Zmiany w OFE znieczulą, ale nie wyleczą

  • Jacek Kowalczyk
14-10-2013, 00:00

Polski budżet po reformie emerytalnej dozna gwałtownej poprawy. Problemy w finansach państwa jednak i tak wrócą

Zaprezentowana w czwartek wieczorem ustawa o zmianach w OFE to dla polskich finansów publicznych prawdopodobnie najważniejsze 99 stron maszynopisu, jaki powstał od kilkunastu lat. Jej zapisy będą decydować nie tylko o kształcie przyszłorocznego budżetu, ale będą też wpływać na stan finansów publicznych w perspektywie kilku dekad. Co w rzeczywistości rządowa propozycja oznacza dla podatnika?

OFENSYWNY DUET:
Jacek Rostowski, wicepremier i minister finansów, oraz Władysław Kosiniak- -Kamysz, minister pracy, przekonują, że zmiany w OFE zapewnią bezpieczeństwo finansom publicznym i dadzą większe bezpieczeństwo emerytom. Czy mają rację? To się okaże za wiele lat, kiedy dawno nie będzie ich już w rządzie. [FOT. WM]
Zobacz więcej

OFENSYWNY DUET: Jacek Rostowski, wicepremier i minister finansów, oraz Władysław Kosiniak- -Kamysz, minister pracy, przekonują, że zmiany w OFE zapewnią bezpieczeństwo finansom publicznym i dadzą większe bezpieczeństwo emerytom. Czy mają rację? To się okaże za wiele lat, kiedy dawno nie będzie ich już w rządzie. [FOT. WM]

Więcej luzu

W krótkiej perspektywie finanse publiczne realnie wymiernie poprawią się. Rząd chce, by obligacje posiadane przez OFE zostały umorzone, dzięki czemu jednorazowo w przyszłym roku obniży się dług publiczny o 145 mld zł, co zetnie wskaźnik zadłużenia w relacji do PKB z około 55 do 47 proc. Niższy dług oznacza też, że rząd będzie mniej płacił odsetek — roczne koszty obsługi zadłużenia spadną dzięki temu o 8 mld zł.

— To są realne oszczędności, nie da się ich zanegować. W krótkiej perspektywie rzeczywiście polskie państwo będzie miało mniejsze obciążenie finansowe niż obecnie — mówi prof. Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężnej.

Ponadto, jeśli znacząca część społeczeństwa skorzysta z propozycji rządu i między początkiem kwietnia a końcem czerwca 2014 r. wyjdzie z OFE, rząd będzie mógł w przyszłym roku o kilka-kilkanaście miliardów złotych mniej pieniędzy przekazywać do drugiego filara, dzięki czemu wydatki budżetowe znacząco spadną.

— Dzięki zmianom w OFE w finansach publicznych zrobi się więcej luzu — oddalimy się od progów ostrożnościowych dla długu publicznego, wyjdziemy z procedury nadmiernego deficytu Komisji Europejskiej, może też w górę pójdą ratingi Polski. Dzięki temu będzie więcej miejsca dla wzrostu wydatków, miejmy nadzieję, że jedynie dla wydatków efektywnych, czyli udanych inwestycji — mówi Piotr Bujak, główny ekonomista banku Nordea.

Nowy wizerunek

Jest jeszcze szansa na trzecią krótkoterminową korzyść ze zmian w OFE. Silne obniżenie wskaźnika długu publicznego być może poprawi postrzeganie Polski na rynkach finansowych, a to daje szanse na nieco niższą rentowność obligacji.

— Jest spora grupa inwestorów, którzy kupują polskie aktywa tylko sporadycznie. Oni nie zagłębiają się w szczegóły polityki fiskalnej i metodologiczne liczenia długu publicznego. Opierają się głównie na prostych porównaniach między krajami. Jeśli zobaczą, że nagle nasz dług silnie spada, mogą być bardziej skłonni do kupowania obligacji — mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

Płatność odroczona

Analitycy ostrzegają jednak, że w długiej perspektywie zmiany OFE w najlepszym wypadku nie będą miały żadnego wpływu na finanse publiczne. Rząd po prostu przeksięguje dług oficjalny (mierzony przez oficjalną statystykę i wymagany w krótkim terminie), na inny — ukryty (wynikający z rosnących zobowiązań państwa wobec przyszłych emerytów, wymagany w długim horyzoncie). Suma obu rodzajów zadłużenia pozostanie bez zmian.

— Im mniej dzisiaj odkładamy w OFE, tym więcej kiedyś w przyszłości państwo polskie będzie musiało wydać na emerytury. Czyli teraz rząd będzie miał mniejsze koszty, ale kiedyś te koszty będą przez to większe. W długiej perspektywie wydatki rządu na system emerytalny pozostaną mniej więcej takie same, co oznacza, że zapowiadana przez rząd poprawa w finansach publicznych jest tylko pozorna — tłumaczy Marian Noga.

Ponadto odsuwanie wydatków na przyszłość w przypadku Polski jest działaniem ryzykownym, bo mamy wyjątkowo złe perspektywy demograficzne. Obecnie na rynku pracy są dwa potężne wyże demograficzne i jeden niż, a to rewelacyjny układ dla systemu emerytalnego. Za kilkanaście lat sytuacja będzie odwrotna — będziemy mieć dwa niże i tylko jeden wyż. Liczba osób, które będą odprowadzały składki do systemu emerytalnego, będzie stopniowo spadać, tymczasem liczba tych, którzy będą pobierać emerytury, będzie rosła. Oszczędzanie „zawczasu” w OFE miało pomóc polskiemu budżetowi przetrwać ten trudny okres.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Emerytury / Zmiany w OFE znieczulą, ale nie wyleczą