ZOTT PRZYGOTOWAŁ JOGURTOWY ATAK

Igor Nowak
opublikowano: 1999-12-30 00:00

ZOTT PRZYGOTOWAŁ JOGURTOWY ATAK

Krajowe mleczarnie z miesiąca na miesiąc oddalają się od liderów rynku

KUPĄ MOŚCI PANOWIE: Zdaniem Zbigniewa Komorowskiego, prezesa Bakomy, drobnych producentów może uratować tworzenie grup. Najwięksi na rynku i tak utrzymają swoją pozycję. fot. Grzegorz Kawecki

Firma Zott, producent jogurtów, szykuje kolejne uderzenie w polski rynek mleczarski. Dzięki budowie dwóch zakładów, w Opolu i pod Warszawą, chce zdobyć większy udział w rynku. Polscy producenci twierdzą, że to jedynie gra pozorów — Zott będzie nadal zasypywał krajowy rynek tanimi produktami z Niemiec.

W przyszłym roku ruszy produkcja jogurtów Zotta w dwóch nowych zakładach. Jeden z nich zlokalizowany jest na terenie Opolskiej Spółdzielni Mleczarskiej. Druga linia produkcyjna powstanie w centralnej Polsce. Nie wiadomo jednak dokładnie kiedy i gdzie.

Gra pozorów

Polscy producenci twierdzą, że Zott nie będzie wytwarzał jogurtów w Polsce. Ich zdaniem, większość wyrobów firma wciąż będzie sprowadzać z Niemiec. W minionym roku do kraju trafiło 42,5 tys. ton jogurtów, w 1999 r. dostawy przekroczą prawdopodobnie 50 tys. ton. Tylko w ciągu sześciu miesięcy tego roku Zott sprowadził 30 tys. ton jogurtów.

— Nie boimy się zdrowej konkurencji. Jeżeli Zott rozpocznie produkcję jogurtów w Polsce, ich cena wzrośnie, a warunki rynkowe wyrównają się. Ale nasz niepokój wzbudza nadprodukcja wytwarzana w niemieckich zakładach. Cło, jak się okazuje, nie jest barierą do sprowadzania jogurtów i sprzedawania ich po zaniżonych cenach — twierdzi Zbigniew Komorowski, współwłaściciel i prezes Bakomy (spółki z udziałem francuskiego Danone).

Nieprzyjazna Unia

Produkcja rolno-spożywcza w Niemczech i innych krajach Unii Europejskiej jest dotowana nawet do 50 proc. wartości produktów. Umożliwia to niektórym firmom sprowadzanie towarów i wypieranie z rynku krajowych producentów. Jeżeli potwierdzą się przypuszczenia krajowych konkurentów Zotta, to polskie spółdzielnie mleczarskie czeka kolejna fala bankructw.

Niemiecki producent jogurtów bardzo szybko zdobył ponad 20 proc. polskiego rynku, wypierając z niego głównie spółdzielnie mleczarskie. Nie były one w stanie konkurować z niemieckim potentatem, zarówno ceną jogurtów, jak i olbrzymią promocją w mediach.

(Nie)porozumienie

Zachodni producenci zdobyli znaczną część rynku jogurtów także z winy krajowych mleczarni, które nie potrafią stworzyć silnego lobby (m.in. ostatnia próba fuzji OSM z Lublina i Lubartowa zakończyła się fiaskiem). Pozycja krajowych mleczarni na jogurtowym rynku jest stosunkowo słaba. Pojedyncze spółdzielnie mają najwyżej 4-5-procentowy udział w rynku i nie są w stanie zagrozić pozycji żadnego z liderów. Tym bardziej że połączone giganty szybko zwiększają swoje wpływy.