Złoty spada, rynek czeka na ruch rządu

EMRELPOL
opublikowano: 2002-05-13 17:50

WARSZAWA (Reuters) - W trakcie poniedziałkowej sesji złoty stracił około procenta wartości wobec dolara i euro. Spadki wywołały wypowiedzi premiera Leszka Millera, który po raz kolejny wezwał Narodowy Bank Polski (NBP) do działań mających na celu osłabienie złotego.

Premier dodał, że sposoby osłabienia kursu polskiej waluty będą tematem wtorkowego posiedzenia rządu.

Złoty spadł w poniedziałek do najniższego od trzech miesięcy poziomu do euro oraz do najniższego od czterech tygodni poziomu wobec dolara.

Nie jest jasne, czy po wtorkowym posiedzeniu rząd, który potrzebuje zgody banku centralnego, aby dokonać zmian w zasadach ustalania kursu złotego, nasili werbalną interwencję zmierzającą do osłabienia złotego, czy też zaproponuje głębsze zmiany polityki kursowej.

W ubiegłym tygodniu minister finansów Marek Belka zasugerował, że rząd i NBP powinny przedyskutować możliwość zmiany reżimu kursowego. "Złoty może się osłabić jeszcze w najbliższych dniach do około 4,07 złotego za dolara, gdyż rynki ważą niepewność, co do tego co rząd może jeszcze zrobić aby osłabić złotego" - powiedział Zbigniew Grajko, dealer z Banku Pekao.

O godzinie 17.35 dolara wyceniano na 4,0570 złotego, a euro na 3,6952.

Przedstawiciele rządu zarzucają bankowi centralnemu, że nadmierna ostrożność przy obniżaniu stóp procentowych powoduje zbytnią aprecjację złotego poprzez przyciąganie kapitału zagranicznego w inwestycje w polskie instrumenty dłużne.

Mocny złoty zaś negatywnie wpływa na sytuację eksporterów.

Złoty stracił na wartości ponad dwa procent do dolara od momentu, gdy w ubiegłym tygodniu osiągnął najwyższy od czterech miesięcy poziom.

Spadki polskiej waluty były spowodowane ponownymi wezwaniami przedstawicieli rządu do tego, by bank centralny albo agresywniej obniżył stopy procentowe albo zainterweniował na rynku walutowym.

Przedstawiciele NBP do tej pory jednak zgodnie twierdzili, że jakakolwiek interwencja na rynku walutowym nie byłaby efektywna, a za to byłaby kosztowna.

Członek Rady Polityki Pieniężnej, Bogusław Grabowski, opowiedział się w poniedziałek przeciwko interwencji NBP mówiąc, że działanie takie byłoby nie do przyjęcia.

Jednak dealerzy uważają, że do gwałtownej korekty kursu złotego nie powinno dojść dzięki oczekiwaniom zainteresowania inwestorów rynkiem instrumentów dłużnych ze względu na nadzieje na następną obniżkę stóp procentowych w najbliższych miesiącach oraz na rekordowo niską inflację w kwietniu.

Rentowności obligacji dwuletnich i pięcioletnich nie zmieniły się niemal w poniedziałek i wynosiły odpowiednio 9,0 procent i 8,8 procent.

Analitycy ankietowani w ubiegłym tygodniu przez Reutera, tuż po komentarzach rządu co do osłabienia złotego, prognozują, że na koniec maja dolar będzie kosztował około 4,05 złotego, a euro 3,66 złotego.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))