Niezależnie od tego, że minister finansów Jacek Rostowski zwyczajowo już powtórzył mantrę o konieczności kontynuacji cyklu obniżek stóp procentowych, to kwestia skali cięć w tym roku wcale nie jest tak oczywista. Wprawdzie dane o dynamice produkcji przemysłowej w grudniu, a także o sprzedaży detalicznej były dość rozczarowujące, to jednak Rada Polityki Pieniężnej nie musi zdecydować się na ruch większy niż 25 pkt baz. w nadchodzących miesiącach. To oznaczałoby, że po szybkim zejściu w dół łącznie o 100 pkt baz. nastąpi przerwa, która pozwoli ocenić efekty dotychczasowych działań, a także przyjrzeć się coraz wyraźniej kiełkującemu ożywieniu gospodarczemu w Niemczech.
Innymi słowy, gdyby nie rewelacyjne odczyty indeksów PMI za styczeń, które najpewniej zostaną potwierdzone przez dzisiejszą publikację indeksu nastrojów w tamtejszym biznesie (IFO), złoty mógłby mieć w czwartek spore problemy. A tak kluczowa bariera 4,20 zł za euro pozostała nienaruszona i wiele wskazuje na to, że o jej złamanie nie będzie łatwo.
W najbliższych tygodniach na globalnym rynku nadal utrzyma się dobry sentyment za sprawą postępującej poprawy nastrojów na europejskim rynku długu, co jest jednym z kluczowych czynników decydujących o sile wspólnej waluty w ostatnim czasie, ale też dobrych danych z Chin oraz USA. W ostatnim przypadku środowa decyzja Kongresu oddaliła od rynków ogromne ryzyko, jakie wisiałoby nad nimi w końcu lutego. Lepszy globalny sentyment może w najbliższych dniach wspierać złotego. W przypadku EUR/PLN mamy szanse na powrót w okolice 4,13-4,15 zł, a USD/PLN może potanieć nawet poniżej 3,10 zł.