Złoty podniesie się po nokaucie

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2013-06-04 00:00

Za miesiąc za euro zapłacimy 4,22 zł, za dolara 3,25 zł, a franka 3,39 zł

Przed miesiącem Marek Rogalski, największy wówczas pesymista wśród analityków ankietowanych przez „PB”, przewidywał wzrost kursu EUR/PLN do 4,22 zł na koniec maja. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała nie tylko tę prognozę, bo złoty w trzy ostatnie majowe tygodnie stracił do euro prawie 4 proc., a kurs znalazł się na dawno nienotowanym poziomie 4,30 zł. I choć niektórzy analitycy nie wykluczają, że na tym się nie skończy, to większość obstawia rychłe, przynajmniej częściowe odrobienie strat.

None
None

— Uważam, że negatywne oddziaływanie czynników zewnętrznych jest przejściowe, a złoty w krótkim terminie zyska na wartości, umacniając się do 4,20 zł za euro — przewiduje Konrad Białas, analityk Alior Banku.

Blisko szczytu?

Jak jednak podkreśla specjalista, do realizacji tego scenariusza konieczne jest zahamowanie negatywnych trendów na polskim rynku obligacji, czego nie uda się osiągnąć bez zmian na… amerykańskim rynku długu.

— Moim zdaniem nie należy się spodziewać zakończenia programu skupu obligacji przez Fed przed końcem 2013 r., a obecne oczekiwania większości inwestorów są przesadzone. Liczę na odwrót od dolara i powrót popytu na amerykańskie obligacje rządowe, a tym samym na umocnienie naszej waluty — dodaje Konrad Białas. Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao, nie ma wątpliwości, że presja na złotego będzie się w najbliższych tygodniach utrzymywać, ale nie doprowadzi to do wybicia się notowań EUR/PLN powyżej bariery 4,32 zł.

— Moim zdaniem, jesteśmy w pobliżu szczytu słabości złotego względem euro. Wspólna waluta w perspektywie kilku miesięcy będzie traciła na wartości do dolara — przewiduje Marcin Mrowiec. Ekonomista Banku Pekao twierdzi, że jeśli presja na złotego będzie powracać, to będzie to zdecydowanie bardziej widoczne w relacji do amerykańskiej, a nie europejskiej waluty.

Dno już było

Optymistą jest Piotr Popławski, analityk BGŻ, który uważa, że polska gospodarka zanotowała dno spowolnienia w pierwszym kwartale, a perspektywy poprawy wpłyną na ograniczenie oczekiwań na dalsze obniżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej.

— Nie zmienia to jednak faktu, że w krótkim okresie w dalszym ciągu istnieje ryzyko osłabienia złotego, wynikające jednak nie z fundamentów krajowej gospodarki, ale ze strategii zagranicznych banków nastawionej na obniżenie cen obligacji skarbowych — mówi analityk BGŻ. Marcin Kiepas z Admiral Markets jest przekonany, że dojdzie do obniżki stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu RPP, ale jednocześnie uważa, że będzie to ostatnia taka decyzja w cyklu.

Wrzesień Fedu

Marek Rogalski z DM BOŚ nie wyklucza, że RPP wstrzyma się z obniżką do lipca, co na krótko mogłoby umocnić złotego. Specjalista DM BOŚ podkreśla też, że negatywnie na naszą walutę mogą wpływać wydarzenia w Turcji, a także niepewność co do perspektyw chińskiej gospodarki, co pośrednio przełoży się na strefę euro.

— Kluczem będzie jednak nadal zyskujący dolar — i to niezależnie od faktu, że najbardziej prawdopodobnym terminem poważnej dyskusji na temat skrócenia programu QE3 przez Fed staje się dopiero wrzesień — mówi główny analityk DM BOŚ.