Zmiana ministrów dopiero w czerwcu

opublikowano: 03-03-2019, 22:00

Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego (PE) komitety dopiero się rejestrują w Państwowej Komisji Wyborczej (PKW), ale postaci ich kandydatów już obiegają medialnie kraj.

Na razie wyjaśniła się jedna dyskusyjna kwestia — otóż startująca do PE ekipa z gabinetu Mateusza Morawieckiego odejdzie dopiero w czerwcu, zapewne w jednym dniu, a na finisz kampanii co najwyżej weźmie w maju urlopy.

Joachim Brudziński ma pociągnąć listę PiS do PE, z rządu Mateusza Morawieckiego odejdzie na pewno, ale jak najpóźniej.
Zobacz więcej

Joachim Brudziński ma pociągnąć listę PiS do PE, z rządu Mateusza Morawieckiego odejdzie na pewno, ale jak najpóźniej.

Prawo istotnie różnicuje sytuację posła/senatora oraz ministra. Wybory do PE odbędą się w niedzielę 26 maja 2019 r., obwieszczenie PKW z wynikami zostanie opublikowane zapewne we wtorek 28 maja. Tegoż dnia marszałkowie Sejmu/Senatu stwierdzą automatyczne wygaśnięcie mandatów posłów/senatorów wybranych do PE. Do Sejmu wskoczą kolejni pod względem liczby głosów kandydaci okręgowi z 2015 r., dobre i pięć miesięcy… W Senacie zaś opuszczone fotele pozostaną takie już do końca kadencji. W naszym ustroju stanowiska w rządzie nie są jednak powiązane z mandatami parlamentarnymi, zatem ministrowie pourzędują dłużej. Ustawowo mogą aż do 30 czerwca, jako że ślubowanie w Strasburgu złożą 2 lipca.

Tegoroczna sytuacja jest specyficzna, kadencja krajowa kończy się niecałe pół roku po eurowyborach. Dlatego ministrowie zastępczy będą jedynie biernie administrować, co teoria organizacji i zarządzania uznaje za fatalne dla sprawności systemu. Z punktu widzenia Mateusza Morawieckiego jako kierownika znacznie korzystniejsze byłoby przeprowadzenie rekonstrukcji rządu od zaraz, gdy PiS już ogłosiło listę wystawianych do PE na miejscach tzw. biorących. Ale politycznie to oczywiście wykluczone. Niedawno miałem okazję przypadkiem zapytać premiera, jakie są szanse na realizację dawnej deklaracji prezesa Jarosława Kaczyńskiego, że chętni do Brukseli oraz Strasburga powinni naturalnie zrezygnować z rządu. Odpowiedział: „A to niech pan idzie do prezesa”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy