Złotemu zaszkodziły wczorajsze informacje, jakie
napłynęły w czwartek z Europejskiego Banku Centralnego. Wprawdzie jego
członkowie nie zdecydowali się na zmianę poziomu stóp procentowych, to jednak
towarzyszący tej decyzji komunikat przyniósł pewien przełom. Jean-Claude Trichet
przyznał, iż znacznie wzrosła niepewność odnośnie perspektyw wzrostu
gospodarczego, co zostało odebrane przez uczestników rynku jako sygnał, iż bank
centralny może zdecydować się na obniżkę stóp procentowych w ciągu następnych
miesięcy. Wprawdzie szef ECB wspomniał o utrzymującym się ryzyku związanym z
utrzymującą się wysoką inflacją, to jednak dla inwestorów była to tylko
„formalność”. W efekcie jeszcze wczoraj czołowe banki inwestycyjne opublikowały
swoje prognozy zakładające spadek kursu EUR/USD poniżej poziomu 1,40 do końca
roku. Zwracano uwagę, iż obecny kurs wspólnej waluty nie uwzględnia ryzyka
spadku wzrostu gospodarczego w strefie euro i możliwych kilku obniżek stóp
procentowych przez ECB. Z kolei wyrażano przekonanie, iż ostatnie agresywne
obniżki stóp procentowych w USA mogą znaleźć swoje przełożenie w perspektywach
wzrostu gospodarczego w II półroczu 2008 r. Oczywiście można z tym długo
dyskutować, gdyż wyraźne spowolnienie dynamiki PKB (a nawet recesja) może
potrwać nieco dłużej, niż kilka kwartałów. Zwłaszcza, że wciąż nieznana jest
chociażby skala strat poniesionych przez sektor finansowy na ryzykownych
inwestycjach subprime. Niemniej, teraz inwestorzy na rynkach walutowych będą w
większym stopniu koncentrować się na perspektywach pozostałych gospodarek, a nie
tylko USA. Tym samym ewentualne wypowiedzi mówiące o wzroście niepewności, jakie
najpewniej padną po zaplanowanym na najbliższy weekend spotkaniu ministrów
finansów i szefów banków centralnych w Tokio, mogą doprowadzić do dalszego
umocnienia się dolara względem pozostałych walut. Bo inwestorzy będą liczyli na
to, iż pozostałe banki centralne zdecydują się na bardziej agresywne cięcia stóp
procentowych. W przypadku Europejskiego Banku Centralnego wzrośnie natomiast
presja na przyspieszenie terminu pierwszej obniżki. Zresztą już teraz pojawiają
się głosy, iż dojdzie do niej już w kwietniu. Jednak tak jak napisałem wczoraj,
ECB nie zdecyduje się na takie posunięcie dopóki nie zobaczy twardych danych,
sugerujących z jednej strony szanse na spadek inflacji, która wciąż pozostaje na
wysokim poziomie, a z drugiej danych świadczących, iż spowolnienie gospodarcze
może być głębsze. Tym samym nie warto ustanawiać sobie nadmiernych oczekiwań.
Tak czy inaczej wzrost szans na obniżkę stóp procentowych w strefie euro będzie
szkodził złotemu, gdyż zwiększy prawdopodobieństwo, iż kolejna zaplanowana na
marzec-kwiecień podwyżka stóp procentowych o 25 p.b. przez Radę Polityki
Pieniężnej będzie ostatnią. Trzeba się będzie liczyć z tym, iż dojdzie do
rozminięcia się oczekiwań zagranicznych inwestorów żądających coraz większej
premii za ryzyko (w warunkach zwiększającej się globalnej niepewności), a
rzeczywistością. Tym samym twierdzenia, iż złotemu zaszkodziły dzisiejsze słowa
prof. Kozińskiego, będącego kandydatem na szefa NBP, a dotyczące możliwej
interwencji banku centralnego przeciwko zbyt silnemu złotemu, wydają się być
zbyt przesadzone. Warto wspomnieć, iż zdaniem prof. Kozińskiego poziomem
krytycznym dla polskiego eksportu jest 3,40-3,45 zł za euro, podczas, gdy
obecnie wynosi on 3,62 zł. Swoją drogą sama interwencja byłaby słuszna i zgodna
z założeniami polityki pieniężnej wtedy, kiedy złoty uległby gwałtownemu
osłabieniu, np. w wyniku zawirowań na światowych rynkach finansowych. Bo wtedy
istniałoby niebezpieczeństwo zwiększenia presji inflacyjnej.
Jaki będzie
przyszły tydzień? Przede wszystkim nadal nerwowy. Nie należy liczyć na to, że
złoty zdoła szybko odrobić wcześniejsze straty. Co najwyżej może tak się stać w
końcu tygodnia, kiedy poznamy dane na temat styczniowej inflacji CPI i średniego
wynagrodzenia (15 II). Jeżeli dynamika płac powróci do dwucyfrowych wartości, to
będzie to sygnał, iż Rada Polityki Pieniężnej nie zasygnalizuje prędko końca
cyklu podwyżek stóp procentowych. Z kolei dolarowi mogą zaszkodzić słowa szefa
FED, który w czwartek (14 II) wygłosi w Senacie planowe wystąpienie nt. stanu
gospodarki i jej perspektyw. Może ono przyczynić się do zwiększenia oczekiwań,
co do skali cięć stóp procentowych na przestrzeni kolejnych miesięcy. Do tego
czasu kurs EUR/USD może jednak przetestować okolice 1,43-1,4350.
Sporządził:
Marek Rogalski
Główny
Analityk
First International Traders Dom Maklerski S.A.
www.fitdm.pl