„Element strachu przeważył. Ale wczorajsze silne osłabienie złotego nie miało
żadnych podstaw fundamentalnych. Pogłoski o problemach węgierskiego banku OTP
okazały się na razie niesprawdzone. Bank nie skorzystał z linii płynnościowej,
jakiej chciał mu udzielić bank centralny, zapewniono również, że OTP ma silną
pozycję kapitałową. W efekcie – nastąpiła korekta i naszym zdaniem do końca dnia
za euro trzeba będzie płacić około 3,50 zł” – uważa Ernest Pytlarczyk,
ekonomista BRE Banku.
„Obserwowane osłabienie złotego nie
znajdowało podstaw w fundamentach polskiej gospodarki. Sytuacja polskiej
gospodarki jest stabilna, a polski sektor bankowy jest w dobrej kondycji” –
czytamy w specjalnym komunikacie Narodowego Banku Polskiego.
O godz. 10.40 kurs EUR/PLN wynosił 3,54 zł, USD/PLN 2,60 zł, a franka 2,33 zł.
„Zmiany na rynku walutowym mają też implikacje dla Rady Polityki Pieniężnej. Wydaje się, że nie ma co liczyć na rychła obniżkę stóp procentowych, choć niektórzy liczyli, że mogłoby to nastąpić już w tym miesiącu. Cięcie stóp raczej nie nastąpi wcześniej, niż na początku przyszłego roku i będzie zdeterminowane ewentualnymi obawami o wzrost gospodarczy, a nie koniecznością reakcji na zawirowania na rynkach finansowych” – dodaje Ernest Pytlarczyk.
W czwartek pod koniec dnia i w nocy z czwartku na piątek doszło do znacznego osłabienia krajowej waluty. Straciła ona niemal 5 proc. w stosunku do euro, a kurs EUR/PLN w piątek rano kształtował się w pobliżu 3,63. Złoty stracił również 5,9 proc. wobec dolara – piszą w porannym komentarzu analitycy Citi Handlowego.
Ich zdaniem do wyprzedaży polskiej waluty przyczynił się między innymi wzrost obaw o stabilność sektora bankowego na Węgrzech pod wpływem pogłosek o problemach z płynnością największego z tamtejszych banków. Bank oficjalnie zaprzeczył jakoby miał jakiekolwiek problemy z prowadzeniem normalnej działalności, a sprawa będzie dzisiaj wyjaśniana przez węgierskiego regulatora. W rezultacie forint stracił na wartości niemal 8 proc., pociągając za sobą złotego
Analitycy podkreślają, że informacje napływające z Węgier pogorszyły i tak już złe nastawienie do walut Europy Środkowej. Chociaż po wczorajszej znacznej wyprzedaży złoty może odrobić część strat, trudno oczekiwać znacznej poprawy nastrojów w najbliższych dniach.