Na
wycenę zarówno złotego, jak i innych walut mogą mieć wpływ dane
makroekonomiczne, a tych pozdany w czwartek sporo. Najpierw o godz. 11. w
strefie euro zostanie podana informacja o produkcji przemysłowej w grudniu.
Po godz. 14.30. w USA przedstawione zostaną dane o sprzedaży detalicznej za
styczeń oraz liczba nowych bezrobotnych, a jeszcze później - o 16.00 - w USA
zostanie podana informacja o zapasach w biznesie w grudniu.
"Po
spokojnej nocy na globalnych rynkach otwarcie na naszym rynku było słabe i złoty
nieco stracił. Wobec stale silnej awersji do ryzyka rodzima waluta będzie w
trendzie spadkowym prawdopodobnie przez cały czwartek" - powiedział ekonomista
BRE Banku Ernest Pytlarczyk. W jego ocenie, niepewna sytuacja na rynkach nie
sprzyja walutom rynków wschodzących, nie pomogą im także nawet dobre dane,
których publikacji na czwartek zapowiedziano sporo.
"Dane o deficycie na rachunku obrotów bieżących w Polsce, produkcji przemysłowej w strefie euro czy sprzedaży detalicznej w USA będą miały odbicie na kursach tylko wówczas, gdy będą znacząco odbiegać od konsensusu. W innym wypadku rynek przyjmie je neutralnie, bowiem od dawna decydującym czynnikiem dla notowań jest sentyment rynkowy, a nie dane z gospodarki" - wyjaśnił Pytlarczyk.
Na razie jednak, o godz. 9.35. traci w stosunku do euro 0,55 proc., a do USD 0,72 proc.