Debata prezesów na zakończenie Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie jest stałym i ostatnim punktem trwającego trzy dni wydarzenia. Tegoroczna odbywała się w nieco innym szyku niż wcześniejsze - uczestnicy nie usiedli przy okrągłym stole, tylko w fotelach ustawionych w półokrąg pod sceną największej sali hotelu Sheraton - ale w tej samej formule.
W niemal dwugodzinnej dyskusji, moderowanej przez Jana Krzysztofa Bieleckiego, przewodniczącego Rady Programowej EKF, oprócz prezesów największych banków komercyjnych uczestniczyli prezes Banku Gospodarstwa Krajowego Mirosław Czekaj oraz Iwona Kozera z EY. Debata została poprzedzona podsumowaniem wniosków z okrągłych stołów EKF – makroekonomicznego, ryzyka bankowego, ryzyk prawnych. Perspektywę regulatora przedstawił Jacek Jastrzębski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego.
„Chcę z państwa wydobyć intelektualną wartość dodaną, która mówi, że tu można zrobić więcej” – mówił Jan Krzysztof Bielecki podczas debaty prezesów, podając za przykład wspólnych działań w przeszłości Blika czy mObywatela. Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że – podobnie jak w poprzednich latach – osią dyskusji były zbyt mała akcja kredytowa, obciążenia podatkowe i prowadzenie biznesu w nieprzewidywalnym otoczeniu prawnym.
Social media muszą wziąć współodpowiedzialność za fraudy
Głównym tematem zarówno dla osób odpowiadających w bankach za ryzyko, jak i za technologię było cyberbezpieczeństwo. Marek Lusztyn, lider okrągłego stołu CRO podkreślał, że cyberodporność jest aktywem strategicznym nie tylko każdego banku pojedynczo, ale systemu jako całości.
- Rekomendujemy, aby podjąć dialog w sektorze bankowym na temat przeniesienia odpowiedzialności czy współodpowiedzialności finansowej za fraudy, które się dzieją w cyberprzestrzen, z banków, które ponoszą konsekwencje działania cyberprzestępców, również na infrastrukturę, która te fraudy umożliwia, czyli media społecznościowe i firmy telekomunikacyjne – mówił Marek Lusztyn, wiceprezes mBanku.
Podkreślił, że banki są coraz bardziej narażone na ryzyko niefinansowe.
- Zmienia się architektura ryzyka. To nie tylko ryzyko prawne, ale też geopolityczne i technologiczne i w związku z tym widzimy potrzebę zmian kompetencji, zmian narzędzi do tego, żeby zarządzać nie tylko tymi tradycyjnymi ryzykami, jak kredytowe, rynkowe, płynności, ale żeby siły i środki przenieść na budowanie odporności banków przeciwko nowym ryzykom niefinansowym – tłumaczył Marek Lusztyn.
Na problem rosnącej cyberprzestępczości wskazał także Piotr Alicki, prezes Krajowej Izby Rozliczeniowej i lider technologicznego okrągłego stołu EKF.
- Mamy kilkukrotnie mniejsze wolumeny fraudów niż reszta świata, ale ten problem jednak wciąż narasta. Działania wewnątrz samego sektora bankowego to za mało. Połowa fraudów czy wyłudzeń kończy się na rachunku, a zaczyna w social mediach. Ich włączenie się w tę walkę jest bezwzględnie konieczne – przekonywał Piotr Alicki.
Potrzebujemy pewności prawa
Uczestnicy okrągłego stołu ds. ryzyk prawnych rynku finansowego, pod przewodnictwem prof. Michał Romanowskiego, sformułowali dwie rekomendacje.
- Bez czynnego nadzoru instytucji włączających, a nie wykluczających - tj. wywołujących efekt mrożący i nastawionych na kary, strategii regulacyjnej nastawionej na odbudowę zaufania nie będzie ani stabilności sektora finansowego, ani rozwoju rynku finansowego. Jakość instytucji prawnych jest warunkiem koniecznym do rozwoju rynku finansowego dla osiągnięcia dobrobytu całego społeczeństwa – mówił Michał Romanowski, pełniący też funkcję przewodniczącego kapituły ekspertów EKF.
Druga rekomendacja stanowiąca podsumowanie prac rozpoczętych podczas ubiegłorocznego kongresu dotyczy modelowych umów kredytowych jako narzędzia eliminacji konfliktów prawnych.
Na potrzebę większej samoregulacji sektora i wspólnych standardów zwrócił uwagę Szymon Midera, prezes największego banku w Polsce.
- Składam deklarację w imieniu PKO BP, że do końca roku wdrożymy wzorcową, jednolitą umowę kredytu hipotecznego i zachęcam państwa, żebyśmy zrobili to wspólnie. PKO BP ma 30 proc. udziału w nowej sprzedaży kredytów hipotecznych, ale nasz ruch niczego nie rozwiąże, jeżeli będziemy sami w tym marszu po rozwiązania modelowe i wzorcowe. Dokonajmy samoregulacji – zachęcał Szymon Midera.
Nadzór: więcej kredytów i zarządzania ryzykiem
- Doszło do paradoksalnej sytuacji, w której sektor bankowy, czyli ci, którzy odpowiadają za biznes bankowy, mówią głównie o ryzykach, a nadzór finansowy mówi głównie o robieniu biznesu - stwierdził Jacek Jastrzębski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego.
To wniosek z dziesiątek rozmów przeprowadzonych przez niego w czasie kongresu obradującego pod hasłem "EKF nigdy nie śpi".
- Główne pytanie debaty kończącej brzmi: czy możemy zrobić więcej? Ja uważam, że przede wszystkim więcej powinno być kredytów, czyli skupienia się na tym, co stanowi rdzeń działalności bankowej. Jako nadzór finansowy mówimy – musicie rosnąć. Jeżeli musicie rosnąć, to może się to dokonywać kosztem wzrostu ryzyka, ale rolą, rdzeniem działalności bankowej jest zarządzanie ryzykiem w sposób odpowiedzialny, ale też aktywny. Naszym oczekiwaniem w stosunku do CRO [dyrektorów ds. ryzyka - red.] jest zarządzanie ryzykiem, a nie unikanie ryzyka w sposób odpowiedzialny – mówił przewodniczący KNF.
Banki: chcemy dawać kredyty, ale popyt jest mały
Co można zrobić więcej oprócz mówienia o tym, że podatki są ciężkie, życie jest okropne i w ogóle rzucam tę robotę i idę do pracy do nadzoru? – pytał prowokacyjnie bankowców Jan Krzysztof Bielecki.
- Mam wrażenie, panie premierze, że pan jako wieloletni prezes banku kreuje wizerunek polskiego sektora jako grupy ultrakonserwatywnych ludzi, którzy chcą kupować obligacje skarbu państwa i unikają pożyczania pieniędzy klientom. My bardzo chcemy pożyczać więcej, mamy to zapisane w naszych strategiach. Natomiast popyt powinien być adekwatny do podaży, możliwości, ambicji, aspiracji dostępnych zasobów kapitałowo-płynnościowych, a on taki nie jest – powiedział Przemek Gdański, prezes BNP Paribas Banku Polska.
Michał Bolesławski, prezes ING Banku Śląskiego, uważa, że to głównie duże firmy będą generowały popyt na kredyt. A tych w Polsce jest mało.
- W strukturze przedsiębiorstw w Polsce mamy setki tysięcy małych i średnich firm, ale bardzo mało dużych podmiotów gospodarczych, które w rzeczywistości są tymi, które generują popyt na kredyt. Stwórzmy mechanizmy, aby rynek je zbudował z długoterminowymi inwestorami. Nie funduszami venture capital, które wchodzą na kilka lat, liczą wynik EBITDA, a potem sprzedają niezależnie od okoliczności. Fundusz emerytalny stojący za tym przedsiębiorstwem będzie w stanie długoterminowo je zasilać, z pozytywnym wpływem na całą gospodarkę – mówił Michał Bolesławski.
W ocenie Cezarego Stypułkowskiego, prezesa Pekao, do akcji kredytowej na większą skalę banki zniechęca obecna konstrukcja podatku bankowego.
- On jest po prostu fundamentalnie zły, choć oczywiście ma swoje walory fiskalne. Dyskusja o tym trwa od 2015 r. i nic się nie stało. To zniechęca generalnie banki do kredytowania i zachęca do kupowania papierów rządowych, więc ten postulat jest dla mnie dość oczywisty – mówił Cezary Stypułkowski.
Nikt nie żałuje pieniędzy na przemysł obronny, problemem jest rentowność
Były premier przypomniał, że dwa lata temu podczas dyskusji na temat finansowania sektora obronności czy budowy elektrowni napędzanej gazem po stronie prezesów banków nie widział entuzjazmu do podjęcia takich działań.
- Mówienie, że banki nie angażują się w obronność, to mit. Nawet jeżeli przy pierwszych projektach nie było tłoku, to obecnie - a wiem, co mówię, bo uczestniczymy właściwie we wszystkich projektach, które są w Polsce przygotowywane - wszyscy są zaangażowani. Nie dość, że są wszyscy, to godzimy się nawet na to, że będziemy finansować coś, co nie do końca jest dla nas rentowne – mówił Michał Gajewski, prezes Erste Banku Polska.
Prezesowi trzeciego banku w Polsce wtórował Przemek Gdański, podkreślając, że Polska stała się beneficjentem bardzo dużych bezpośrednich inwestycji zagranicznych. W efekcie wiele dużych, średnich i bardzo dużych firm to podmioty międzynarodowe, które korzystają z finansowania wewnątrzgrupowego.
- Trzeba też pamiętać, że banki poza Polską nie mają podatku bankowego. One tu przychodzą i już na starcie są konkurencyjne cenowo wobec nas, którzy ten podatek płacimy – mówił Przemek Gdański.
Elżbieta Czetwertyńska, prezeska Citi Handlowego, podkreśliła, że w finansowaniu transformacji energetycznej i obronności jest miejsce zarówno dla banków krajowych, jak i międzynarodowych.
- W grupie Citi finansowanie obronności było zabronione. To się jednak zmieniło po spotkaniu szefa globalnego ryzyka Citi z prezesem BGK. Polska stała się pierwszym krajem, w którym Citi zdecydował się na wsparcie inwestycji w obronność. Dzisiaj finansowanie projektów obronnościowych jest poniżej kosztu podatku bankowego, bo musimy konkurować z bankami, które nie finansują tego lokalnie. Więc jest to duże wyzwanie – mówiła Elżbieta Czetwertyńska.
Wsparcie innowacyjności w Polsce niemal nie istnieje
W ocenie Adama Marciniaka, prezesa VeloBanku, Europa wciąż ma problem z finansowaniem najbardziej innowacyjnych przedsięwzięć. W Polsce wsparcie banków dla inwestycji w nowe technologie jest znikome, na poziomie 4,5 proc. portfela.
- Młodzi ludzie szukają możliwości inwestowania w świecie cyfrowym. Jeżeli nie stworzymy dla nich bezpiecznych i regulowanych rozwiązań, będą szukać ich poza tradycyjnym sektorem finansowym. W Polsce wsparcie innowacyjności praktycznie nie istnieje. Start-upy nie mogą liczyć na finansowanie powyżej 100 mln USD, a banki są penalizowane wagą ryzyka 400 proc. RWA za inwestycje kapitałowe – mówił Adam Marciniak.
Przywołał przykład polskiej spółki ElevenLabs, unicorna, który nie otrzymał finansowania w kraju, a rozwija się dzięki wsparciu większych funduszy z zagranicy.
