Czwartek przyniósł umocnienie złotego dzięki dobrym nastrojom w regionie. Również dług zyskał dzięki danym o inflacji, które były lepsze niż oczekiwał rynek.
Około godziny 16.15 za euro płacono 3,7795 zł w porównaniu do 3,7940 zł rano i 3,7920 zł na środowym zamknięciu. Dolar kosztował 2,8685 zł względem 2,8630 zł podczas otwarcia i 2,8700 zł w środę.
"Złoty zyskał dzięki dość pozytywnym nastrojom w regionie. Silnie zyskuje forint, zyskują też obie korony. Inwestorzy z zagranicy z zainteresowaniem patrzą na kraje regionu" - powiedział diler Banku BPH Andrzej Krzemiński.
"W piątek możliwa jest lekka realizacja zysków, jak to często ma miejsce przed weekendem. Powinniśmy zamknąć się lekko poniżej 3,8 zł/euro" - dodał.
Niezłe dane o inflacji pomogły na rynku długu.
GUS podał w czwartek, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w listopadzie wzrosły o 1,4 proc. w stosunku do listopada 2005 roku, a w porównaniu z październikiem 2006 roku ceny nie zmieniły się.
Ekonomiści ankietowani przez PAP w grudniu prognozowali, że inflacja w ujęciu rocznym w listopadzie wyniosła średnio 1,5 proc. przy przedziale prognoz 1,4-1,6 proc.
Około godz. 16.20 dochodowość obligacji dwuletnich wynosiła 4,55 proc. względem 4,59 proc. rano i 4,58 proc. w środę wieczorem. Rentowność papierów pięcioletnich wynosiła 4,95 proc. względem 4,96 proc. na otwarciu i 4,95 proc. w środę, natomiast dziesięcioletnich ukształtowała się na poziomie 5,16 proc. względem 5,14 proc. rano i w środę.
W piątek rynek długu będzie czekał na dane o płacach w listopadzie. Rynek spodziewa się, że płace wzrosły w listopadzie o 4,1 proc. (DI, PAP)