W poniedziałek złoty osłabił się głównie w skutek słabszego sentymentu do naszego regionu. Przed godziną 17:00 za euro płacono 3,8771 zł, a za dolara 3,0403 zł.
Pogorszenie nastrojów związane było głównie z dość silnym osłabieniem forinta, które spowodowane było realizacją zysków i domykaniem długich pozycji w tej walucie po kolejnej nieudanej próbie przebicia poziomu 269,00.
Wzrost rentowności amerykańskich obligacji i tendencja do umacniania się dolara przez większą część dnia także nie pomagały złotemu.
Za większy niż w ostatnich dniach wzrost EURPLN odpowiedzialna była także nieco niższa płynność rynku związana z mniejszą aktywnością podmiotów komercyjnych.
W związku z tym, fakt pozostawania EURPLN w okolicy 3,8750 do końca notowań, mimo wzrostu EURUSD nie przesądza o dalszym kierunku, choć z punktu widzenia analizy technicznej jest to zachowanie, które czyni wsparcie poniżej 3,86 silniejszym.
Ze względu na fakt, że we wtorek polskie banki nie będą aktywne, EURPLN powinien być bardzo stabilny.
Nie wykluczamy jednak, że w przypadku dalszego osłabienia forinta i silnego dolara po danych makroekonomicznych (dane TICS, NY Empire State Index oraz PPI), EURPLN może podejść w rejon 3,89, na którym w środę rano prawdopodobnie pojawią się oferty.
ISB/IDM