Złoty jest jak prymus z pierwszej ławki, który po wakacjach chce udowodnić swoją pozycję. Polska waluta powinna być jedną z silniejszych na emerging markets — taki rozwój wypadków przed miesiącem przewidywali analitycy Domu Maklerskiego TMS Brokers. O ile to się sprawdziło (złoty rzeczywiście wypadł nieźle na tle walut rynków wschodzących, to liczbowa część prognozy (analitycy TMS spodziewali się spadku kursu EUR/PLN do 4,18, a CHF/PLN do 3,85 zł) okazała się nietrafiona, bo euro podrożało o 2 grosze w skali miesiąca, a frank — choć w połowie września kosztował już tylko 3,82 zł — to na koniec miesiąca wrócił do punktu wyjścia, czyli prawie 3,90 zł. Jak będzie w październiku?
Zdecydowana większość ekonomistów i analityków ankietowanych przez „Puls Biznesu” uważa, że na umocnienie złotego nie ma co liczyć. Mediana prognoz dwunastu ekspertów zakłada utrzymanie kursu euro i franka na poziomie zbliżonym do obecnego oraz wyraźne osłabienie do dolara.
Całkowicie odmienny scenariusz zakładają tylko analitycy Banku Zachodniego WBK, którzy — co ciekawe — w ostatnich dwunastu miesiącach najtrafniej prognozowali kursy euro i dolara do złotego. Ich zdaniem, notowania pierwszej z walut spadną do 4,18 zł, a drugiej do 3,68 zł. Potanieć — do 3,82 zł — ma również frank.
— Oczekujemy umocnienia złotego do dolara dzięki wzrostowi kursu EUR/USD. Sądzimy, że euro będzie raczej zyskiwało do dolara, bo — po pierwsze — niezależnie od tego, czy stopy procentowe zostaną przez Fed podniesione już w październiku czy później — normalizacja polityki pieniężnej w USA będzie raczej powolna ze względu na nasilenie się niepewności co do globalnego wzrostu gospodarczego i dlatego nie będzie istotnym czynnikiem wspierającym dolara. Po drugie, już teraz na rynku otwarta jest duża liczba pozycji zakładających spadek EUR/USD, więc potencjał do powiększenia się grona inwestorów po tej stronie jest ograniczony. Dlatego też złoty ma szanse zyskać w najbliższym czasie do dolara — uważa Marcin Sulewski, analityk BZ WBK.
To zdanie odrębne w analitycznym gremium, choć nawet ci eksperci, którzy są blisko konsensu, przyznają, że wahaniamogą być podobne do tych we wrześniu.
— Z punktu widzenia rynków finansowych październik jest ogromną zagadką. W tym miesiącu równie dobrze nastroje na rynkach mogą się znacząco pogorszyć, za sprawą słabych wyników chińskiej gospodarki i zbliżającej się podwyżki stóp procentowych w USA, jednak równie łatwo sobie wyobrazić przeciwny scenariusz. Scenariusz, gdy obawy o Chiny wydają się przesadzone, Fed dalej dość niejednoznacznie zapowiada podwyżkę stóp, Bank Japonii luzuje politykę monetarną, a EBC sugeruje taką możliwość. W tym drugim scenariuszu nastroje na rynkach się poprawiają i rośnie apetyt na ryzykowne aktywa — w tym na złotego — uważa Marcin R. Kiepas, analityk Admiral Markets. Specjaliści nie są natomiast zgodni co do skali wpływu wyników wyborów, choć co do samych wyników wątpliwości już raczej nie mają — obstawiają wygraną PiS. Zdaniem Konrada Białasa, analityka DM TMS, kapitał spekulacyjny może to potraktować jako pretekst do wyprzedaży pod koniec miesiąca, ale co najwyżej krótkoterminowej.
— Straszenie PiS jest dobre w polityce, natomiast dla rynków nie jest czymś istotnym — uważa Konrad Białas.



