ZŁY DOBÓR SPRZĘTU GROZI KONTUZJĄ

Marcin Bołtryk
opublikowano: 1999-12-03 00:00

ZŁY DOBÓR SPRZĘTU GROZI KONTUZJĄ

Polacy nie potrafią kupować nart

PORSCHE I MERCEDES: Z nartami jest podobnie jak z samochodami. Niektóre przeznaczone są do agresywnej, sportowej jazdy, ale zapewniają niski komfort, inne zaś na odwrót. Ich cena bywa przy tym zbliżona — zauważa Paweł Minakowski, handlowiec z firmy PM Sport, importera sprzętu marki Rosssignol.

fot. Grzegorz Kawecki

Kierowanie się przy kupowaniu nart tylko ich wyglądem albo, co gorsza, ceną, może mieć nieprzyjemne konsekwencje. Najdroższy jest bowiem sprzęt dla wyczynowców, który zupełnie nie nadaje się do użytku przez zwykłych miłośników białego szaleństwa.

Ci, którzy jeżdżą na nartach kilka razy w roku, nie muszą wcale inwestować w najdroższe deski.

Tylko dla sportowców

Najwięcej kosztuje sprzęt przeznaczony dla wyczynowców.

— Takie narty czy wiązania są mniej komfortowe, ale sztywniejsze i przeznaczone do krótkotrwałych, dużych obciążeń — mówi Paweł Minakowski, handlowiec z firmy PM Sport, importera sprzętu marki Rossignol.

W grę wchodzi jednak nie tylko wygoda.

— Jeżeli kupimy bardzo drogie sportowe wiązania i na nich będziemy uczyć się jeździć, to prawdopodobnie wrócimy do domu w gipsie. Są one sztywniejsze i wypinają się dopiero przy dużych naprężeniach. Ich mechanizmy skutecznie działają przy agresywnej sportowej jeździe. Wywrotka przy małej prędkości nie spowoduje wypięcia nart i złamanie nogi gotowe — tłumaczy Paweł Minakowski.

Podobnie rzecz się ma z butami i nartami.

— Znam sportowców, którzy jeżdżąc rekreacyjnie nie używają sprzętu wyczynowego, ponieważ jest niewygodny — zaznacza Paweł Minakowski.

Zakup sportowych nart do niewyczynowej jazdy można porównać do nabycia Porsche przez kierowcę, który nigdy nie przekracza prędkości 100 km/godz.

Podział rynku

Na rynku dostępny jest sprzęt wielu producentów. Sprzedawcy wymieniają najczęściej firmy: Atomic, Rossignol i Salomon, podkreślają jednak, że pod względem jakości i ceny ich propozycje są podobne. Wysokość ceny zależy głównie od tego, z którego roku pochodzi kolekcja. Duży wpływ mają na nią również materiały użyte w produkcji. Najmniej trzeba zapłacić np. za narty z rdzeniem drewnianym. Materiały takie jak cevlar występują w droższych modelach, a ich zadaniem jest usztywnienie konstrukcji. Narty mogą być również wyposażone w system tłumiący drgania. Zdaniem Pawła Minakowskiego, Polacy kupują około 80 tys. par nart rocznie. Po około 10 tys. sprzedają na naszym rynku Rossignol, Atomic, Salomon i Elan.

Zakupu nart, butów i wiązań najlepiej dokonywać tam, gdzie sprzedawcy znają się na rzeczy. Od odpowiedniego doboru sprzętu może bowiem zależeć zdrowie narciarza. Wysokość nart dopasowuje się na podstawie tabel producenta, oczywiście dostosowując je do wzrostu użytkownika. Rodzaj wiązania zależy od wagi, a kijki powinny być nieco dłuższe niż odległość między podłożem a łokciem.

Zawsze jednak należy wybierać sprzęt pod kątem umiejętności użytkownika.

Trudny wybór

Do niedawna dobór długości desek był prosty, podobnie jak ich podział. Można było kupić narty popularnie zwane klasycznymi i tzw. carvingowe, które charakteryzowały się parabolicznym kształtem, co w dużej mierze ułatwiało prowadzenie ich na stoku.

— Dziś ten podział się zatarł. Prawie wszystkie narty z tegorocznej kolekcji to carvingi — informuje Piotr Żochowski, kierownik działu promocji w firmie Sklep Podróżnika.

— Narty carvingowe są odpowiednio wyprofilowane i nie muszą być długie, aby umożliwić skręt — dodaje Paweł Minakowski.

Narty carvingowe klasyfikuje się według ich przeznaczenia. Deski do bardziej agresywnej i dynamicznej jazdy są krótsze i szerokie, natomiast do jazdy spokojniejszej nieco dłuższe.

Jeśli idzie o buty, sprzedawcy zgodnie twierdzą, że najlepsze są te, które posiadają cztery klamry, gdyż przez to lepiej trzymają nogi, czyli są bezpieczniejsze.

— Niewątpliwie zakup butów jest trudny. Za duże mogą źle trzymać nogę, za małe popsują nam cały wyjazd. Należy przy tym pamiętać, że wyściółka buta trochę się ugniecie — informuje Paweł Minakowski.

Marcin Bołtryk