Złoty w marcu nadal będzie bardzo mocny

Kamil Zatoński
opublikowano: 2006-03-06 00:00

Za miesiąc za euro trzeba będzie zapłacić 3,77 zł, za dolara 3,14 zł, a za franka szwajcarskiego 2,41 zł — wynika z uśrednionych prognoz analityków i ekonomistów, ankietowanych przez „PB”. Większość obstawia umocnienie złotego, choć skala tego zjawiska nie będzie już duża. Przed eksporterami więc kolejny trudny miesiąc. Trudny, ale prawdopodobnie w miarę spokojny.

Analitycy nie mają wątpliwości, że w najbliższych tygodniach wciąż będzie dochodzić do konfliktów między partiami, które podpisały pakt stabilizacyjny, ale do tej pory do żadnych konkretnych ruchów nie wykonano. Można więc oczekiwać, że na nieco znudzonych tym „serialem” inwestorach nadal nie będzie to robić większego wrażenia. Poważniejszym zagrożeniem byłoby dopiero odejście z rządu wicepremier Zyty Gilowskiej, którą inwestorzy odbierają jako osobę dbającą o finanse publiczne. W tej kwestii rozstrzygnięcia zapewne nastąpią najwcześniej przed wakacjami, kiedy mogą się pojawić pierwsze problemy z dopięciem budżetu. Na razie jednak złotemu więcej sprzyja, niż szkodzi. W czwartek opublikowano dobre dane o PKB w czwartym kwartale (wzrost o 4,2 proc.), w tym o dynamice inwestycji (9,8 proc.), co jest kolejnym potwierdzeniem pozytywnych trendów w gospodarce.

Obok coraz lepszych danych makro, drugim czynnikiem, który działa na korzyść krajowej waluty, są nadzieje na obniżki stóp procentowych. To bowiem zachęca inwestorów do kupowania obligacji, których rentowności są już na rekordowo niskich poziomach, a w cenach zaczyna być coraz wyraźniej uwzględniane kolejne cięcie stóp. Cykl obniżek zbliża się jednak nieuchronnie do końca. Pesymiści uważają, że jeśli rada obniży stopy w marcu, to inwestorzy mogą zacząć realizować zyski na papierach skarbowych.

Niektórzy specjaliści, w tym Marcin Mrowiec, lider rankingu „PB”, uważają, że od marca stopniowo zmieniać się zacznie nastawienie inwestorów do złotego, głównie z powodu coraz mniejszej możliwości dalszych obniżek stóp, a także topniejących z każdym tygodniem nadziei na głęboką strukturalną reformę finansów publicznych. Dodatkowo trudno liczyć, by miało się jeszcze poprawiać pozytywne nastawienie inwestorów do rynków wschodzących. Złoty więc zapewne nie stanie się już dużo mocniejszy, co nie znaczy, że nie będzie mocny.