Czwartek nie przyniósł większych zmian na rynku. Złoty nieznacznie taniał, ale wahania były niewielkie. Na finiszu sesji znów doszło jednak do wzrostu kursu naszej waluty.
Na początku sesji złoty się wzmocnił, co było kontynuacją udanej obrony oporu na poziomie 4,02 dla kursu EUR/PLN w środę po południu. Euro kosztowało tylko 3,99 zł, a dolar 3,11 zł. Rynek rano nie reagował na komentarz Mirosława Pietrewicza z RPP, dotyczący możliwej interwencji na rynku walutowym w przypadku dalszego umocnienia złotego (w czwartek po raz kolejny słowacki bank centralny interweniował, by zapobiec dalszym wzrostom korony). Przedstawiciel RPP dodał, że jeśli inwestycje w IV kwartale wzrosną tylko nieznacznie, a tempo wzrostu PKB spadnie, będzie to podstawa do złagodzenia nastawienia w polityce pieniężnej.
Po południu, dzięki komentarzowi marszałka Sejmu Włodzimierza Cimoszewicza, odżyły nadzieje na przedterminowe wybory parlamentarne. Marszałek Sejmu oświadczył, że część posłów SLD zagłosuje 5 maja za rozwiązaniem Sejmu. W takim przypadku, przy jednomyślności opozycji, wystarczyłoby 40 głosów posłów SLD. Po tych wiadomościach kurs euro wzrósł do 4,0170, a dolara do 3,1440 zł. Po 15.00 złoty odrobił straty, do czego przyczyniła się przecena dolara na rynku międzynarodowym. O 15.40 euro kosztowało 4 zł, a dolar 3,1150 zł.
Sentyment do złotego potwierdzają rynki obligacji i akcji, stąd prawdopodobny jest wzrost jego wartości w najbliższych dniach. Przed silniejszą stratą wartości chronią nasza walutę opory na poziomie 4,02 i 4,04 dla EUR/PLN i 3,15 dla USD/PLN.
Na rynku zagranicznym wydarzeniem dnia była publikacja danych o deficycie handlowym USA za grudzień. W oczekiwaniu na dobre wieści dolar od rana powoli zyskiwał. Kurs euro spadł z 1,2820 do 1,2780 USD. Dane rzeczywiście były lepsze od prognoz — deficyt wyniósł 56,4 mld USD. Skorygowano też dane za listopad (do 59,33 mld). Kurs euro spadł do 1,2740 USD, ale później w szybkim tempie wzrósł do 1,2850. Inwestorzy zapewne uznali, że deficyt handlowy nadal jest wielkim problemem USA. O 15.40 euro kosztowało 1,2845 USD.
Wszystko wskazuje na to, że notowania kursu EUR/USD na dzisiejszej sesji będą względnie stabilne. Tym bardziej że inwestorzy w Japonii świętują.