Złoty zanotował wczoraj drugi w tym tygodniu rekord, tym razem wobec euro. Kurs euro w trakcie sesji spadł do 4,2830 zł, czyli poniżej kluczowego poziomu 4,30 zł. Odchylenie od parytetu osiągnęło wtedy wartość -8,4 proc., co z kolei oznaczało, że złoty do koszyka walut był najsilniejszy od stycznia 2003. Za dolara płacono tylko 3,4790 zł. Waluta europejska była najtańsza do złotego od maja 2003 r. Do zakupu złotego skłaniały inwestorów rozstrzygnięcia na scenie politycznej związane z głosowaniem nad wotum zaufania dla rządu Marka Belki.
Po południu doszło jednak do szybkiej zmiany nastawienia inwestorów do polskiego rynku. W wyniku spadku kursu węgierskiego forinta i komentarzy o możliwym ograniczeniu transzy w ofercie PKO BP dla inwestorów zagranicznych złoty osłabł, oddając większość zysków osiągniętych wcześniej. Inwestorów na rynkach naszego regionu zaniepokoiła wypowiedź premiera Węgier, który wolałby, żeby węgierska waluta była słabsza. Zagranicznych graczy niepokoją też rozważania Jacka Sochy dotyczące zwiększenia puli akcji dla drobnych ciułaczy kosztem zagranicznych inwestorów w ofercie PKO BP. Przepływy związane z ofertą największego polskiego banku były jednym z powodów umocnienia złotego w ostatnim czasie. Wicepremier Jerzy Hausner uważa, że obecny kurs walutowy jest korzystny dla polskiej gospodarki i finansów publicznych. Ale już Mirosław Gronicki, minister finansów, dodał, że gwałtowne umocnienie złotego byłoby szkodliwe.
O 15.45 dolar wyceniany był na 3,5021 zł, a euro na 4,3094 zł. Wsparcie na poziomie 4,30 dla kursu EUR/PLN nadal będzie hamować wzrost kursu złotego. Polska waluta może nerwowo reagować na niepokoje polityczne. Kurs euro powinien poruszać się w przedziale 4,30-4,35 zł.