów dłużnych.
Jednak takie ewentualne działania wymagają wsparcia ze strony Narodowego Banku Polskiego (NBP), który współdecyduje o polityce kursowej.
Ostatnio dwóch ministrów z gabinetu premiera Millera zapewniało, ze rząd nie pracuje nad żadnymi rozwiązaniami mającymi na celu osłabienie złotego, którego według przedstawicieli rządu wysoki kurs uderza w eksporterów i osłabia wzrost gospodarczy.
NBP, który w tym roku redukował stopy procentowe siedem razy, obniżając główną rynkową stopę do siedmiu procent, przeciwny jest interwencji na rynku walutowym, aby w ten sposób osłabić złotego.
O godzinie 13.45 dolara wyceniono na 3,9820 złotego, a euro 3,9613, czyli na poziomach zbliżonych do porannego otwarcia.
"Wypowiedź Millera niczego nie zmieniła" - powiedział Zbigniew Grajko, dealer z Pekao SA.
Polska znajduje się w grupie 10 krajów, które najprawdopodobniej znajdą się w strukturach Unii Europejskiej w 2004 roku. Wejście do strefy euro może nastąpić w 2006 lub 2007 roku, ale zdaniem analityków ta data jest zbyt optymistyczna.
TERMINARZ WEJŚCIA EURO
Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział w środę, że przyjęcie przez Polskę wspólnej waluty europejskiej jest dla naszego kraju bardzo ważne, ale nie podał żadnych szczegółów dotyczących terminów przyjęcia euro.
"Chcemy bardzo poważnie zaangażować się we włączenie Polski do strefy euro i traktujemy wejście do systemu euro jako jeden z istotnych elementów polskiej strategii rozwojowej" - powiedział Kwaśniewski na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Gabinetowej.
"Rząd współpracuje w tym zakresie w bankiem centralnym i te prace dobrze rokują" - powiedział natomiast premier Leszek Miller.
Prezydent dodał, cytując ministra finansów, że Polska jest bliska, a w niektórych przypadkach już spełnia kryteria z Maastricht.
Traktat z Maastricht określił kryteria konwergencji (zbieżności), które muszą spełnić państwa pragnące przystąpić do Unii Gospodarczej i Walutowej. Zakładają one między innymi, że deficyt budżetowy nie przekracza trzech procent PKB, chyba, że przekroczenie jest niewielkie i przejściowe. Dług publiczny nie powinien przekroczyć 60 procent PKB.
Inflacja nie może być zaś wyższa o więcej niż 1,5 punktu procentowego wobec poziomu trzech krajów strefy o najniższej inflacji. Rentowność długoterminowych obligacji rządowych nie powinna przekraczać o więcej niż dwa punkty procentowe poziomu z trzech krajów o najniższej inflacji.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))