Złoty mógłby iść w górę, ale polityka go osłabia

Marek Nienałtowski, Krzysztof Rup
opublikowano: 2004-03-18 00:00

Przez większą część środowej sesji notowania naszej waluty spadały. Odchylenie od dawnego parytetu, które jeszcze dzień wcześniej wynosiło 0,5 proc., sięgnęło 1,6 proc. po słabej stronie. Wraz ze spadkiem kursu EUR/USD cena dolara wzrosła do 3,8790 zł. W mniejszym stopniu, do 4,7395 zł, zwyżkowało euro.

Podobnie jak we wtorek, inwestorzy nieco redukowali zaangażowanie w naszej walucie, reagując na wzrost napięcia na krajowej scenie politycznej. W środę prasa doniosła, że w przyszłym tygodniu marszałek Sejmu Marek Borowski zamierza opuścić szeregi SLD. Niepokój uczestników rynku budziła również gorąca atmosfera wokół MSP. Niewykluczone, że już w piątek wniosek o wotum nieufności dla szefa tego resortu złoży nie tylko opozycja, ale i część posłów SLD.

Złotemu nie pomogły informacje o inwestycjach Gillette oraz Whirlpool, ani udany przetarg obligacji. Nastroje poprawiły się dopiero po południu, kiedy GUS opublikował dane z polskiego sektora wytwórczego. O godz. 16.00 podał, że w lutym produkcja przemysłowa wzrosła o 18,4 proc. r/r oraz o 2,1 proc. m/m. Rynek spodziewał się, że w skali roku wzrost wyniesie 12,7 proc. GUS podał również, że ceny produkcji sprzedanej przemysłu wzrosły o 4,1 proc. r/r oraz o 0,6 proc. m/m. Analitycy spodziewali się 4 proc. O godz. 16.20 dolar wyceniany był na 3,8675 zł, a euro na 4,7245 zł (odchylenie +1,31 proc.).

Ostatnie dane makroekonomiczne z Polski powinny być dla inwestorów pretekstem do kupowania złotego. Powstrzymują ich jednak obawy o kształt polskiej sceny politycznej oraz o stan budżetu. Wydaje się, że nadal są spore szanse na ponowne wzmocnienie naszej waluty i na próbę przetestowania okolic parytetu.

Rezerwa Federalna nie podwyższyła stóp procentowych w USA, argumentując to trudną sytuacją na amerykańskim rynku pracy oraz słabą presją inflacyjną. Decyzja banku centralnego USA wpłynęła na krótkotrwałe osłabienie dolara, potem jednak kurs euro spadł i ustabilizował się w okolicach 1,2260 USD. Środa była kolejnym słabym dniem europejskiej waluty. W pierwszych godzinach handlu euro kontynuowało spadki w okolice 1,2200 USD. Na jego niekorzyść oddziaływała publikacja w jednej z wpływowych francuskich gazet listu od organizacji islamskiej z zapowiedzią ataków na terytorium Francji.

Z czasem jednak inwestorzy przekonali się do euro, a kurs przez długie godziny trzymał się okolic 1,2255 USD. Przed południem okazało się, że inflacja w Eurolandzie była w lutym zgodna z oczekiwaniami i wyniosła 1,6 proc. Choć był to najniższy wynik od listopada 1999 r., nie miało większego wpływu na notowania euro. Dopiero informacja o inflacji w USA za luty (0,3 proc., zgodna z oczekiwaniami) przyczyniła się do ponownej wyprzedaży euro, a kurs jeszcze raz tego dnia zbliżył się do 1,2200 USD. O 16.20 euro wyceniane było na 1,2210 USD.

Sytuacja na rynku jest nerwowa. Kurs EUR/USD może w najbliższej przyszłości nadal zniżkować. Technicznym poziomem wsparcia przed głębszymi spadkami mogą być okolice 1,2190 USD.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót