Splot niekorzystnych informacji i słaby od kilku tygodni sentyment rynkowy po zmianie ekipy rządzącej, co sprawiło, że zagraniczni inwestorzy zaczęli oczekiwać większej premii za ryzyko polityczne od polskich aktywów, doprowadziły do sytuacji, w której nie widać końca fatalnej passy złotego. We wtorek kurs EUR/PLN zbliżył się do 4,34 zł, a CHF/PLN naruszył poziom 4 zł. Nasza waluta lepiej ma się tylko względem funta (5,97 zł), który jest słaby na rynkach bazowych, oraz dolara (3,99 zł), co jest wynikiem przesunięć na rynku EUR/USD w ostatnich dniach.
Nowelizacja tegorocznego budżetu, a także planowane większe wydatki w przyszłym roku sprawiają, że o polskie finanse zaczyna się martwić Komisja Europejska, która kilka miesięcy temu zdjęła z nas tzw. procedurę nadmiernego deficytu. Komisarz Dombrovskis słusznie oczekuje konkretów, zaznaczając, że plany poprawy ściągalności podatków takimi nie są, jeżeli chodzi o pokrycie strony przychodowej. Część inwestorów zaczyna się obawiać, że tzw. eksperyment gospodarczy PiS może stać się nowym elementem rzeczywistości.
Na polskie realia nakłada się to, co dzieje się na rynkach światowych. Bardziej ostrożna postawa Europejskiego Banku Centralnego, jeżeli chodzi o skalę luzowania, podcięła trendy wzrostowe na europejskich parkietach, co przełożyło się też na ryzyko wokół rynków wschodzących. Te dodatkowo dotknęła piątkowa decyzja OPEC, który pokazał, że jest niezdolny do podjęcia decyzji mogących odwrócić niekorzystny trend na rynku ropy. Spadająca ropa pociągnęła w dół także inne surowce.
Czy jest szansa na zmianę trendu? Już jutro mamy decyzję Narodowego Banku Szwajcarii, która jednak nie wniesie wiele w kwestii franka. SNB nie ma „noża na gardle”, gdyż EBC nie był nazbyt gołębi — stopy procentowe nie spadną, a bank centralny będzie co najwyżej gotowy do okresowych interwencji na rynku franka, które mają „przypominać”, że jest on cały czas przewartościowany. Kluczem dla rynku będzie dopiero decyzja Fedu w przyszłym tygodniu.
Jeżeli komunikat towarzyszący pierwszej od dziewięciu lat podwyżce stóp procentowych będzie ostrożnie traktował kwestię skali zacieśnienia polityki w 2016 r., uzależniając ją od napływających danych makroekonomicznych, to może nas czekać głębsza korekta na dolarze, która mogłaby potrwać nawet do połowy lutego. To mogłoby wpłynąć na spadki USD/PLN, ale nie poprawić ogólne postrzeganie złotego. To może się dopiero zmienić wraz z ostatecznymi decyzjami rządu dotyczących zwiększenia przychodów w budżecie oraz uformowaniem się nowego składu RPP (na zasadzie — gorzej być nie może). © Ⓟ